Czy brak stylu jest stylem?

Styl4

Myślałam o tym wczoraj i od jakiegoś czasu to do mnie wraca, a wróciło już w ogóle, gdy przeczytałam nowy wpis u Joulenki, która jest Dziewczyną Włóczykija. Gdy myślę sobie o mnie i mojej szafie, to mam wrażenie, że brakuje mi spójności. Zmieniłam się z osoby, która co sobotę przynosiła siatkę zdobyczy po 5,90 za kilogram, w osobę, która szybciej nudzi się zakupami od mojego towarzysza. Spróbuję podjąć wyzwanie określenie mojego stylu. Dopiero przez wyjęcie z szafy ulubionych rzeczy mogłam jednoznacznie odpowiedzieć sobie na pytanie, w czym najlepiej się czuję. No i wiecie – kiedy robi się dużo zdjęć, to pojawia się mały problem – nie ma się żadnych zdjęć siebie. Wygrzebanie tych kilku było wyzwaniem 😉

Bunt gimbusa

Pierwsze świadome myślenie o ubraniach zaczęło się u mnie pod koniec podstawówki, gdy szukałam możliwości do „wyrażenia siebie” poprzez zestaw kolorowych rzemyków na nadgarstkach i dzwony, których teraz raczej nie chciałabym założyć. W okresie gimnazjum przemieniłam się w chłopca, nosząc bluzy, szerokie spodnie spinane agrafkami i neonowe tenisówki. Im dziwniejszy strój, tym lepiej. Kilka warstw, pomieszanie z poplątaniem, wszystkie wzory i kolory. W tamtym okresie bardzo imponowała mi Bjork i cała jej niezwykłość. W międzyczasie wstąpiłam do harcerstwa i zachwyciłam się lasem, po wakacjach miałam całe podrapane nogi, na które zawsze zwracano uwagę przy rozpoczęciu roku. Trampki były jedynym słusznym obuwiem, nawet zimą. Pojawiły się glany i pierwsze eksperymenty z szyciem, a także miłość do koszul, która trwa po dziś.

Styl

Okres przejściowy

Pod koniec gimnazjum zaczęłam normalnieć. Modowy początek liceum zapamiętam jako komentarz kolegów i koleżanek, że wyglądam nienormalnie. Miałam wtedy krótkie, rude włosy i wyglądałam jak chłopak (nadal). Uciekanie od spódnic i bardziej podkreślających figurę ubrań było podyktowane brakiem pewności siebie i wiecznym niezadowoleniem z mojego wyglądu. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że naprawdę zupełnie o siebie nie dbałam i wyglądałam tragicznie. Potem przyszły zmiany, pierwsze dopasowane spodnie, lekkie zwrócenie się w stronę elegancji. Moimi ulubionymi kolorami stał się granatowy i beżowy, zapuściłam włosy i nosiłam wciąż rudą emo-grzywkę. Bardzo lubiłam te moje rudości!

Styl1

Jestem antymodna

Początek studiów to początek modowej starości, czyli ciepła kurtka zimą, w której wyglądam jak polarnik, obowiązkowa czapka i szalik wielkości koca. Praktyczność zaczęła wygrywać z modą (pytanie, czy kiedykolwiek pojawiła się ona w moim życiu). Wyróżniam 2 wersje siebie: codzienną, w której priorytetem jest wygoda i to, żeby było mi ciepło, szczególnie zimą, i tę wybieraną rzadziej, kiedy chcę lepiej wyglądać. Lubię stonowane kolory, ale i kwiatowe wzory, szczególnie latem. Koszule, kieszenie. Ma być wygodnie.

Styl2.jpg

Szczerze, to coraz mniej zwracam uwagę na mój wygląd, a stylizacje ograniczam do kilku rzeczy na krzyż łączonymi z gładkimi ciemnymi koszulkami z długim lub krótkim rękawem. Rok temu nastąpił mały przełom – kupiłam sobie adidasy do noszenia na co dzień. Mogę to uznać za moment przełomowy w moim wygodnictwie. Niewidzialność czasem jest w porządku, więc ciemnozielona parka w połączeniu z granatową czapką i szalikiem zapewnia niewyróżnianie się na ulicy i spokój. Tak.

Czuję, że nie mam stylu, pewnie tak jest. Bo osoba stylowa wyróżnia się na ulicy, a ja wyglądam przeciętnie. W sumie wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza.

