Dieta to myślenie

P1170737

Od ponad trzech tygodni jestem na diecie. Chcecie posłuchać, jak jest? Pisałam już troszkę o niej tutaj i na instagramie, ale jako, że w tym tygodniu będę mieć wizytę kontrolną, to pomyślałam sobie, żeby zebrać wszystkie myśli na ten temat w jedno miejsce. Nie – nie było płakania, marudzenia, że jest się głodną i bardzo sumiennego liczenia kalorii.

Pamiętacie o wizycie u „dietetyka”, a właściwie przedstawiciela handlowego firmy sprzedającej białkowe odżywki do koktajli? Natchnęła mnie do zmobilizowania się i odwiedzenia prawdziwego dietetyka, bo nic nie motywuje mnie bardziej, niż wiszący nade mną bicz. Moim głównym celem nie było zrzucenie kilogramów i pożegnanie się z nadwagą, ale wzięcie siebie na poważnie i usystematyzowanie codziennych posiłków.

Garść przemyśleń

Czym jest w ogóle dieta? Na pewno nie czymś chwilowym. Dieta w popularnym tego słowa znaczeniu to tak naprawdę dieta odchudzająca, czyli coś zupełnie innego. Zgodnie z definicją dieta to styl życia, sposób odżywiania. Nie da się zmienić swojego życia na chwilę. Dlatego często wracamy do poprzedniej wagi, bo nie myślimy o tym, że zmieniamy swoje nawyki już raz na zawsze, a nie tylko po to, żeby schudnąć.

Największe błędy

Nie jadłam śmieci, ale nie jadłam też zdrowo. Czasem do mojego żołądka wpadała pizza, kebab, alkohol, tłuste albo bardzo słodkie jedzenie. Nie było to jednak cały czas, ale na tyle, żeby mnie zaokrąglić. Tak, jadłam za dużo i byle co. Kiedy wracałam głodna do domu, to otwierałam lodówkę i brałam byle co, nie zastanawiając się, co jadłam wcześniej. Czasem wyglądało to tak, że cały dzień jem węglowodany, a warzyw to tyle, co kot napłakał. To, że nie miałam nigdzie napisane, nawet w kalendarzu, co jem, zgodnie z zasadą „co z oczu, to z serca” usprawiedliwiało niemądre wybory i powodowało błogą nieświadomość. Tak, nie ograniczałam się z przekąskami pomiędzy posiłkami, a więc…

Czas start!

Po tygodniu od wizyty dostałam 3-tygodniową rozpiskę każdego dnia i każdego posiłku, zawierającą dokładne wyliczenia kalorii i gramatury. Tego samego dnia odwiedził mnie kolega i przyniósł mi w podziękowaniu za pomoc Rafaello. Klasyk. Słodycze oddałam rodzicom, w ramach ćwiczenia silnej woli. Stałam się kobietą z pojemnikiem do żywności. Jak wychodzę na dłużej, to nawet z kilkoma.

zdj2

Woda

Mówią, że czasem dobra jest metoda „małych kroczków”. Już od dłuższego czasu piję dużo wody (dzięki, Water Your Body!), więc ta „nowość” nie była dla mnie zmianą. Co się zmieniło w moim życiu dzięki regularnemu nawadnianiu? Czuję się lepiej, nie chce mi się pić – pragnienie odczuwamy dopiero wtedy, kiedy brakuje nam wody – mam lepszą cerę. Najłatwiej jest przygotować sobie wielką butlę i postawić w widocznym miejscu tak, żeby patrzeć na nią przez cały dzień i widzieć postępy, ale jeśli co dwie godziny i tak wypijamy kubek herbaty, to nie potrzebujemy takich przypominajek. Zdradzę Wam, że jak gotuję wodę to zalewam za jednym razem 2 herbaty 😉

Pięć posiłków w stałych porach

Racjonalne żywienie, pięć posiłków dziennie. Powinnam jeść o 8, 11, 14, 17 i 20. Czasem całość przesuwa się o godzinę, jeszcze nie opracowałam idealnej metody porannego wstawania, a żeby zjeść o 8, trzeba wstać co najmniej o 7:30. Chyba jestem śpiochem. Zdarzyło się raz, że wstałam o 10 i cały plan dnia się posypał, wtedy nie zjadłam jednego posiłku.

