W drodze do autentyczności i prostoty

spodnica.jpg

Szczerość to jedna z wartości, które najbardziej cenię w czasach, gdy z okładek szczerzą się do nas wyretuszowane kobiety. Szukam prawdziwości i czasem zwyczajności. Cieszę się, że nie mam w domu telewizora i tym, że nie kupuję żadnych gazet ani magazynów. Zupełnie mi wystarcza Internet, którego chyba mam zbyt nadto.

Ciągle robię porządki. Pozbywam się tego, czego mogłabym wcale nie przeglądać. Wyjęłam 5 kartonów po butach i prawie wszystko, co w nich było wylądowało w śmietnikach. Mam coraz mniej kosmetyków do makijażu. Prawie w ogóle się nie maluję, tylko od wielkiego dzwonu. Chociaż moja cera pozostawia czasem wiele do życzenia, nie mam ochoty przykrywać jej warstwą tapety. Jestem pewna, że zanim zużyję wszystkie kosmetyki kolorowe, już dawno stracą ważność. Zaciekawił mnie jednak koreański rytuał piękna, o którym pisze Charlotte Cho w swojej książce „Sekrety urody Koreanek, którą może dobrze podsumować jeden obrazek. Staram się dobrać odpowiednie kosmetyki do pielęgnacji, myć buzię dwoma preparatami – jednym na bazie olejku, drugim na bazie wody, regularnie złuszczać skórę, tonizować i nawilżać i natłuszczać. Zauważyłam poprawę w kondycji skóry. Spodobało mi się, jak świeżo wygląda, gdy przeglądam się rano w windzie. Uśmiech i już. Nie potrzeba żadnych maskar, cieni i szminek.

Przez przypadek (skończył mi się dezodorant w kulce i znalazłam kryształ w domu) zaczęłam korzystać z dezodorantu ałunu. Jestem zachwycona, w ogóle nie śmierdzę. Działa dla mnie bezbłędnie, o wiele lepiej niż antyperspiranty i dezodoranty. Koszulkę można spokojnie założyć na drugi dzień, pozostaje bez zapachu.

Parę dni temu ubierałam się w nową spódnicę, którą dostałam od koleżanki. Usłyszałam, że wyglądam w niej grubo. Parę lat temu pewnie bym się tym przejęła i zmieniła ciuch, teraz pomyślałam, że mam to głęboko w nosie. Potem zaczęłam bardziej analizować całe zdarzenie. Czy zawsze musimy wyglądać najlepiej, najszczuplej, najatrakcyjniej? Hej, to jest moje ciało. Nie jest w rozmiarze XS, więc nic, co założę, magicznie mnie nie odchudzi. Taka jest rzeczywistość.

Zdarza mi się myśleć, że coś „nie wypada”, albo że coś nie pasuje do mojego obrazka, który chcę zaserwować innym. Jaki jest sens dopasowywanie się do innych po to, żeby dobrze przy nich wypaść? Mam udawać, że nie śmieszą mnie te naiwne żarty tylko po to, by ktoś sobie o mnie czegoś nie pomyślał? No cóż, taka jestem. Nie będę nigdy eteryczną nimfą, czasem bardziej przypominam Snorlaksa i wybitnie brakuje mi gracji. Podobają mi się piękne rzeczy – delikatne kolory, róże, kwiaty, a jednocześnie beton, stal i drewno. Lubię czasem posłuchać rapu, ale i psiknąć się perfumem. Chcę być dobrą i mądrą kobietą, kiedyś żoną i mamą, ale raczej nie będę spędzać wieczorów melancholijnie plotąc sobie warkocze i spoglądając ze smutkiem w dal.

Ale. Mam w sobie czasem smutek, z którym jest mi po drodze. Oswajam go w poruszającej muzyce, pisaniu, kiedyś w pisaniu wierszy. Utrwalam go na fotografiach. Kiedy zrezygnuje się z przypraw, zdejmie wszystkie sztuczne zapachy, wyuczone reakcje, gdzieś pod spodem jesteśmy my. Trochę nieskładni, złożeni z różnych, czasem przeciwstawnych do siebie elementów.

Lubię obecne trendy. Moda na wszystko, co jest powolne, zwyczajne. Coraz śmielsze mówienie o autentyczności. Wierzę, że to przedkłada się na naszą większą pewność siebie i prawdziwe dojrzewanie. Tylko my tak naprawdę wiemy, co jest w naszym środku, gdy odpakuje się nas ze wszystkich warstw. Bywa, że wklejamy się w jakąś ramkę. Szkoda, że nie do końca do niej pasujemy.

