O kilku rzeczach naraz

jedenmomentpng.png-001

Sprawdzasz pocztę, w drugim okienku rozmawiasz z koleżanką na fejsie, w tle muzyka, przed Tobą kalendarz. I kawa. I coś do jedzenia. Kiedy ostatnio robiłaś jedną rzecz naraz?

Bezmyślność

Często robię kilka rzeczy naraz, zaczynam jedną i w międzyczasie robię drugą. Piszę maila i w międzyczasie nastawiam wodę na herbatę. Czasem różnie się to kończy. Jadąc kolejką na uczelnię słucham muzyki i czytam książkę. Robiąc krótki rachunek sumienia, jeśli książka należy do tych bardziej skomplikowanych bądź wymagających po prostu skupienia, nie zapamiętuję treści, tylko połykam ją wzrokiem, bezmyślnie.

Pomidor!

Mam problemy z koncentracją, szczególnie przy pracy lub nauce. Z jednej strony bardzo nie lubię siedzieć w ciszy w tym czasie, a z drugiej zauważam obniżoną efektywność pracy, nawet, jeśli słucham muzyki klasycznej albo instrumentalnej. Skupić się pomaga technika Pomodoro – 25 minut skupienia nad jednym konkretnym zadaniem i 5 minut przerwy. W czasie uczenia się do egzaminów ta metoda całkiem dobrze się sprawdzała, widziałam, jak szybko brnę przez materiał i całkiem sporo zapamiętuję. Tutaj można pobrać takiego pomidorka, ale oczywiście całkiem nieźle sprawdzi się ustawienie minutnika w telefonie.

Jestem wzrokowcem

Najlepiej uczę się, gdy przepisuję, przerysowuję i robię notatki. Samo czytanie niewiele mi da, podobnie, jak słuchanie. Mam dość dobrą pamięć fotograficzną i kojarzenie w którym miejscu coś zostało zapisane całkiem nieźle mi wychodzi. Dodatkowo pomaga mi korzystanie z różnych kolorów.

Dziwi mnie, jak widzę, jak siostra uczy się, czy rozwiązuje zadania domowe jednocześnie rozmawiając z koleżankami i słuchając muzyki – to chyba bardzo popularne zestawienie – ale wtedy przypominam sobie, ile razy robiłam i wciąż robię tak samo, chociaż staram się tego unikać.

Porządek to podstawa

Jedna rzecz naraz to też porządek na biurku. Nie jestem w stanie się skupić, jeśli nie ogarnę mojego małego białego prostokąta. Jest określony zestaw akceptowalnych rzeczy, które mogą się na nim znajdować, ale reszta musi wylądować w kuchni, śmietniku lub szufladzie. Do zestawu należy komputer (chcąc nie chcąc najczęściej narzędzie pracy), butelka wody i szklanka oraz stosik składający się z kalendarza, notesu z pomysłami, długopisu i telefonu. Wszystko inne, z czego nie korzystam przy konkretnym zadaniu, musi zostać zutylizowane. Mama żartobliwie nazywa to „zenowaniem” – wynoszę wszystko, co nie moje, by osiągnąć zen na biurku 🙂

Ogarnianie w kuchni

W kuchni panują nieco inne reguły. Tutaj często nie ma czasu na jedną rzecz naraz i wielozadaniowość jest dobra. Czynności, które robimy po kawałku zabiorą nam mniej czasu niż te wykonywane po kolei. Prosty przykład, robimy spaghetti. Kiedy gotuje się woda na makaron, Ty najprawdopodobniej kroisz w tym czasie cebulę, żeby wrzucić ją na patelnię mniej-więcej w tym samym czasie, co makaron do gotującej się wody, tak, żeby nie musieć czekać, aż makaron będzie miękki i mięso usmażone. Bawią mnie trochę metody gotowania mojego A., który musi robić wszystko dokładnie według przepisu – konkretne ilości, identyczne produkty i sposób postępowania. Kiedy coś nie jest opisane, chłopak się gubi. Muszę jednak oddać mu honor, jego potrawy zawsze smakują tak samo (dlatego, ze przepis się nie zmienia) i często są bardzo smaczne. Ja lubię kombinować w kuchni i często wiele rzeczy dodaję w złych proporcjach i na oko, taki ze mnie leniwy kucharz 😉

Plusy i minusy

Problem z wielozadaniowością jest jednak dość spory, chociaż możemy nie zdawać sobie z niego sprawy. Wspomniałam już o tym wcześniej – tracimy umiejętność koncentracji. Przyzwyczajamy nasz mózg to nieustannego stymulowania przez wiele czynników i chociaż może wydawać się to rozwijające, w rzeczywistości jest niesamowicie męczące. Pamiętacie, jak około Wielkanocy pisałam o tym, jak trudno mi było odpocząć? Ciągle miałam wrażenie, że powinnam coś robić, że coś jest nie tak. W naszych czasach, kiedy wszystko jest szybkie, codziennie jesteśmy bombardowani wielkimi ilościami informacji, bardzo trudno jest przystanąć i skupić się na jednej rzeczy.

Jedno na raz

Pamiętam parę takich chwil, jak oddałam się tylko jednej czynności. To było już parę lat temu, w gimnazjum kupiłam sobie za pieniądze uzbierane z kieszonkowego płytę Lao Che „Powstanie Warszawskie” (swoją drogą, bardzo dobra płyta, jeśli ktoś jeszcze nie zna, to polecam!), włożyłam ją do odtwarzacza, usiadłam w fotelu i po prostu słuchałam. Pierwsze odsłuchanie było naprawdę niesamowitym przeżyciem. Jestem pewna, że gdybym jednocześnie przeglądała książkę, czy robiła coś innego, nie „przeżyłabym” tego słuchania. Tak samo może być z piciem kawy, czytaniem książki, spacerowaniem – ze wszystkim.

Jedno zadanie, jeden moment, a o ile milszy. Skupmy się na tym, co ważne w danej chwili, a przynajmniej spróbujmy.

Szacuje się, że dziennie marnujemy ok. 30% czasu na zmienianie zadania wykonywanego w danej chwili.

Czujecie ten czas, który przecieka nam przez palce?

O kilku rzeczach naraz

2 uwagi do wpisu “O kilku rzeczach naraz

  1. bardzo fajny post, a nawet to za mało, bardzo mądry i potrzebny. przeczytałam go i od razu uświadomiłam sobie, że zbyt często gubię się w takich momentach ‚rozdwojenia jaźni’, mimo tego, że pilnuję się bardzo mocno, dbam o celebrację każdej poszczególnej czynności

    Polubienie

    1. dziękuję Olu, bardzo mi miło, że tak sądzisz 🙂 nie jest lekko – ja też bardzo łatwo się zatracam w zbyt wielu rzeczach, ale myślę, że dobrze nad tym pracować i staram się 🙂

      Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s