List do Św. Mikołaja

P1210148

Hej Mikołaju,

trochę niepewnie mi do Ciebie pisać. Wiesz, dawno nie rozmawialiśmy. Ostatni list wysłałam Ci bardzo, bardzo dawno temu, skreślany jeszcze krzywymi literami różowym pisakiem na kartce w kratkę. Pamiętasz, jak moim największym marzeniem był zestaw klocków Lego Scala, z których mogłabym budować domki dla lalek? Wiesz dobrze, że wcale nie interesowało mnie bawienie się lalkami jako tako, najciekawsze było budowanie właśnie.

W tym roku chciałabym Cię prosić o kilka rzeczy. Bardzo chciałabym, żeby pod choinką leżał Spokój. Taki codzienny. Niemartwienie się tym, na co nie mam wpływu, przyjmowanie ze spokojem niepowodzeń, uczenie się cierpliwości w stosunku do siebie i do innych. Wydaje mi się, że to najbardziej potrzebna dla mnie rzecz teraz i byłabym bardzo wdzięczna, gdybyś mi go przyniósł.

Myślę, że dobrze zrozumiesz, o co mi chodzi, czytając słowa z „Księgi Jaszczurki” druhny Aimée Morfin:

Chciałabym dać Ci spokój. Oderwij się od rzeczy błahych, które obciążają i męczą twój dzień. Zapuść korzenie w coś stałego, niezmiennego. W słowo, które będzie kierowało Twoim działaniem, w słowo, które stanie się hasłem Twojego dnia. I wszystko w Tobie będzie jednolite, proste, lekkie. Poprzez hałas, poprzez gwar codziennych przyjęć, wizyt, codziennej pracy, radości i zmartwień przenikać będzie ta nić, ten leki zapach, ta znana melodia, którą poznasz wszędzie.

Chciałabym żebyś posiadła ten spokój, tę spokojną jasność, panowanie nad sobą, które pozwoli Ci być silniejszą od codziennych zawodów, nieprzywidzianego wypadku, od nieoczekiwanej przeszkody, silniejszą od radości, która może ukoić lub cierpienia, która może zniszczyć. Tak, silniejszą! Chciałabym dać Ci spokój! Chciałabym, abyś poznała to szczęście wędrowania po świecie w rytm swoich własnych kroków i abyś w ślad za własnym marzeniem dotarła do celu. Ale powiedz mi, czy masz cel? Dokąd idziesz?

Gdyby nie udało Ci się przygotować dla mnie tego prezentu, to ucieszyłabym się także z Miłości. Też takiej zwyczajnej, uszytej ze skrawków różnych materiałów, upieczonej z mąki ryżowej, z gestu wręczania ciepłych kapci i zaproponowania herbaty. Dobrym prezentem byłaby dla mnie też Nadzieja – że wszystko w końcu będzie dobrze. W końcu wiem, że przez każdą chmurę przebija się słońce, ale wciąż mi jej mało. I Wiara w to, co niewidzialne dla oczu.

