Październik zaczyna się jesionami

picmonkey-collage

Lubię jeździć środkami publicznego transportu. Lubię początki semestru, bo cieszę się na godzinę czytania książki i na obserwowanie ludzi.

Dzisiaj prawie rozjechała mnie pani w beżowym Peugeocie. Ach, te samochody.

*

Widzę kobiety, które mają idealnie ułożone brwi, przyciemnione i poskromione. Widzę kobiety, które mają gładką cerę i przyrumienione policzki. Instagramowy makijaż. Włosy bez żadnych niedoskonałości, błyszczące. Bez żadnych kudłów, długie, równo ścięte. Czarne ubrania nie są wypłowiałe, na marynarce nie zostają kłaczki lub włosy. Buty wypastowane i czyste, a jeśli na obcasie, to i lekki krok. Paznokcie równe, bez skórek, pomalowane lakierem, nieodpryśniętym.

Nie spędzam za wiele czasu przed lustrem, bo wiem, jak wyglądam, ale czasem coś dojrzę – trochę wytarte spodnie, albo pozaciągane rajstopy. Jakim cudem, w końcu włożone drugi raz? W niektórych miejscach twarzy – sucha skóra. Tu jakiś wyprysk albo blizna. Z chwilą, gdy zakręcę buteleczkę lakieru rozpoczyna się szybsze lub powolniejsze niszczenie manicure. Na przykład, gdy odbije się na nim ręcznik. Albo kołdra.

Mam siniejące dłonie od zimna. Odpruty guzik z płaszcza, już drugi rok.

Dowód na przyziemne istnienie – nie-idealność. Wybór dłuższego snu, zamiast porannego makijażu. Pozwalanie oddychać skórze, bo ma się obsesję na punkcie zapychania porów i starzenia skóry.

Chyba poszukam tego guzika.

*

Staram się zachować zdrowy rozsądek, nawet w obliczu promocji w Rossmannie. Chciałabym wyglądać ładnie, ale wiem, że kluczem do tego jest picie wody, bycie wyspaną i mycie buźki, a makijaż to dopiero rzecz wtórna. Ustaliłam sobie kilka kosmetyków, które chcę nabyć, bo chociaż maluję się tylko od wielkiego dzwonu, byłoby fajnie przestać podbierać rzeczy młodszej siostrze, posiadającej obecnie 30 lakierów do paznokci. Ja mam całe 2.

Jest w nas jakaś chęć posiadania, a im więcej możemy, tym mamy większe potrzeby. Kupiłam buty – to nie zdarza się często – w zamian za te, które noszę już 10 lat. Mam nadzieję, że nowe posłużą tyle samo, bo są idealne. Czarne, płaskie, z eleganckim noskiem. Wkładając je od razu przypomina mi się wers „these boots are made for walking” i czuję się dostojniej. Magia ubioru. Czerpię wielką przyjemność z posiadania tych kilku rzeczy, które noszę w kółko. Przez to czuję się w nich tak bardzo sobą.

*

Czuję już pęd, wszędzie komputery, nerwowe klikanie. Nie chcę się  zapętlić w „nie mam na nic czasu, tylko 8 tygodni na oddanie!”. Chcę na spokojnie, po swojemu. Za mną pierwsza rozmowa z promotorem w tym semestrze, jest co robić.

Znów zaczyna się ta monotonia, z jednej strony pozwalająca wszystko uporządkować, a z drugiej strony nieuchronność prędkiego upływu czasu. Godziny odmierzane w herbatach. Wieczne kalkulowanie pomiędzy tym co się powinno, tym co można zrobić, a co by się chciało. Bycie pomiędzy „zrobię to w weekend, bo będzie więcej czasu” a „powinnam robić wszystko w tygodniu, a w weekend odpoczywać”. Cel na październik – zachować niedziele. Od robienia.

Zjadłam pierwsze w tym roku jeżyny. Tęskniłam za tym smakiem. Mam na biurku pudełko kasztanów. Gdynia bywa chmura, zimna i ciemna, deszczowa, ulice usłane liśćmi. Jesiony na mojej ulicy są już prawie nagie. Ale nie jest tak źle, bo to świat, w którym są gorące herbaty i kakao z cynamonem i imbirem.

Dziękuję za Twój czas.

hania

25 uwag do wpisu “Październik zaczyna się jesionami

  1. Też lubię jeździć skmką czy autobusem, ale wybieram pół godziny dłużej w domu i możliwość samodzielnego ustawiania ogrzewania 😀 Choć czasem mi brakuje tej godziny spędzonej na obserwacji ludzi czy czytaniu książki.
    Coś trzeba wybrać, na tym się to wszystko opiera. Mam koleżankę, która w torebce nosi lakier do paznokci, żeby mogła na bieżąco uzupełniać braki, gdy kawałek lakieru się ukruszy. Czasami się zastanawiam nawet jakby było tak żyć, mając pod stałą kontrolą szminkę, paznokcie, przygotowany dzień wcześniej strój i zawsze doskonałą fryzurę. Ale potem sobie przypominam, że większe znaczenie ma to, jak chce się żyć, a nie jak blisko się jest takiego skmkowego ideału. 😛 Dobrze, że ty wiesz, co jest dla ciebie, a co nie i tym się kierujesz. Lepiej pożyczać od siostry lakiery do paznokci niż kupować i wyrzucać nieużywane. I tak ich wszystkich nie zdąży siostra zużyć pewnie.

