Będąc w połowie

P1130126-001

Jakoś nie umiem się pozbierać. Czas dosłownie przelatuje mi przed oczyma i okazuje się, że wszystkie wielkie plany, jakie miałam, rozbijają się o to, że trzeba robić kolejne zadanie na zajęcia, albo jest już pora spać. Już zdążyłam zapomnieć, jak szybko leci czas, gdy chodzi się prawie codziennie na uczelnię. To, co było tydzień temu to już niemal zamierzchła przeszłość. Oczywiście, jak to ja, zbieram przemyślenia i refleksje.

Jestem w połowie moich studiów i zauważam, jak bardzo zmieniłam się przez ten czas, leci mi właśnie czwarty rok na uczelni. Naiwnie myślałam, że znam siebie, wiem, co chcę robić, a to jednak wciąż się zmienia. Pierwsze co, to kiedyś wydawało mi się, że sam fakt studiowania w jakiś sposób zwalnia nas z dodatkowych obowiązków, na przykład pracy. Gdy myślę sobie o mnie na pierwszym roku, kiedy nie wiedziałam jeszcze, na które wykłady chodzić, a na które nie i o tym, że trzeba było „odbębnić” wszystkie przedmioty, na których odpadało sporo niezdeterminowanych studentów – matematyka, geometria wykreślna czy historia architektury, to nie wyobrażam sobie podejmowania dodatkowych zobowiązań. Na szczęście czas szybko mija i rok później dołączyłam do stowarzyszenia studenckiego, które odwróciło mój studencki żywot o 180 stopni. Zaczęłam robić rzeczy, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała, bo wiązały się z wystąpieniami przed ludźmi i dużą ilością ogarniania. Prowadzimy teraz rekrutację i wciąż mam w głowie: „jak można nie robić nic dodatkowego poza studiowaniem na studiach?”. Kiedy studia zamykają się do wykładów, laborek i ćwiczeń, to to jest naprawdę smutne.

Czuję, że dojrzałam. Zauważyłam, że rok przerwy w studiach mnóstwo mi dał, pozwolił się zdystansować do wielu rzeczy i nabrać spokoju. Wiem już, że nie warto się za bardzo przejmować, zawsze będzie drugi termin, wszystko da się dogadać. Wiem, że nie przepadam za pracą w grupach powyżej dwóch osób, bo dogadywanie się z ludźmi, których za bardzo się nie zna, a trzeba coś zrobić na szybko, na jutro, nie jest wcale takie proste. Wiem, że na niektórych wykładach lepiej notować, a na niektóre bez sensu chodzić. Nie stresuję się już przed prezentacjami i opowiadaniem o projekcie. Wiem, że nie jestem typem, który zarywa noce i woli mieć coś zrobione może gorzej, ale się wyspać. Cenię sobie sen. Kiedy na pierwszym, drugim roku, czułam podekscytowanie kreśląc po nocy, teraz nie budzi we mnie to już żadnego entuzjazmu, raczej smutek.

Kiedy byłam mała, myślałam, że mając 23 (minie w czerwcu) lata, będę już poważną panią. Cóż. Panią nie jestem, poważną też raczej nie. Wiem już, że papier po studiach nie jest gwarancją niczego, i chociaż marzyłam, żeby być architektem, to nie jestem już tego taka pewna. Ideały są wysokie, w praktyce nie jest aż tak kolorowo. Wiem już, że interesuje mnie mnóstwo rzeczy i nie muszę się ograniczać, mam całe życie przede mną. Wiem, że nie jestem szaloną pasjonatką, która zalicza różne kursy i nie śpi po nocach, a jednocześnie nie jestem leserem, który nic nie robi i tak dalej.

Wszystkie wyobrażenia, jakie miałam na temat studiowania architektury, zostały zweryfikowane. Ostatnio odbył się dzień otwarty i aż trochę smutno było mówić młodzieży, że wcale nie jest tak bajkowo. Nie ma co jednak za dużo narzekać, tylko robić swoje, ale widzieć alternatywy. Bardzo chcę już więcej wiosny, zieleni. Jest już wiosenne powietrze, robi się cieplej, ale… Trawy, słońca!

13 uwag do wpisu “Będąc w połowie

  1. Zazwyczaj tak jest, że wyobrażenia się weryfikują po czasie. Ja bardzo żałuję, że w czasie studiów nie uczyłam się intensywnie języków. Teraz zaczynam niemiecki od zera i przede mną jeszcze długa droga. Żałuję także, że nie należałam do żadnej organizacji. W czasie studiów intensywnie rozwijałam swoją pasję i firmę. Dziś moje zainteresowania się zmieniły. Myślę o dokształceniu się w nowym kierunku. Czas leci, dlatego z życia trzeba wycisnąć jak najwięcej.

    Lubię to

      • Dziękuję 🙂 Wpis na blogu Anety jest bardzo przydatny. Czeka mnie jeszcze długa droga z niemieckim. Chcę rozwijać się w grafice komputerowej, a najbardziej interesuje mnie grafika wektorowa. Uczę się trochę sama, ale myślę o kursie Adobe Illustrator. Problem jest w tym, że zajęcia są prowadzone w języku niemieckim (często w dialekcie szwajcarskim). Tak czy siak, chcę spróbować, bo przy okazji będę ćwiczyć język.