Nie mam głowy do malowania się na co dzień, poranna pielęgnacja kończy się na ogarnięciu. Rano więcej czasu spędzam w kuchni, przygotowując sobie śniadanie i pojemniki (jeśli wychodzę na cały dzień). Nie przepadam za biżuterią, nie noszę prawie już wcale kolczyków, do tego stopnia, że dziurki w uszach zaczęły mi zarastać. Jeśli chodzi o dodatki, to głównie ograniczam się do okularów (marzą mi się okrągłe, drewniane oprawki!) i różnego rodzaju szalików, czasem założę jakiś pierścionek. Lubię ciemne kolory, dopasowane spodnie i luźne góry, rozkloszowane spódnice. Nie interesuje mnie zbytnio, co powinnam nosić według mojego typu figury. Zwykle podwijam rękawy, albo je pociągam (pozostałość po noszeniu munduru harcerskiego?).

Nic szczególnego

Próbowałam zebrać mój brak stylu w jedno określenie, ale jest to za trudne. Wiem jedno – nie jestem modna, a ubrania mają być wygodne i to my mamy je nosić, a nie one nas. Mam kilka ulubionych rzeczy, które pojawiają się też na początku wpisu: najzwyklejsze czarne spodnie, czarne dresowe spodnie, granatowy sweter, szary melanżowy sweter, czarny sweter w białe wzory, szara i czerwona koszula w niebieską kratkę, ciepła, zielona spódnica, od jakiegoś czasu ponczo, biała i miętowa spódnica i marynarka ze stójką. Adidasy i niedawno kupione wiązane buty z czarnej skóry. Zamszowa listonoszka i militarny plecak, znaleziony kiedyś na strychu. Nic szczególnego. I jest mi z tym w porządku.

Styl3.jpg

A Ty? Jesteś boho? A może masz w sobie nutkę paryskiego szyku? 🙂

Hania

Czy brak stylu jest stylem?

20 uwag do wpisu “Czy brak stylu jest stylem?

  1. Ja ostatnio zaczęłam się nad swoim stylem zastanawiać i delikatnie go zmieniać, głównie z tego względu, że zaczęłam nosić spódnice (właściwie zastąpiłam spódnicami spodnie i jeansów nie wyciągnęłam z szafy już od dwóch miesięcy). Jako żona też jakoś bardziej chcę przykładać wagę do stroju, bo noszę nazwisko mojego męża i jestem jakby jego wizytówką 😉

    Polubienie

    1. O proszę! A ja z kolei staram się włączam więcej spódnic do mojego repertuaru, więc odwrotnie 🙂 Warto też wyglądać dobrze nawet w „ciuchach po domu”, a często nie zwracamy na to uwagi (szczególnie ja) 🙂

      Polubienie

      1. Właściwie podobnie – obie częściej nosimy spódnice 😀
        Tak, z wyglądem w ciuchach po domu też trzeba popracować 😀 Jak już będę miała szafę pełną spódnic, to będę miała jedną taką tylko do chodzenia po domu, na razie po prostu się nie przebieram 😉

        Polubienie

  2. Z moich obserwacji modowo-zawodowych po Twoim sposobie ubierania się wnioskuję, że raczej będziesz architektem zajmującym się architekturą, nie wnętrzami 😉 czy się nie zgadzasz, i to tylko wymyślony przeze mnie stereotyp, który sobie wbiłam w głowę? 🙂

    Polubienie

    1. Oo, ale ciekawy komentarz, ciekawa jestem, czy ta prorocza myśl się spełni. Oby tak było! Ale bardzo ciekawi mnie stereotyp, o którym piszesz. Chodzi o to, że architekci wnętrz są bardziej ekstrawaganccy? 😉

      Polubienie

      1. Może o to, że bardziej zwracają uwagę na detale? 🙂 A może też o to, że po prostu niewygodnie jest latać na budowę w garsonkach i na obcasach? Albo i o to, że potrzeba nieco więcej pierwiastka męskiego, żeby zdecydować się na trudną i wymagającą pracę architekta, która sprawia, że niewiele przebywa się w domu z rodziną? Nie wiem…Ale to się oczywiście nie zawsze sprawdza, znam panią architekt, właścicielkę sporego biura (kochana Aga z bloga Pani Dyrektor) zawsze wyglądającą wystrzałowo w mini sukienkach i na szalenie wysokich szpilkach 🙂

