Zauważam szczegóły

P1230210

Gdy zmieniają się małe rzeczy, wszystko nagle nabiera inności.

Jakiś czas temu wyjęłam z szafy nienoszony szlafrok i pomyślałam, że będzie o wiele przyjemniej przygotować się do snu, gdy umyję się wcześniej i resztę wieczoru będę siedzieć w szlafroku i pić herbatę. Tak samo – nałożenie szlafroka zamiast bluzy rano, gdy w kuchni jest zimno, jest jakieś takie bardziej… odświętne.

Jak wiecie, piję od jakiegoś już czasu zieloną herbatę. Zawsze miałam problem z wypluwaniem liści, które przez przypadek połykałam. Znalazłam w szafie specjalne sitko, które wkłada się do kubka, przykrywa, więc herbata spokojnie się zaparzy, a potem można je wyjąć ze wszystkimi fusami, niesamowite! Zgadnijcie, jak bardzo poprawił się mój komfort picia herbaty.

Jakiś czas temu udało mi się kupić w ciucholandzie dwa wełniane swetry za zawrotną cenę 7,50 (trochę więcej o moich sposobach na polowanie). Od czasu napisania tego tekstu jeszcze rzadziej cokolwiek kupuję, nie wiem, czy to za sprawą mody na slow fashion, czy ze zwykłej praktyczności. Tak naprawdę mogłabym na palcach wymienić zestawy ubrań, które noszę w tym sezonie jesienno-zimowym, a we wszystkich przeplatają się te same elementy. Priorytetem jest ciepło, a nie wygląd, więc przyzwyczaiłam się już do wyglądu polarnika, mocnego okutania szalikiem, nieodłącznej czapki i sztucznego futerka przy kurtce. Nigdy nie było mi tak ciepło i jednocześnie… lekko, jak w tym grubym wełnianym swetrze.

Z czasem podobają mi się coraz prostsze, bardziej zwyczajne rzeczy. Praktyczność może być wyborem stonowanych kolorów lub bezpiecznych połączeń kolorystycznych, może być też stawianiem na pierwszym miejscu komfortu. Tak samo, jak zawsze, zdejmując sznurowane buty chowam sznurówki do środka buta (nikt nie lubi wiązać mokrych sznurówek), zwykle parzę dwie herbaty naraz, albo robię i kawę, i herbatę.

Śmieję się w duchu, bo pisząc te słowa, mam obok siebie książki i mnóstwo notatek, w tym specjalnie ponaklejane na planszę fiszki. Wbrew pozorom i temu, co zewnętrzne, staję się coraz spokojniejsza i pielęgnuję harmonię w moim wnętrzu. Nie jestem w stanie walczyć z okruszkami, zabawkami, które zostawiają wszędzie dzieciaki, więc sprzątam tam, gdzie nikt mi nie nabrudzi.

Zauważam, jak zmienia się niebo o poranku. Z każdą minutą. Zauważam szczegóły i czasem zadaję sobie pytanie: czy dwukropek z gwiazdką przekazuje inne uczucia niż średnik z gwiazdką?


 
Nie znam się na tym, czym dokładnie jest comfort food, ale za każdym razem, gdy robię znów to samo – owoce na kruszonce, które nigdy mnie nie zawiodły i zawsze wywołują wspomnienia, kiedy ugniatam dłonią kruszonkę i posypuję nią owoce, odczuwam taką bardzo prostą i zwyczajną radość. Raczej nie jestem dobrą kucharką, tak naprawdę mam tylko kilka sprawdzonych przepisów, które mogłabym wciąż powielać, ale nie przeszkadza mi to, dopóki kruszonka i jabłka pasują do zimnego mleka, a cynamon komponuje się z imbirem. W kuchni jestem czymś pomiędzy wielką improwizacją i tym, co już znane. Jedzenie to miłość, miłość to jedzenie. Uwielbiam szelest papieru do pieczenia.

12 uwag do wpisu “Zauważam szczegóły

  1. Może starzejesz się jak ja? 😀 Może to wszystko przychodzi z wiekiem. Widzimy odrobinę więcej, więcej dostrzegamy i więcej detali nas zachwyca. Gdy się jest młodszym, dużo młodszym, gdzieś się zawsze goni, dni przemijają a my w wiecznym pędzie. Teraz, chociaż rytm życia mam dosyć szybki i chaotyczny, mam czas dostrzec jakieś male zmiany, mam czas na małe przyjemności, które w jakiś sposób ubarwiają te chwile kiedy jeszcze jestem w niedoczasie, albo mam przerwę od życia.
    A może po prostu nasza świadomość się zmieniła, dostrzegamy, że pęd, którym życie nas zaskakuje bywa zabójczy i chcemy pamiętać jak najwięcej z teraźniejszości, które jest teraz. I teraz ją przeżywać 🙂

    Tulę ciepło i wznoszę toast kubkiem z herbatą! Tuż przed snem! 😀

    Lubię to

    • Dziękuję! 🙂

      Powiem Ci szczerze, że coraz bardziej dochodzi do mnie, że się starzeję – niekoniecznie fizycznie, ale tak bardziej… Umysłowo. Chyba, że bierze górę moja natura introwertyka, który woli spędzić wieczór w domu niż gdziekolwiek wyjść (albo i lenia). Tak samo śmieję się w duchu, wkładając czapkę, rajstopy pod spodnie i podkoszulkę, a na dworze widzę porozpinane dziewczyny w adidasach i odsłoniętych kostkach xD

      W sumie… Gdyby starzenie się/dorastanie wiązało się właśnie z dbałością o szczegóły i zauważanie ich, to bardzo mi się podoba taka wizja!

      Polubione przez 1 osoba

  2. Właśnie siedzę w szlafroku, piję kawę i uśmiecham się pod nosem:) To bardzo ważne zauważać szczegóły, bo wtedy żaden dzień nie przeleci nam tak po prostu przed nosem. Żyć spokojniej, dokładniej i po prostu wiedzieć, co ważne. Swoją drogą, ja tej zimy mam jeden ulubiony sweter i tylko naokoło go piorę i ubieram 😀

    Lubię to

    • I bardzo dobrze, przynajmniej nie masz dylematów, co rano ubrać, same plusy 🙂 Zauważyłam, że społeczeństwo i tak nie dostrzega, co dokładnie mamy na sobie (czy któryś dzień z rzędu te same spodnie, sweter) i chyba gdzieś czytałam o tym cały artykuł.
      Cieszę się, że trafiłaś tu akurat w szlafroku i z kubkiem! 🙂

      Lubię to

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s