        Widzę, że jajka w rajstopkach cieszą się powodzeniem nie tylko w mojej rodzinie 🙂

        Lubię to

        • Super, tak właśnie czułam, że coś graficznego. W internecie jest mnóstwo tutoriali, ale jednak kurs jest najbardziej efektywny, prawda? 🙂 Trzymam kciuki i czekam z niecierpliwością na efekty, bo na pewno pochwalisz się na blogu 🙂

          Lubię to

  2. Choć Twoje przemyślenia są słodko-gorzkie, ostatecznie kończę je czytać z poczuciem, że będzie okej. Cokolwiek by nie czekało na mnie w przyszlości, na razie jestem szczęśliwa na swoim kierunku, trochę zmartwiona kwestią pracy (czuję, że powinnam zacząć zarabiać, ale nie wyobrażam sobie tego za bardzo pod względem organizacyjnym ale i własnego samopoczucia/zdrowia), ale angażująca się w różne dodatkowe działania i kursy. Zbieram doświadczenie, ale na miarę swoich możliwości – nie umiałabym gonić na każdy warsztat i korzystać z wszytskiego co się da. Potrzebuję też trochę czasu dla siebie, takiego w domowym zaciszu.
    PS. Pisz tak do Nas cześciej!
    Spokojnych świąt, Haniu!

    Lubię to

    • Ostatecznie wszystko będzie dobrze, prawda? 🙂 Mam tak samo z pracą. Póki co pozostają mi sprawy dorywcze, bo biorąc pod uwagę plan zajęć i to, ile dodatkowo trzeba robić poza zajęciami, nie chciałabym się zakopać i nie wygrzebać się.

      Wzajemnie! Wszystkiego dobrego 🙂

      Lubię to

  3. Sama mam czasem wątpliwości, co do swojego kierunku (bo jak to jest studiować Administrację z pasją) i choć w sumie rzeczy bardzo lubię swoje studia, zastanawiam się, czy aby na pewno jestem właściwą osobą na właściwym miejscu. Ostatecznie, tak wiele tematów mnie zajmuje i interesuje, że tak naprawdę to nie wiem, czemu chciałabym się poświęcić tak w pełni. Bo kurczę, życie jest za krótkie, żeby robić tylko jedną rzecz!

    Lubię to

    • Jakiś czas temu The Adamant Wanderer na swoim fp zapytała, jakie ludzie wykonują zawody, z których są zadowoleni. Wczoraj odgrzebałam tego posta i nie wierzyłam w to, co czytam – da się być szczęśliwym i spełnionym nawet w takim zawodzie, jak kasjerka w fast-foodzie 🙂 Niesamowite! Naprawdę dało mi to do myślenia. Zajrzyj do niej koniecznie 🙂 Dokładnie, życie takie krótkie, pomysłów tak wiele. Tak naprawdę jest niemal nieskończoność scenariuszy na nasze życie…

      Lubię to

  4. Z perspektywy już prawie, prawie maturzystki (ale na szczęście nietegorocznej – dopiero 2017 będzie mój :D) muszę przyznać, że śmiesznie się to wszytko czyta. Bo ja i moi znajomi z resztą także tak bardzo idealizujemy studia (chyba widzimy je w barwach amerykańskich filmów i seriali), że już widzę nasze bolesne zderzenie z rzeczywistością.
    A w grupach nigdy pracować nie lubiła, jestem niestety w wielu kwestiach perfekcjonistką i mam poczucie, że każdy kompan burzy moją idealną koncepcję 😉

    Lubię to

    • Spoko, ja też widziałam zupełnie inaczej studia, kiedy jeszcze były przede mną, wydawało mi się, że będzie zupełnie inaczej, a rzeczywistość jest mniej tęczowa 🙂 Na pewno najbardziej dotkliwą zmianą jest to, że jeśli się o siebie nie zatroszczysz, to nikt się tym nie zainteresuje. Prowadzącym nie robi różnicy, czy przychodzisz na ich zajęcia, ale możesz mieć potem problem z zaliczeniem. Tak samo z dzieleniem się notatkami. Na roczniku, na który spadłam, jest bardzo dziwny wyścig szczurów, jest ogólne poczucie, że jesteśmy dla siebie konkurencją i niewiele jest osób, które pomagają sobie wzajemnie, czy udostępniają notatki… Szkoda gadać. Tym bardziej, że mój rocznik „działał” zupełnie inaczej – wszyscy sobie pomagali i wrzucali, co kto ma, byle tylko łatwiej wszystkim było. Dzielenie się było na porządku dziennym 🙂 Nie mówię też, że u Ciebie będzie tak samo, to na pewno zależy od uczelni i kierunku, ale na pewno jest większa odpowiedzialność i niezależność.

      Ogólnie, umiejętność pracy w grupie jest bardzo pożądana i potrzebna, ale to wg mnie też różnica, czy pracuje się z osobami, które bardziej się zna, zna się ich styl pracy, a z kimś z doskoku 😉

      Lubię to

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s