Ale ogólnie jest dobrze. Te trzy godziny są w sam raz, żeby zgłodnieć i cieszyć się znów jedzeniem. Na początku wydawało mi się, że nie będę głodna, ale organizm szybko się przyzwyczaił i co najważniejsze, nie kusi mnie, żeby podjadać między posiłkami. Nie jest według mnie jeść na noc, więc ta 20, czasem 21 (jeśli chodzę spać około północy, a czasem bardziej koło pierwszej) jest w sam raz, żeby nie mieć poczucia baryłki.

Przewartościowanie talerza

Zbyt dużo węglowodanów zamieniłam na wystarczająco. Tak samo z nabiałem. Któż nie kocha pizzy z dużą ilością sera i sosem czosnkowym? Wydaje mi się jednak, że już pal licho ten spód, ale co dopiero ten superkaloryczny ser! Smak roztopionego sera jest jednym z moich faworytów, trzeba jednak się hamować. Tościk z cebulką, keczupem i grubym kawałem sera na kolację to nienajlepszy pomysł. (A szkoda.)

Podobnie z cukrami. Nie słodzę herbaty i kawy, ale i tak spożywałam ich zbyt dużo. Odwyk od słodkości skutkuje tym, że lody wydają się mdłe ze słodyczy – a może tylko mi się tak zdawało…

Jak teraz pomyślę, co głównie jem, to twaróg, jogurty, kaszę, owoce i warzywa. Dobrze jest zacząć zmiany wiosną/latem, zimą dostęp do warzyw jest o wiele bardziej ograniczony. Będę musiała nauczyć się kombinować 🙂

Celebracja posiłków

Fakt, że posiłki jem o stałych porach nadaje im pewnego elementu celebracji. To jest ten konkretny moment, w którym skupiam się na jedzeniu, często na nie patrzę, żeby „najeść” kolorem oczy. Nie ma tu miejsca na pośpieszne wrzucanie czegoś do mikrofalówki, przygotowania zajmują czas, ale są przyjemne. Jest coś hipnotyzującego w tym ważeniu, mierzeniu, przeliczaniu. Odkrywam w sobie naturę perfekcjonisty.zdj1

Małe oszukaństwa i długie spacery

Nie będę czarować, że było idealnie. Zdarzyło się wyjście na miasto i spróbowanie panna cotta z jagodami, zjedzenie lodów czy ciasta. Od tego się nie umiera, jeśli jest to sporadyczne, to wszystko w porządku. Gorzej, gdybym jadła ciasto codziennie, wtedy nawet herbatka na odchudzanie nie pomoże 🙂

Chciałam więcej ćwiczyć, ale na razie jest z tym średnio. Zamiast pocenia się na karimacie niemal codziennie chodzę na spacer, dłuższy, czy krótszy. Dobrze, że wróciły słoneczne dni. Mam nadzieję, że będziemy się nimi cieszyć jeszcze długo.

Efekty, efekty…

Kilogramy kilogramami, trudno jest mi dokładnie powiedzieć ile póki co schudłam, sądzę, że ok 3,5 kg (moja waga pokazuje różne wyniki w zależności od tego, gdzie się ważę, w moim pokoju czy w przedpokoju), jednak z czego najbardziej się cieszę to nie z zmniejszającej się masy, ale z tego, jak moja figura zaczyna nieźle wyglądać w zapiętym, dopasowanym swetrze. Co dopiero będzie za te pięć miesięcy?