        Polubienie

  3. Po pierwsze ile uroczych zdjęć widzę! 😀 A po drugie ja sama nie wiem co to znaczyć być modnym czy stylowym… Mogę czuć się w swoim ubraniu wyśmienicie a sąsiadka obgada mnie za plecami, bo nie poczuje co mi w duszy danego dnia grało. Dla mnie istnieje jedna zasada: muszę czuć się dobrze w tym w czym wychodzę z domu, w innym razie cały dzień będę pluła sobie w brodę i odgadywała myśli ludzi, których mijam dotyczące mojej osoby… Choć założę się, że 3/4 i tak minie mnie obojętnie 😉 Gdym miałam scharakteryzować swój styl to bardziej stawiałabym na francuski szyk bowiem lubię prostotę i klasykę. Biżuterie również mocno ograniczam, głównie do zegarków czasem zaszaleję z naszyjnikiem 😀

    Polubienie

    1. Nie nazwałabym ich uroczymi, na większości z nich mam głupią minę, haha! Właśnie tak bym powiedziała o Tobie – francuski szyk 🙂 Najlepiej czuć się dobrze w tym, co się ma na sobie i nie zwracać uwagi na innych! 🙂

      Polubienie

  4. swirley pisze:

    Ależ oczywiście, że masz styl! Nie widzisz, jak pięknie wszystkie Twoje ubrania pasują do Ciebie, do siebie nawzajem i nawet do estetyki Twojego bloga? 🙂
    T

    Polubienie

  5. Ze stylem jest tak, że wiele kobiet lubi być niewidzialnymi… i uważam, że nie powinny tego na siłę zmieniać, tylko po to by być modnym, czy jakimś. Uważam, że można fajnie wyglądać, a dalej nie rzucać się w oczy. Złota zasada jest taka, że jeżeli w jakiś ubraniach naprawdę czujemy się dobrze to zazwyczaj to widać i emanujemy pięknem, a gdy próbujemy przebrać się na siłę to nic z tego nie wychodzi.

    Polubienie

    1. O to ja jestem jakaś dziwna, bo lubię być widoczna 😀 Może to przez to, że pod pewną maską kolorów, czy to w mejkapie czy w ubraniu, kamufluje swoje braki wizerunkowe 😀 Co do kobiet niewidzialnych… Wydaje mi się, że jest w nas taka trochę dziwna słowiańska pokora, która jest nam przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dziewczynki przecież powinny być schludne i grzeczne. Poza tym, często kobiety, zwłaszcza te mające własne rodziny o sobie zapominają. Ja swoją mamę cały czas tego uczę – by kupiła sobie coś fajnego, by poszła sobie do fryzjera i kosmetyczki, bo tak, po prostu, dla siebie.

      Widać to zwłaszcza w starszym pokoleniu.

      Polubienie

    2. Masz rację, coś w tym jest, ta niewidzialność jest normalnością, wygląda się po prostu dobrze, bez żadnych ekscesów. Zgadzam się co do ubrań, największy urok i piękno ma w sobie kobieta, która jest pewna siebie, a nie obwieszona błyskotkami 🙂

      Może coś jest w tej pokorze… No i zdecydowanie, wiele kobiet po wyjściu za mąż, a szczególnie po porodzie przestaje o siebie dbać 😦

      Polubienie

  6. Mój „styl” można by określić słowami: kwiaty, kwiaty, kwiaty i sukienki. W teorii wiem co jest modne, co się nosi, co z czym łączy, ale jak mam już coś do siebie do pasować i do mojej „puchatej” budowy, to bywa już ciężko. Poza tym nienawidzę zakupów, przymierzania i całego tego rytuału. I nie lubię wydawać zbyt dużo na ubrania „codzienne”, typu spodnie, bluzki, sukienki. Jedynie więcej potrafię wydać na płaszcz, kurtkę, buty, ewentualnie torebkę. Jakoś zawsze mi szkoda, a chodzenie po lumpach wydaje mi się ekonomiczniejsze i zawsze coś upoluję dla siebie – w sklepach bywa różnie, sieciówki nie lubią się z plus size’ami 😉 Myślę ciągle nad szyciem ubrań dla siebie, ale wiecznie brakuje mi czasu, by wyjąć maszynę i po prostu szyć :<

    Z drugiej strony nie przykładam uwagi do tego zbytnio co kto nosi, raczej skupiam się na tym w czym jest mi wygodnie, w czym się sobie podobam i z jakiego materiału jest dany ciuszek zrobiony. O ile jeszcze przeżyję sztuczne materiały (w końcu nie wszystkie są złe!) w bluzkach, to już np. od swetrów czy spodni oczekuję czegoś więcej. I cierpię straszliwie, bo jakość tkanin i ubrań jest coraz gorsza w porównaniu do coraz wyższej ceny w sklepach. Dlatego też staram się kupować ubrania na lata. Mam np. kilka rzeczy jeszcze z gimnazjum i nie trzymam ich z sentymentu tylko nadal są w użyciu.