Hania

List do Św. Mikołaja

19 uwag do wpisu “List do Św. Mikołaja

  1. Olga pisze:

    Święta są takim pięknym czasem… Jest w nich coś magicznego i spokojnego… Teraz ta otoczka kojarzy się głównie z reklamą coca-coli, udekorowanymi centrami handlowymi i czekoladowymi mikołajami w sklepach od pierwszego grudnia… Trudno odczuwać atmosferę świąt, gdy za oknem nie ma śniegu… Jednak jego biel w naszych głowach jest ich nieodłącznym elementem 🙂 Bardzo zawsze lubiłam wigilię… U mnie w domu dopiero w wigilię rano dekorowało się drzewko… Ze świątecznymi melodiami w tle! Było bardzo kolorowe, obwieszone różnorakimi bombkami, takimi 40-, 20-letnimi, jak również i tymi kupionymi kilka dni wcześniej, łańcuchami oraz innymi ozdobami robionymi przeze mnie i przez moją mamę, gdy była mała… Te wszystkie rzeczy babcia chowała gdzieś w pudełkach. Lampki! Cukierków całe mnóstwo! Choinka nie była w jednej tonacji kolorystycznej, nie była przemyślana, była po prostu zlepkiem emocji i wspomnień z wielu lat, nagromadzonych pamiątek z różnych miejsc. Coś było w niej magicznego… Pamiętam jak wypatrywałam pierwszej gwiazdki! Liczyłam potrawy na stole, a każdej musiałam spróbować… Nawet tych nieulubionych 🙂 Po latach bardziej je doceniam i ich smak… Jedzenie, niby taka podstawowa rzecz, a jednak w każdej potrawie czuć staranie się, poświęcony czas i siły autora… U mnie na wigilię gotuje zawsze babcia, która odkąd pamiętam miała tendencję do uszczęśliwiania przez jedzenie 🙂 Na wigilię zawsze przechodzi sama siebie, z pomocą moją i mamy, a na stole dzieje się wtedy magia 🙂 Dzielenie się opłatkiem zawsze było dla mnie krępujące, zawsze tyle dobrych życzeń… Żebym dobre stopnie miała, żebym była dobra dla wszystkich, żebym więcej robiła… Potem zawsze się bałam, że kogoś zawiodę, bo nie będę taka jak mi życzył, bo coś mi nie wyjdzie, gdzieś się w życiu potknę. Po pewnym czasie jednak zaczęłam widzieć, że niezależnie od potknięć Miłość nie przemija, nikt nie ma mi za złe, że coś mi nie wyszło, po prostu życzą mi siły bym szła dalej… I zaczęłam odczuwać jeszcze bardziej ten niezwykły czas… Gdy mówimy ludziom to, co myślimy i czujemy cały rok, ale często przemilczamy… Taka okazja żeby jednak się otworzyć… I dalej o magii wigilii dla małej mnie… Po zjedzeniu swojej kolacji grzecznie czekałam aż pozostali domownicy skończą posiłek i szłam jako najmłodszy domownik zajrzeć pod drzewko i pozanosić dary do ich właścicieli 🙂 I nadal to robię, uwielbiam to robić 🙂 A potem oglądać prezenty, rozkoszować się rozmową, pysznym domowym ciastem i herbatą… I kotem!
    Teraz drzewko jest u nas przystrojone głównie na czerwono… Prezentuje się bardzo ładnie, klimatycznie… Można by rzec „modnie”? Passe są chyba już wielokolorowe choinki obwieszone papierowymi łańcuchami… Na czasie są chyba tematyczne poduszki zmieniane pod porę roku i mieszkanie jak z katalogu… Raz w życiu byłam w takim mieszkaniu… Zimnym, sprawiającym wrażenie jakby nikt tam nie mieszkał… Jednak miszmasz zawsze ma w sobie ciepło… I fakt, od kilku lat moja choinka nie ma już tego ciepła 40 lat ozdób wstecz… Ale mój dom zawsze jest pełen ciepła na święta… I zawsze 🙂
    Ja bym miała Marzenie na święta… Bardzo przyziemne, bardzo nie-do-spełnienia, ale czasem takie bywają marzenia… Żebym znała pytania z hapolu i wiedziała o co profesor mnie zapyta podczas rozmowy 😦

    Polubienie


    1. Dziękuję Ci za ten wyczerpujący i cudowny opis! Zdradzę Ci, że ja też ciężko znoszę składanie życzeń. Zawsze to dla mnie bardzo kłopotliwy moment. Życzę tej osobie jak najlepiej, ale nie potrafię zgrabnie ubrać tego w słowa. Co do kolorowych łańcuchów – coś w tym jest, u nas też te zrobione z papieru poznikały…

      Polubienie

  2. Spokój jest bardzo ważny, ale muszę Ci powiedzieć, że niestety nie Mikołaja, a nasza w tym rola aby pewne rzeczy po prostu odpuścić. Dlatego życzę Ci tej siły, która pozwoli rozdzielić rzeczy na błahe i stresujące od tych ważnych, zapewniających równowagę :). Codzienna miłość jest piękna, aż się uśmiechnęłam czytając o herbacie, bo dosłownie przed sekundą zaparzyłam po kubku mi i mojemu chłopakowi… Trzymam kciuki by i do Ciebie podkradła się taka miłość i zagrzała miejsca na co dzień :).

    Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s