    Boże, muszę się ogarnąć z pracą inżynierską. Tylko temat mam, na razie.

    Lubię to

    • Ja nie mam wyboru, bo jestem osobą niejeżdżącą autem 😉 I są oczywiście tego plusy i minusy. Nie wyobrażam sobie uzupełniania lakieru – chociaż widziałam raz w kolejce dziewczynę malującą paznokcie. Nie wiem, czy to powszechne, ale gdy ja maluję, to mi ten zapach nie przeszkadza, a gdy ktoś, to cierpię. Podobnie ze zmywaczem 😛
      W ogóle to w związku z tymi promocjami już byłam nakręcona na kupowanie podkładu i korektora, a opamiętałam się, że i tak nie będę tego używać, więc póki co szukam jakiegoś dobrego BB kremu do wyrównania buzi na specjalne okazje. Można się na maksa zakręcić w tym co się chce, a co jest warte posiadania.

      Temat to już coś! Jesteś z niego zadowolona? O czym będziesz pisać? 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      • Mi zapach lakieru nie przeszkadza, ale chyba głupio by mi było w pełnym przedziale malować paznokcie. W końcu, nie wszystkim to odpowiada. A i skmka ma tendencje do częstego hamowania, co precyzyjnym pracom nie sprzyja 😀
        Ja mam krem BB Garniera i bardzo go lubię. Fluidy i podkłady to dla mnie za dużo roboty 😛 Za to korektor sprawia, że nie wyglądam, jakbym cierpiała na bezsenność. A przynajmniej, taką mam nadzieję…
        Będę pisać o niezamierzonym dopingu w sporcie. Sama sobie ten temat wybrałam, bo wydawał się być ciekawy. Mam nadzieję, że materiały do niego znajdę jakieś sensowne.
        A Tobie jak idzie?

        Lubię to

        • O, spoko. Czytałam trochę o tym Garnierze i może to byłby spoko wybór. Dzięki za informację 🙂
          Temat ciekawy, nawet dla mnie – totalnego laika w tym temacie. Ach idzie tak średnio, niby połowę projektu już mam, ale ten semestr to totalne zamieszanie z wymaganiami na zaliczenie i tak niefajnie jest…

          Polubione przez 1 osoba

          • Własnie stwierdziłam, że jak już nie wkręciłam się w żadne badania na PG to chociaż mogę opracowywać literaturowo jakieś ciekawe zagadnienie. Zwłaszcza, że do poczytania więcej o dopingu przymierzam się za każdym razem jak jakaś afera wychodzi 😀
            Połowa już z głowy, teraz będzie z górki 🙂 A masz jakieś przedmioty ciężkie teraz czy już tylko pisanie pracy praktycznie?

            Lubię to

            • Czyli temat skrojony na miarę 🙂 Super!
              Właśnie teraz to już raczej spoko, parę takich zapychaczy, ale nawet ciekawe wykłady, bo wreszcie jakieś konkrety – jak planować cały proces projektowy, gdzie załatwiać pozwolenia, etyka zawodu, czy ekonomika projektowania i prawo budowlane – rzecz z której nonstop trzeba korzystać w zawodzie, także nawet nie mam ochoty nie chodzić (a czasem się zdarzało opuszczać zajęcia, a jak wykład do 20/21 to często odpuszczałam sobie taką przyjemność). A u Ciebie? Same michałki już, czy jakieś kolosy? 🙂

              Polubione przez 1 osoba

              • Chciałabym, żeby to same michałki były 😀 U mnie sporo przedmiotów, większość z nich jest po prostu upierdliwa albo są to laboratoria „na luzie” (samo siedzenie w labie bez wejściówek durnych i nawet można się z prowadzącym dogadać, kiedy się chce przychodzić). Ale dowalili nam też przedmiot gigant, taką kontynuację chemii organicznej, która trwała trzy semestry i śniła się po nocach. Także cieszę się, że dwa przedmioty już robiłam w zeszłym roku i mam trochę luźniej 😀

                Lubię to

  2. Czasami obserwuję te wszystkie idealne panie i chyba juz się z tym pogodziłam, że nigdy nie będę taka jak one. Bo mam pozdzierane czubki butów, niedbały makijaż (jeśli można tak nazwać same wytuszowane rzęsy) i każdy jeden włosek odstający w inną stronę. I wiesz co? Chyba to nawet lubię 😉
    Aj, dla mnie tez zapowiada się pracowita jesień!

