Lekcje z kosmosu

P1180829

Jest taka książka, którą każdy, który jest z kimś w relacji, powinien przeczytać. Jak bardzo ona otwiera oczy! Na pewno obiło Wam się o uszy, że „mężczyźni są z Marsa, kobiety są z Wenus”. John Gray miał dużo racji, nie tylko w tym jednym, krótkim zdaniu. 

Nie wiem jak to się stało, że dopiero niedawno skończyłam czytać tę kultową książkę. Gdybym wcześniej zabrała się do lektury, na pewno byłoby mi łatwiej odnaleźć się w relacji z płcią przeciwną i oszczędziłabym sobie wielu zmartwień. Jestem osobą dość wrażliwą i zwykle szukam problemu w sobie, dlatego, jeśli ktoś się do mnie nie odzywa, to mam wrażenie, że coś zrobiłam nie tak. Samopoczucie kobiety jest bardzo mocno uzależnione od tego, jak się czuje i od jakości jej relacji.

To, co ważne

Czytając tę książkę byłam tuż po lekturze „Magii sprzątania” i obie te książki jakoś zbiegły się w czasie. Spodobał mi się pomysł upraszczania codzienności, nie tylko w kwestii przestrzeni naokoło, ale i relacji z ludźmi. Marie pisze o tym, żeby mieć tylko te rzeczy, które przemawiają do naszego serca. Jak łatwo według takiego podziału zlikwidować i zredukować wszystkie relacje, które nie czynią nas szczęśliwymi. Dzięki temu mamy przy sobie tylko to, co ma dla nas znaczenie.

Wydaje mi się, że życie jest bezustanną wędrówką, ciągłym strumieniem zmian. Marie twierdzi, że powinniśmy cenić nie wspomnienia, ale osobę, którą się dzięki nim staliśmy. To ciągłe uświadamianie sobie, że nie ma sensu tkwić w przeszłości i w nieskończoność rozpamiętywać minionych chwil. Miały one na nas jakiś wpływ i życie toczy się dalej.

Mars i Wenus

Ale do rzeczy. Podstawową zasadą, która rozjaśni mroki labiryntu nieporozumienia jest dostrzeżenie, że kobieta i mężczyzna totalnie się różnią. Jeśli chcemy, żeby ktoś nas dobrze zrozumiał, musimy wskazać mu właściwą drogę. Kobiety mylnie sądzą, że jeśli ktoś je kocha, to będzie zachowywać się i reagować w jakiś określony sposób – dokładnie w taki sam, jak my się zachowujemy i jak my reagujemy. A tak nie będzie.

Kobiety muszą mówić, żeby znaleźć ulgę. Opowiadają o problemach przyszłych, przeszłych, potencjalnych ale i takich, które mogą nie mieć rozwiązania. Im więcej mówimy, tym lepiej się czujemy. Dzięki świadomości, że jesteśmy słuchane, czujemy się dobrze. Mówiąc mężczyźnie „nie słuchasz mnie”, tak naprawdę mamy na myśli „mam wrażenie, że nie w pełni rozumiesz, o co mi chodzi, albo nie przejmujesz się tym, co czujesz”. Nie umiemy wypowiedzieć naszych uczuć, więc wypowiadamy informacje.

Jaskinie i dołki

Mężczyzna potrzebuje co jakiś czas wracać do swojej jaskini, by pobyć samemu, szczególnie wtedy, kiedy ma z czymś problem. Tylko wtedy może odczuć prawdziwą tęsknotę i odkryć potrzebę głębokiej miłości. Będąc wciąż blisko nie odnajdzie jej. Gray uważa, że jeśli kobiety będą nalegały na to, żeby wciąż pisał, dzwonił, proponował spotkania, to on będzie ciągle uciekał i ich unikał, w ramach reakcji obronnej.

Nieracjonalne jest, żeby wymagać od mężczyzny, że będzie „wygadywał” swój problem, tak samo jak od podenerwowanej kobiety, żeby zachowywała się logicznie. Kiedy Marsjanin zakopuje się w jaskini i wyładowuje stres grając na komputerze, kobieta powinna zająć się sobą – poczytać książkę lub iść do kosmetyczki. Mężczyźni mają jaskinie, a kobiety mają emocjonalne dołki.

Tak samo – broniąc się – mężczyzna będzie reagował, gdy zaczniemy mu „matkować” – jedziesz za szybko, zwolnij, jeśli nie chcesz dostać mandatu. Zamiast porady trzeba ofiarować zaufanie. Kobiety odczuwają obawę przed braniem, a mężczyźni boją się dawać. Nie chcemy też prosić i nie wypowiadamy konkretów.

Gray proponuje także technikę pisania listu miłosnego, w którym po kolei opisuje się emocje – najpierw złość, smutek, strach, później żal i miłość. To pozwala się zdystansować i uniknąć kłótni, a także lepiej zrozumieć swoje uczucia.

Kto nie czytał, a chciałby spojrzeć bardziej racjonalnie na swoją relację, to niech wyrusza na poszukiwanie książki. Wydaje mi się, że to najbardziej wartościowa książka mówiąca o świecie damsko-męskim z wszystkich, które przeczytałam w całym życiu. Podzielcie się koniecznie, co jeszcze warto przeczytać! Nie przepadam za poradnikami, ale ostatnio jakoś mam na nie chęć! 🙂

4 uwagi do wpisu “Lekcje z kosmosu

  1. Ważniejsze wydają się być książki Jacka Pulikowskiego –
    „Krokodyl dla ukochanej: warto wspierać rozwój mężczyzny”
    „Ewa czuje inaczej: warto zadbać o uczucia”.
    Stanowczo lektura obowiązkowa w relacjach:)

    Lubię to

  2. Pare razy trafiał ten poradnik w moje ręce ale niestety ostatecznie go nie przeczytałam. Książka widnieje w biblioteczce mojej mamy, więc przy okazji kolejnych odwiedzin dam jej szansę.

    Lubię to

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s