Pudełko na dobre kiedyś

1Wyznam Wam teraz nieco wstydliwą rzecz. Mam takie brązowe pudełko, w którym zbieram rzeczy na „lepsze jutro”. To takie oddalanie nagrody w czasie. Zanim uznacie mnie za niespełna rozumu, zobaczcie, co jest w środku.

Historia pudełka zaczyna się w roku 2007, kiedy byłam na wycieczce gimnazjalnej w Paryżu. Za skrzętnie ciułane kilka euro, na wzgórzu Montmartre kupiłam od starszej pani trzy niewielkie akwarelki wciśnięte w beżowe passe-partout. Chowając je do torby przyrzekłam sobie, że wyciągnę je z papierowego opakowania na dobre dopiero, gdy wyprowadzę się z rodzinnego domu i że powieszę je sobie w jakimś reprezentacyjnym miejscu w moim nowym mieszkaniu.

I tak, pół żartem, pół serio, co jakiś czas, przy przeglądaniu nielubianych przez mamę naczyń pojawiały się teksty, że „dostaniesz to w posagu”. Za mąż jeszcze nie wyszłam, ale jak wyjdę, to już nie wrócę.

Póki co, w pudełku nie ma za wiele przedmiotów, tylko kilka. Pokażę Wam je dzisiaj. To taki prezent na dobry początek. Na dobre kiedyś. Same rzeczy, które są w jakiś sposób ważne.

4

Zestaw nazywany przeze mnie „dżemowym” – te drewniane łyżki i szpatułka właśnie tak mi się kojarzą, prezent, który dostałam na 18 urodziny. Żółta gałka bosmańska, harcerska pamiątka – chciałabym przypiąć ją do kluczy. Kości do gry z welurowej sakiewki, o ile dobrze pamiętam, prezent, który dostałam w liceum od mojej paczki. Harmonijka, prezent świąteczny od Taty. Makatka z muzeum Piernika w Toruniu – widziałabym ją gdzieś w kuchni, albo części jadalnej.

2

Obraz-kolaż, który wykonała siostra mojej Babci z Kanady, moja imienniczka. Dostałam go w prezencie, gdy byłam jeszcze mała. Słoiki w moim ulubionym kształcie z niestety niedawno zamkniętej najlepszej kawiarni w Gdyni – Mikroklimatu. Ampułka z aromatem różanym z Bułgarii, prezent od dziadków. Pomarańczowe mydełko, prezent świąteczny i drugie mydełko, różane, inny prezent z Korfu. Zestaw muszelek z wycieczki do Hiszpanii w 2004 roku i dwa kamienie – jeden z odbitymi na nim muszelkami, drugi z połyskującymi drobinkami.

8

 

6

Zestaw kury domowej – łapka i fartuszek, kolejny prezent. Wspomniane na początku wpisu akwarelki, a na nich Wieża Eiffela, Łuk Triumfalny i wzgórze Montmartre. Koronkowe gwiazdki z wakacji z rodzicami, gdy byłam dzieciakiem – widzę je na oknach, jako piękną ozdobę świąteczna.

Jestem ciekawa, co jeszcze wyląduje w pudełku. Jest w nim jeszcze sporo miejsca. Chciałabym otaczać się tylko przedmiotami, które mi służą i które lubię. To byłoby idealne.

hania

Pudełko na dobre kiedyś

21 uwag do wpisu “Pudełko na dobre kiedyś

  1. Takie obrazki kupione od kogoś gdzieś, najlepiej na wakacjach czy wycieczce, są najlepsze. 😀 Nie dość, że są piękne (bo brzydkich przecież nie kupimy) to jeszcze mają w sobie wspomnienie tego miejsca, z którego je przywieźliśmy. Ja mam taki obraz, który aktualnie u mnie nie wisi, ale też go zawieszę gdzieś, jak będę na swoim 😀

    Polubienie

    1. Szczerze mówiąc to pierwsze i ostatnie obrazki, jakie sobie kupiłam. Od czasów podstawówki ze wszystkich wyjazdów jedyną pamiątką są dla mnie zdjęcia. Kiedyś przywoziłam też pocztówki, ale ostatnio wywaliłam wszystkie, bo ich jakość była bardzo nędzna.
      Jaki obraz? 🙂

      Polubienie

      1. Jak byłam w Wietnamie z rodzicami, w jakiejś małej knajpie facet sprzedawał obrazy, chodząc od stolika do stolika. I nie mogłam się oprzeć takiemu jednemu widoczkowi łódek i domów na palach. Jak nie zapomnę to zrobię jutro zdjęcie, za jasnego, i się pochwalę 😀

        Polubienie

  2. Piękne te akwarelki 🙂 I pomysł bardzo fajny – ja też zbierałam rzeczy przed przeprowadzką, ale były to już faktycznie takie „trywialne” rzeczy, a nie pamiątki z duszą, które leżały wiele lat i czekały na swoją chwilę. Więc Twój pomysł uważam za wspaniały, kontynuuj swoje dzieło, może naprawdę dokonasz rzeczy „niemożliwej” i w swoim wymarzonym mieszkaniu będziesz naprawdę miała tylko to, co naprawdę kochasz i co naprawdę coś dla Ciebie znaczy. Ja mieszkam tu gdzie mieszkam raptem 2,5 tygodnia, a już zauważam, że pewnych rzeczy mam za dużo.

