Nie róbcie tego Waszym dzieciom

Dzisiaj trochę o tym, co mamy na zewnątrz. Mówi się, że liczy się tylko to, co we wnętrzu. Wiadomo – nie do końca. Nie jest łatwo być grubym w dzieciństwie. To najgorsze, na co możemy pozwolić swojemu dziecku.

Przeglądałam ostatnio albumy rodzinne. Patrząc obiektywnie, nie wyglądam jak otyłe dziecko, a jednak przez cały okres podstawówki i przedszkola tak się czułam. Mniej-więcej około 3-4 klasy zaczęłam robić się coraz bardziej okrągła dzięki dojrzewaniu i burzy hormonów (dopiero parę lat temu dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy). Moją ksywą mimowolnie stało się „Gruba” i wcale nie było to fajne.

Zaprzyjaźniłam się z typowymi problemami jak w serialach dla młodzieży – zawsze ostatnia przy wyborze do drużyn na w-fie i oczywiście wstyd przy przebieraniu się na zajęcia. Zaczęłam powoli siebie nienawidzić. Wtedy jeszcze spędzało się dużo czasu na dworze, grając w gumę albo w chowanego, ale najwyraźniej to nie było wystarczająco.

Można byłoby zrzucić winę na rodziców, ale nie byłoby to sprawiedliwe, bo wiem, że największy problem miałam ja ze sobą. Przyzwyczaiłam się do tego, że się sobie nie podobam, i że to, że tak jest, to znaczy że tak musi być. Dlatego sama nic nie zrobiłam z tym, żeby wyglądać, a przede wszystkim czuć się lepiej.

Przez okres gimnazjum zdecydowałam się schować w ubraniach i kupowałam za duże, czasem męskie ubrania. Teraz jak sobie o tym pomyślę, to musiałam wyglądać jak chłopak. W gimnazjum też ścięłam włosy na krótko. Tak krótko-krótko. Oprócz tego, wpadałam w nałóg lumpeksów (o których jeszcze pewnie tutaj będzie), i kupowałam wszystko, co mi się podobało, nie zwracając uwagi na rozmiar. Za duże? Zwęzi się. Za małe? Schudnie się.

Jak łatwo się domyśleć, moja pewność siebie była bliska zeru. Nie podobałam się sobie w niczym. Lato było oczywiście najgorszym okresem, bo było zbyt gorąco, żeby przykrywać się warstwami materiału. Gdzieś w mojej 16-letniej głowie zakodowałam sobie, że jestem brzydka i że nigdy nie będę mieć chłopaka, bo nie zasługuję na miłość.

Wiadomo, jak się to teraz czyta, czy pisze, to wydaje się absurdalne. Postawmy się jednak w naszej nastoletniej skórze. Wtedy nawet najbardziej błahy problem był zagadką nie do rozwiązania, a co dopiero taki kolos. To dopiero masochizm.

Blizny młodości wciąż są w naszych już nieco bardziej dorosłych umysłach. Z bycia grubym, ciężko się wyleczyć, jeśli już z góry założyło się, że tak ma być, a jeszcze trudniej wyleczyć swój umysł z głupich przekonań. Mamy prawo być szczęśliwymi, a jeśli nie podobamy się sobie, to można nad tym pracować. Nigdy nie będziemy w 100% zadowoleni z własnego wyglądu, ale niemożliwe jest, że nie ma w nas ani jednej rzeczy, która się nam w nas podoba. Wciąż się uczę jak być pewną siebie i czasem nadal nie czuję się piękna.

Jestem przekonana, że gdyby moje dzieciństwo nie pobrzmiewało mi wciąż echem krzyczących dzieciaków, to byłoby mi łatwiej. Łatkę raz przyczepioną komuś bardzo trudno jest oderwać, a kiedy już jakoś uda się ją odczepić, to po tej łatce wciąż pozostaje ślad.


Po paru przemyśleniach, doszło do mnie, że jest też druga strona medalu. Co ma zrobić rodzic, kiedy dziecko nie chce chodzić na zajęcia ruchowe? Albo kiedy płacze, że jest głodne? Katować go i zmuszać do niejedzenia i do wysiłku fizycznego? No chyba nie.

Nie jest łatwo być rodzicem…



wrzesień, 2016

Nie lubię tego wpisu i najchętniej bym go usunęła, ale jest dla mnie dobrym świadkiem tego, jaka zaszła we mnie przemiana. Co jakiś czas może pojawiać się w proponowanych, albo podobnych pod innymi wpisami i czuję, że muszę dodać tu parę słów. Czytając ten wpis ponownie, szybko przeskakuję po słowach z zażenowaniem. Wyziera z niego żal i niezadowolenie, miał być w miarę obiektywny, ale bardzo daleko mu do tego.

Najważniejsze zdanie z powyższego tekstu to „Największy problem miałam ja ze sobą”. Jeśli mamy w sobie wysokie poczucie własnej wartości, jesteśmy z siebie zadowoleni, umiemy się motywować i widzimy swoje zalety, nic nas nie złamie.

Ściskam, Hania

Nie róbcie tego Waszym dzieciom

2 uwagi do wpisu “Nie róbcie tego Waszym dzieciom

  1. Bogienka pisze:

    Kochana!

    Dzieciństwo wiadomo – odciska na nas piętno. Ale dzisiaj jest już nowy dzień,zostaw to,co stare za Tobą – jesteś Piękna taka,jaka jesteś 🙂

    Ściskam Cię!

    Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s