Fascynuje mnie eklektyzm. Bo i ile bałagan to pomieszanie z poplątaniem, to eklektyzm to ciekawe połączenie. Nowego ze starym, uroczego z topornym. Tak naprawdę wszyscy tacy jesteśmy – posklejani z różności. I jakie to jest niesamowite! Dobrze to przed sobą przyznać.

hania

 

W drodze do autentyczności i prostoty

23 uwagi do wpisu “W drodze do autentyczności i prostoty

  1. Patrycja pisze:

    Myślę sobie, że chyba sporo odwagi trzeba, żeby powiedzieć „taka już jestem, dlaczego miałabym się dostosowywać do społecznych standardów?”. Chciałabym nauczyć się być tak całkowicie autentyczna, ale z drugiej strony chyba największą przeszkodą na mojej drodze nie są inni ludzie i ich opinia, tylko ja sama, która jakoś nie za bardzo to moje prawdziwe „ja” lubi…

    Polubienie

    1. Hej, Patrycja! 🙂 A czemu nie lubisz własnego „ja”? Może mogłabyś coś w sobie pozmieniać, małymi kroczkami? Może powinnaś spędzić trochę czasu sama z sobą i się oswoić? Jeśli masz ochotę, napisz do mnie, adres znajdziesz w menu po prawej 🙂

      Polubienie

  2. pannazuzanna pisze:

    Ostatnio próbując komuś wytłumaczyć podobną prawdę życiową („pogódźmy się raz na zawsze z tym, że nie będziemy modelkami vogue”) usłyszałam, że w taki sposób się tylko tłumaczę z braku pracy nad sobą :v

    Polubienie

    1. Na pewno prawda jest gdzieś po środku – leżenie na kanapie i wcinanie pizzy 24/7 to na pewno nie jest dobra droga. Ale pogodzenie się z tym, że nigdy nie będzie się miało długich nóg – bo w końcu nie da się ich wydłużyć – to raczej pójście na kompromis z samym sobą. Myślę, że prawdziwe lubienie siebie powinno być połączone z dbałością o nasze zdrowie, a z tego potem wynika nasz wygląd. Bo jeśli wszystkie wyniki badań mamy w porządku, serducho zdrowo bije itd a wciąż nie mamy figury modelki, no to kurczę – przecież wszystko z nami jest okej! Prawdziwie kochanie siebie idzie w parze z dbałością i troską. Która nie ma nic wspólnego z obsesjami 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  3. Bardzo dobrze czuję to, o czym piszesz. Tylko że chyba brakuje mi chwilowo spokoju. Trochę się boję. Trochę mam problem z myśleniem o przyszłości. Trochę mam wątpliwości. Trochę nie mam pomysłu na to, jak im zaradzić.
    „Mam w sobie czasem smutek, z którym jest mi po drodze.” ❤

    Polubienie

  4. Po pierwsze – Haniuś! Mam ochotę Cię mocno uściskać po przeczytaniu tego tekstu ❤
    Po drugie – nie pojmuję – jak można komuś powiedzieć, że wygląda grubo? Po co, w jakim celu? Zakładam, że każdy w domu lustro ma, wie, co na siebie zakłada i jak w tym wygląda i albo podoba mu się efekt, albo nie – w tym drugim wypadku takie słowa z czyichś ust mogą okrutnie zranić i zostawić ślad na długo. Zwykła bezmyślność? Chęć "uświadomienia"? Nie mam pojęcia, czym kierują się osoby komentujące czyjś wygląd w taki sposób,
    Po trzecie i ostatnie – zdradź mi koniecznie jakich kosmetyków do buźki używasz, bo ciągle szukam czegoś dla siebie! Brak mi wiedzy w tym temacie, a chciałam wreszcie porządnie zadbać o cerę…

    Ściskam Cię mocno!

    Polubienie

    1. Ściskam też!
      Właśnie, słowa ranią i często są zapamiętywane na długo, a możemy nawet nie zdawać sobie z tego sprawy.
      Na razie mam taki zestaw, który wydaje się okej, chociaż pewnie mógłby być lepszy: olejek do mycia arganowy z Bielendy, następnie albo z Ziaji żel z liściami manuka, albo Kolastyna refresh gel. Moim hitem jest tonik Barwa Siarkowa, świetnie działa na wszelkie wypryski, polecam obczaić całą serię. Na to kremik, albo dziecięcy Babydream extra sensitive – dobrze natłuszcza! albo Ziaja z oliwką, albo nawilżający Tołpa z amarantusem. Ogólnie mam mieszaną cerę i niektóre obszary wymagają natłuszczenia, a inne nawilżenia, więc kombinuję. Ale nie schodzi mi już skóra, więc mega się cieszę! Zobaczę, jak sprawdzi się ten zestaw, na razie jestem bardzo zadowolona, ale zdaję sobie sprawę, że to jeszcze długa droga. Ja w ogóle jestem anty-kosmetykowa, dopiero zaczynam 😀 Myślę, że na dobry początek powinnaś określić, jaki masz typ cery i co chciałabyś poprawić – np. ja właśnie te suche miejsca. Ach, i okazjonalnie peeling, ale to raz na jakiś czas 🙂 Mega mnie zainteresowały różne naturalne kosmetyki niedawno 😀