    Wracając do stylu, lubię eksperymenty, lubię łączyć faktury, niekoniecznie wzoru. Lubię kolory, ale także minimalizm i monochromię. Ot, dziwne ze mnie stworzenie. Za to jeśli chodzi o dodatki jestem totalną minimalistką. Praktycznie nie noszę biżuterii, ewentualnie kolczyki albo łańcuszek. Nic poza tym. Marzę o zegarku na rękę, ale coś nic mi nie pasuje :<

    Wybacz, że się tak rozpisałam 😀

    Polubienie

    1. Bardzo podobają mi się kwieciste wzory i sukienki! Chociaż nie ukrywam, że to raczej połączenie letnio-wiosenne, zimą ciężko znaleźć takie ciepłe tkaniny 😉 Pamiętam te czasy, kiedy nie mieściłam się w żadne spodnie z sieciówki, teraz po prostu… Zmieniłam sklep. Spoko rozmiary mają np. w C&A i materiały dobrej jakości 🙂

      Zgadzam się, że lepiej wydać więcej na te poważniejsze zakupy, buty kupuje się raz na kilka lat, bluzka często „wystarcza” tylko na rok, bo jest tak słabej jakości 😦 Też staram się zwracać uwagę na materiał, często w sklepie coś jest tak cieniutkie, że dziwię się, że jeszcze nie zsunęło się z wieszaka, haha! No i te ceny, tragedia.

      Szycie na pewno by Ci się spodobało! Musisz koniecznie zajrzeć na joulenka.pl, dziewczyna bardzo przystępnie pisze, jak zacząć. Może odkryjesz w sobie nowe hobby?

      Uwielbiam długie komentarze, to dla mnie przyjemność, nie masz zupełnie za co przepraszać! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Joulenkę znam już od jakiegoś czasu! 😀 I uwielbiam 😀 Wiesz ja mam zawsze problem z doborem ubrań w biuście i biodrach xD 😀

        Co do szycia, kiedyś bardzo dużo szyłam, ale potem się przeprowadziłam na studia do Wrocławia, nie miałam maszyny, a jak już sobie ją kupiłam to przestałam mieć czas na wszystko :c A chciałabym zrobić jakiś Cosplay w życiu, albo uszyć sobie vintage sukienkę *__* (uwielbiam te wszystkie piękne stroje z lat ’20, ’30 etc. <3)

        Ja muszę zrobić porządek w szafie i poprzebierać ubrania, w których będę jeszcze chodzić, albo są jeszcze na mnie dobre, a resztę oddać potrzebującym, albo sprzedać czy coś 🙂

        Polubienie

        1. Kobiece kształty! Super! 😀

          Polecam mega sprzątanie szafy, robię je co jakiś czas – albo oddaję do Caritasu, albo wyrzucam, jak są już zniszczone bardzo, albo oddaję koleżankom. Moje koleżanki też czasem mi coś podrzucają 🙂 W sumie w sprzedawanie nigdy się nie bawiłam, wydaje mi się, że za dużo z tym zachodu. Ponoć popularne są też wymiany ubrań, np. w jakiś kawiarniach, czy coś, chociaż nigdy jeszcze na takiej nie byłam 😉

          Polubione przez 1 osoba

          1. Ja byłam na SWAPach, moja znajoma we Wrocławiu organizuje właśnie takie imprezy co miesiąc, ale ciężko mi jest tam coś wyszperać, bo wszystkie dziewczyny są takie chudziutkie i zgrabne! 😀
            Ja często ubrania też oddaję koleżankom, albo zawożę i daję mamie albo siostrze 🙂 W sprzedawanie też się jeszcze za bardzo nie bawiłam, ale pieniążki na przybory rysunkowe dodatkowe by się przydały, dlatego tą opcję też rozważam 🙂

            (Wróciłam do rysowania po ponad dziesięciu (?) latach przerwy!)

            Polubione przez 1 osoba

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s