Chcesz zacząć, ale nie wiesz, jak?

Polecam pomyśleć o tym, co jemy. Warto zadbać o siebie, wierzę, że później się to zwróci w lepszym zdrowiu i samopoczuciu. Nie jesteśmy śmietnikiem, więc nie wrzucajmy w siebie byle czego. Nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się, że cały pomidor ma mniej kalorii niż łyżeczka masła, a zamiast 2 kromek chleba czasem wystarczy jedna.

„You are what you eat – so don’t be fast, cheap easy or fake.”

Na dobry początek można zacząć od tych trzech kroków:

  • zacznij pić więcej wody. Nie będziesz odczuwać tak wielkiego głodu.
  • postaraj się jeść co 3 godziny.
  • nie musisz liczyć kalorii, ale myśl racjonalnie i staraj się wybierać zdrowe rzeczy. Dobrą metodą jest podzielenie swojego talerza na trzy części – połowa to warzywa, 1/4 białko i 1/4 węglowodany.

Myślę, że warto mieć nastawienie – chcę być zdrowa, a nie – chcę być chuda. Tak naprawdę piękne jest tylko zdrowie, a ono nie patrzy na kilogramy.

Dieta to myślenie

8 uwag do wpisu “Dieta to myślenie

  1. Piękne podsumowanie 🙂
    Wspaniale, że zaczynasz tę podróż z takim nastawieniem, bo dzięki temu nie będziesz narażona na wszystkie czyhające na „dietujących” niebezpieczeństwa.
    Powodzenia w dalszych tygodniach i dziś, na kontroli! :*

    Polubienie

    1. Dziękuję! Chciałabym właśnie podejść do tego racjonalnie i nie załamywać rąk, gdy coś pójdzie „gorzej” (np. obiad u babci). Jeśli dbanie o siebie nie jest przyjemnością, to po co się męczyć 😀

      Polubienie

  2. Ależ węglowodanów wcale nie trzeba ograniczać, wystarczy zamienić je na te zdrowe – owoce, pełnoziarniste zboża 🙂 węglowodany są nam niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. Ja jadam nawet kilo owoców dziennie i chudnę (i na dodatek zwiększyłam aktywność fizyczną z żadnej na jakąś :P), zimą pewnie będę ich jadać mniej za to więcej kasz i warzyw skrobiowych. Na pewno warzywa to podstawa 🙂 Jedzenie 5 posiłków to też kwestia sporna, są tacy, którzy jedzą 2 lub i 3 i czują się świetnie ( IF teraz na topie z resztą). Ile dietetyków tyle teorii 😛 Warto jeść intuicyjnie, chyba, że intuicja podpowiada nam, że kilo frytek jest nam dziś niezbędne 😉 pozdrawiam

    Polubienie

    1. Hej Serniku!
      Nigdy nie jadłam tylko jasnego pieczywa i tak dalej, raczej sporadycznie, ale i tak było to zbyt dużo, widocznie nie wpływało to dobrze na mój stan zdrowia i to, że mam skłonności do tycia.
      Dla mnie 2 czy 3 to katorga, nie wyobrażam sobie jedzenia w tak długich odstępach czasu, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle przyzwyczajeń i przekonań 😉

      Polubienie

  3. Kasia z Bloga Który Czytujesz ;) pisze:

    Też byłam u dietetyczki, jakieś 2,5 miesiące temu. Stosowałam się idealnie do jej zaleceń przez 6 tygodni (zero słodyczy, zero podjadek!) i…schudłam tylko 2 kg. Tak mnie to zdemotywowało, że przerwałam dietę, ale mam zamiar wrócić, bo wolne chudnięcie jest lepsze niż żadne chudnięcie, no i za 3 tygodnie kolejna wizyta i nie mam jak się wykręcić 😉 Trzymam kciuki za Ciebie i ogromnie Ci dziękuję za wypełnienie ankiety 🙂

    Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s