      Polubienie

  5. A ja się znowu gdzieś pogubiłam, bo gdy otwieram szafę wysypują się z niej ubrania. Co prawda głównie z lumpeksu, bo raporty o warunkach pracy skutecznie odstraszają mnie od sieciówek, ale jednak nigdy nie mam się w co ubrać, choć szafa jest pełna. Przydałoby mi się trochę porządku w życiu. Kryształ ałunu działa rewelacyjnie i nie kończy się chyba nigdy 😀 Moja pielęgnacja twarzy też jest bardzo prosta, a makijaż minimalistyczny. Im naturalniej, tym lepiej:)

    Polubienie

    1. Ej, ej! Ja też lubię ciuchy z lumpeksu – często mają lepszą jakość niż te z sieciówek. W końcu gdy ktoś coś nosił i ta rzecz ma drugie życie, to jak musi być wytrzymała! Próbowałaś podzielić sobie ubrania na kupki? Według tego, co lubisz, co nosisz, a co tylko leży Ci w szafie? 🙂 Mi ciężko szło pozbywanie się ubrań, ale kiedy doszło do mnie, że gdy ich nie noszę tylko zawalają mi przestrzeń wszystko stało się łatwiejsze 🙂
      Właśnie, im naturalniej tym lepiej. A minimalistyczny makijaż? Co to znaczy u Ciebie? Jakich kosmetyków używasz? 🙂

      Polubienie

      1. Been there, done that! W liceum zafascynował mnie minimalizm i pozbyłam się mnóstwa ubrań właśnie dzięki dzieleniu na takie kupki. Ale z czasem znowu zaczęło ich przybywać. Miałam mniejsze wyrzuty sumienia, bo niezwykle rzadko kupowałam w sieciówkach. W ogóle rzadko chodziłam na zakupy:) To moja mama, poszukiwaczka skarbów niemalże, zawsze przynosiła coś ciekawego z lumpeksu albo oddawała mi swoje rzeczy, w których już nie chodzi (a gust ma na szczęście niezły:)). Niedawno wróciłam z dwumiesięcznego wolontariatu w Bułgarii i przywiozłam mnóstwo świetnych ubrań z second hand’ów, i normalnie teraz to wszystko mi się nie mieści w szafie! W wolnej chwili muszę się tym koniecznie zająć…
        Jeśli chodzi o makijaż, używam kosmetyków mineralnych z Lily Lolo (korektor i podkład). Bardzo lekkie, wegańskie i trwałe. Mam problematyczną cerę, więc muszę uważać na wszystko co na niej ląduje:) Poza tym tylko tusz i cień do brwi, ale mam też dużą słabość do ciemnych pomadek:)

        Polubienie

        1. Kupowanie w lumpeksach może być złudne, bo czujemy się trochę „rozgrzeszeni”, w końcu nie wydajemy fortuny na ciuchy, a sterta rośnie. Taka mama to skarb, u mnie babcia niegdyś brylowała na second-handowych salonach – zawsze umiała znaleźć coś świetnego 🙂 Jeśli przywiozłaś ubrania z Bułgarii to muszą być wyjątkowe – jestem pewna, że bez problemu wybierzesz perełki spośród wszystkich ubrań.
          Nie słyszałam o tej marce, ale z chęcią się rozejrzę, co mają ciekawego w swojej ofercie 😀

          Polubienie

  6. od dawna również ograniczam kosmetyki itp. do minimum, od lat używam ałunu, przerzucam się na naturalną pielęgnację, w kwestii ubrań myślę, że najlepiej nosić to w czym po prostu czujemy się świetnie, wiedząc, że do nas pasuje
    ale to tak naprawdę nieważne czy ktoś stawia na minimalizm czy może wręcz przeciwnie
    najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą i być życzliwym dla innych:)

    Polubienie

    1. Używasz od lat i wciąż się sprawdza? Ekstra, to bardzo dobra wiadomość 🙂 Jeszcze bardziej mnie do niego przekonałaś 🙂
      Takie proste prawdy życiowe, a nie dla wszystkich można byłoby je zawrzeć w paru słowach – żyj i dać żyć innym 😀

      Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s