    Btw. zwróciłam uwagę na słoiki – nie wiem, czy wiesz, że w takich słoikach kupuje się w Netto różne obrzydliwości (czyt. smalec i jakieś mięsne przetwory, mój tata jest tego fanem, ja tego kijem nie dotknę), więc gdybyś chciała sobie uzupełnić kolekcję słoików o ulubiony kształt, tam łatwo takie dostaniesz :))

    Polubienie

    1. Ojej, nie wierzę, moje ukochane słoiki są po smalcu! Dla mnie o wiele przyjemniejszą wizją jest to, co widziałam w nich w kawiarni – panna cotta, sernik czy inne pyszności. I niech taka wersja zostanie 😉 Ale dziękuję za radę, w razie słoikowej posuchy udam się do Netto! Ogólnie mam bzika na punkcie słoików, uwielbiam z nich pić, jeść. Jest w nich coś uroczego.

      Cieszę się, że podoba Ci się mój pomysł. A jak jest z tymi rzeczami? Jesteś chomiczkiem i zbierasz różności? Czy po prostu same się zbierają? Ogólnie teraz super modny jest minimalizm, chociaż wiadomo – ma różne postacie, do każdego przemawia co innego – ja nie widzę siebie w mieszkaniu z zaledwie paroma przedmiotami, ale na pewno inspirująca jest myśl posiadania tylko tych fajnych rzeczy ❤

      Polubienie

  3. Jejku, Hania, co za pomysł! Sama często, już od jakiegoś czasu przy okazji sklepowych przechadzek czy podróży właśnie łapię się na myśli „o, to bym bardzo chciała mieć w swoim przyszłym mieszkaniu” lub „tak bardzo pasowałoby to do mojej wymarzonej aranżacji!”. Choć Twoje cudeńka to prawdziwe pamiątki, a nie jedynie coś zakupionego w sklepie. Piękne rzeczy.

    Polubienie

    1. Ja mam tak przy przeglądaniu Pinteresta albo wnętrzarskich portali, od razu wizualizuję sobie, jak mogłoby być fajnie. Takie myślowe zabawy, coś a la Simsy w wyobraźni. Oczywiście zawsze rzeczywistość weryfikuje…
      Może też założysz swój kartonik? 🙂

      Polubienie

      1. Olga pisze:

        Chyba kartka, na której ktoś napisał mi długie życzenia urodzinowe… i może jeszcze muszelki i nasiona sosny pinii zawinięte w papierek zabrany z włoskiej kawiarni.
        Bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa. Dzięki Tobie właśnie się uśmiechnęłam.

        Polubienie

    1. O, świetnie, jestem pewna, że wybierasz same estetyczne przedmioty i że nie zabraknie tam turkusowego akcentu. Urządzanie to chyba fajna sprawa, tylko czasem ciężko się powstrzymać od narzucania dziecku naszej wizji na siłę zgodnie z logiką, że dziewczynka, to na pewno będzie chciała wszystko księżniczkowe, albo chłopiec – noo, to wszystko niebieskie ! 😀

      Polubienie

  4. Bardzo fajny pomysł. Ja w swoim dobytku miałam dwa takie wyjątkowe pudełka – jedno „Otwórz w wieku 16 lat”, do którego 4 lata wcześniej spakowałam list do samej siebie i najróżniejsze pamiątki z tego okresu – świetna sprawa, gdy to otworzyłam uderzyła we mnie fala wspomnień 🙂 A w drugim zbieram po prostu różne swoje pamiątki, bilety, wejściówki i pamiętniki, w których zamykam wszystko co siedzi mi w głowie. Pudełka mają magiczną moc 🙂

    Polubienie

    1. Wow, ekstra! Coś na zakończenie nastoletniego życia 🙂 Ja ostatnio pozbyłam się wielu „pamiątek”, które niestety nic nie znaczyły. Warto mieć tylko te najważniejsze.

      Podoba mi się także pomysł pisania listów/maili do swojego dziecka, gdy jest małe i potem wręczenie mu tego na 18 urodziny. 😀

      Polubienie

  5. Chyba sama tez pomyślę o zbieraniu takich rzeczy w pudełku, często żal mi się czegoś pozbyć, a nie jest jednak w ciągłym użytku. Rzeczy z twojego pudełka mają duszę, bardzo mi się podobają! Ja po prostu nie mam serca pozbyć się wielu rzeczy 🙂

    Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s