Opowieści butów

Buty to taka zwyczajna-niezwyczajna rzecz. Zaczęłam nad nimi rozmyślać przy okazji zakupu nowych i doszłam do kilku wniosków.

Zawsze mam problem, jeśli chodzi o buty. Jeśli wkładam spódnicę, to chciałabym do tego założyć coś bardziej eleganckiego, do spodni natomiast byłoby wygodniej nosić zwyczajne buty, powiedzmy sportowe. Dość prosty rachunek zakłada 2 pary butów na sezon, dodatkowo jesień i wiosna to taki sam zestaw, to teoretycznie powinno to być 6 par butów. To dużo, czy mało?

Wydaje mi się, że dość sporo. Po zrobieniu krótkiego podsumowania wyszło na to, że mam 10 par butów, a kilka z nich wkładam bardzo sporadycznie, na przykład szpilki. Nie czuję się pewnie na wysokim obcasie i podziwiam kobiety, które poruszają się w nich z gracją.

Z butami wiąże się dużo historii i czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Obuwie to taki nieodłączny towarzysz codzienności. W jakiś sposób noszą nasze wspomnienia i czasem trudno jest je wyrzucić. Było Wam kiedyś smutno pozbywać się długo noszonych, najwygodniejszych na świecie trampek, które mieliście na sobie w czasie letnich przechadzek i spotkań na plaży? Cieszyliście się kiedyś, że jest już lato/wiosna i możecie założyć wasze ulubione buty?

Ostatnio w moich czarnych tenisówkach zrobiła się dziura. Szkoda mi ich, miałam je na sobie podczas największej podróży mojego życia 🙂 Jedna z najbardziej wysłużonych jest para brązowych oxfordów na niskim obcasie. Lubię to, jak stukają o bruk (czuję się od razu bardziej elegancka) i dobrze pamiętam, że założyłam je parę lat temu na matury. Skórzane eleganckie sandały idealne do kwiatowej sukienki przypominają mi spacer po lesie (obuwie wprost idealne do takiej aktywności ;)) i klimatyczne ognisko na plaży sierpniową porą. Sportowe, czerwone sandały – kąpanie się w jeziorach, obozy harcerskie i zakładanie skarpet tuż po kąpieli w duszne dni po to, żeby nie pokurzyć stóp 😉 Glany przypominają mi o okresie gimnazjalnego buntu i koncertach a treki o wyprawach.

Trudno jest znaleźć dobre buty. Może kiedyś udało wam się wygrzebać ze strychu skórzane, wiązane buty po mamie albo babci i wciąż były dobre do noszenia. Teraz po paru latach buty się psują, dlatego kupując staram się wybrać takie, które trochę ponoszę. Zwracam też uwagę na to, czy podeszwa jest w miarę gruba lub to, czy da się wymienić w bucie fleka, bo mocno zdzieram boki podeszwy. Wydaje mi się też, że nie dbamy o nasze buty, przez co szybko się niszczą.

W 21 wiośnie mojego życia zdecydowałam się kupić sobie adidasy. Przez długi czas uciekałam od nich jak od ognia, podobnie jak od sportowych ubrań, może dlatego, że kojarzyły mi się ze znienawidzonymi zajęciami w-fu. W pewnym momencie dojrzałam do tego, że spodnie dresowe i bluza są po prostu najwygodniejszym zestawem ubrań.

Ciekawa jestem, jakie one pozbierają wspomnienia. Póki co, w jakiś dziwny sposób motywują mnie do ruszania się – wracając do domu coraz częściej wybieram schody na 9 piętro myśląc sobie: „no dobra, niech wam będzie”. 😉

Zdjęcie zrobiłam ja.

Opowieści butów

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s