Rok przerwy – niczego nie żałuję

Kiedy zorientowałam się, że nie będę mogła iść normalnym tokiem studiów i po zaliczeniu V semestru iść na VI, w sumie to wcale nie było mi przykro. Wyszło jak wyszło, nie każdy przedmiot jest dla mnie łatwy do zaliczenia, a jeden szczególnie. Oczywiście, mogłam się zdecydować na indywidualny tok studiów, załatwiać jakieś czary-mary i iść dalej tak jak inni, no ale nie chciałam.

Powiem szczerze, podoba mi się. W tym semestrze chodzę na tylko jeden przedmiot, w zimowym będę chodzić na jeden i dodatkowo zdawać jeden egzamin – ćwiczenia mam zaliczone, a od marca idę na VI semestr. Wbrew pozorom, mój czas nie składa się z obijania się, jak niektórym się wydaje.

Spełniam marzenia

Dzięki temu, że odpadł mi obowiązek nauki, mogłam poświęcić się pracy nad projektem, który koordynowałam w organizacji studenckiej (tutaj o tym, czego mnie to nauczyło) czy chociażby założyć bloga, o czym już dawno marzyłam. Lista marzeń nie jest krótka, ale staje się realna, ze względu na to, że mogę czemuś poświęcić czas, nie stresując się, że powinnam się uczyć, albo projektować.

Tworzę więzi

Wreszcie na propozycje spotkań nie muszę odpowiadać, że walczę z projektem. Staram się poświęcać więcej czasu przyjaciołom. Mam czas, żeby bawić się z rodzeństwem, i chociaż czasem mi się nie chce, dobrze jest iść z nimi na spacer i usłyszeć od nich jakieś dziecięce mądrości. Ze względu na dużą różnicę wieku między nami wiem, że jeśli teraz się nie zaprzyjaźnimy, to potem już może być nam trudno być blisko, mimo, że jesteśmy rodziną.

Jestem w domu

Jestem typem domatora, uwielbiam siedzieć w domu, najlepiej samotnie. Teraz nie mogę narzekać na brak tej przyjemności, na spokojne parzenie herbat i gotowanie. Nawet sprzątanie stało się przyjemniejsze, bo to jakoś tak po to, żeby wszystkim domownikom było chociaż trochę przyjemniej.

Pracuję

W czasie roku akademickiego plan zajęć skutecznie blokował podjęcie jakiś dodatkowych zajęć, na przykład pracy. Ze względu na problemy zdrowotne wszystkie prace stojące też niestety odpadły. Teraz mogę pomagać tacie w pracy i jest to całkiem spoko. Chociaż najprawdopodobniej w życiu nie będę projektować płyt fundamentowych, to poznaję tajniki AutoCada. Czasem wpadnie też pomoc babci przy inwentaryzacjach domków jednorodzinnych i tutaj wielką zaletą jest mój wzrost i sprawność w kucaniu i czytaniu wymiarów.

Nie znajduję powodów, dla których żałowałabym tego, co się stało. Poza wszystkimi innymi argumentami, mogę się wreszcie wyspać i coraz bardziej nie mogę się doczekać VI semestru, na którym są same przedmioty projektowe, czyli to, co lubię najbardziej. I kiedy szłam na studia, nie będąc do końca pewną, czy idę na architekturę dlatego, że nie znajduję nic innego, co by mnie tak ciekawiło i sprawiało, że serce bije nieco szybciej, to teraz coraz bardziej upewniam się w tym, że to jest dla mnie scenariusz na życie.

Zdjęcia – ja.

3 uwagi do wpisu “Rok przerwy – niczego nie żałuję

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s