    Lubię to

  3. Leżę pod kocem, piję herbatę z imbirem i czytałam te słowa jak audiobook, więc raczej słuchałam. Głos Anny Dereszowskiej, bo to ona czytała, echem odbijał się o puste ściany – w wynajmowanym mieszkaniu nie można robić dziur na gwoździe, by coś powiesić. Napawam się tym spokojem jaki bije od tego tonu. Wyciągasz z moich zakamarków oddalone tęsknoty za spokojem. Dziękuję.

    Lubię to

  4. Miałam kiedyś podobne przemyślenia odnośnie do tej perfekcji… ale odkąd sobie uświadomiłam, że bliżej mi do Bridget Jones niż wymuskanych kobiet z „Diabeł ubiera się u Prady”, żyje mi się lepiej 😉 Przykład z dziś. Pewnie mogłabym zacząć dzień od jogi, zrobienia idealnego makijażu i dziesięciu zdjęć na instagrama, ale zamiast tego w przypływie nagłej radości na widok słońca wyszłam na balkon w trakcie czesania się. W tym samym momencie wypadła mi z rąk gumka do włosów i poleciała dziewięć pięter w dół. Dobrze, że nie szczotka, bo jeszcze bym kogoś zabiła 😉 Nie-idealność jest OK. Perfekcja też jest OK. Wszystko jest OK, dopóki to my wyznaczamy sobie granice 🙂

    Lubię to

  5. Instagramowy wygląd wymaga chyba bardzo dużo czasu każdego ranka. Gdyby tak zsumować ten czas w skali miesiąca czy roku, to można by go wykorzystać na tyle lepszych sposobów!
    Nawet na dłuższy sen, tak jak mówisz. Nieidealność jest urocza, a prawdziwe piękno to chyba jednak coś innego niż idealnie wykonturowana twarz z doskonałymi brwiami 🙂
    Ładnie jesienny i klimatyczny jest ten wpis.

    Lubię to

  6. Tak, tak, tak – dokładnie tak. Spać, pić wodę i zdrowo się odzywiać. Żaden krem ze złotego pudełeczka nie da mi tego co zdrowszy styl życia. To bedzie moja mantra na ten miesiąc i z nia na ustach bede klasc sie wczesniej spac ❤

    Lubię to

    • O właśnie, też muszę nad tym popracować – zdecydowanie jestem nocnym markiem i najlepiej działa mi się po zmroku, ale skutkuje to długim wstawaniem i przełączaniem budzików… Dobrze działa na mnie pół godziny offline przed snem i książka – wtedy zawsze budzę się wypoczęta 🙂

      Lubię to

  7. Lakierów mam dużo, bo je uwielbiam, malować się lubię, ale kiedyś było to dla mnie przykrym obowiązkiem, a teraz korzystam z tej możliwości ciesząc się nią. Najbardziej boli mnie moja niechęć i może nieumiejętność? do kupowania butów. I znów będę miała problem, bo zima się zbliża, a ja mam podniszczone kozaczki, których naprawdę nie lubię, a które są ze mną od kilku lat. Ale nie potrafię znaleźć niczego dla siebie w sklepach…
    I też sie łapię na wpatrywaniu się w te piękne buźki w tramwaju. Ale…często zaraz za nutką zazdrości pojawia się myśl, że moja też do nich należy, choć nie opanowałam sztuki instagramowego mejkapu.
    Trzymaj się, Haniuś! Uwielbiam Twoje wpisy ❤️

    Lubię to

    • Nic Ci się nie podoba stacjonarnie? A próbowałaś jakoś online szukać? Teraz ciężko znaleźć dobre buty na lata 😦 Te, które mi tak świetnie służyły przez 10 lat kupiłam w takim sklepie z różnymi skórzanymi butami…

      Lubię to

  8. Ależ Ty ładnie piszesz, tak uspokajająco 🙂 Z tym makijażem mam ciągle problem i, o zgrozo, z kupowaniem… Wpędziłam się w jakiś koszmar maksymalizmu w pewnym sensie, bo ciągle mi się wydawało że czegoś nie mam i teraz nadrabiam. Muszę stanąć przed szafą i zrobić porządek, bo znów się sam gdzie zagubił. Za pochmurną Gdynią tęsknię, tam naprawdę czas płynie choć troszeńkę wolniej.

    Lubię to

    • Dziękuję, Marysiu, staram się, żeby to było takie miłe i spokojne miejsce. Jak koc! 🙂 Mam podobnie, bo od jakiegoś czasu zastanawiam się nad rzeczami, które mogłabym sobie kupić, które mogłyby mi się przydać, łatwo się w tym zagubić i trzeba ciągle się pytać, czy potrzebujemy tego czegoś tak naprawdę… Powodzenia z porządkami! 🙂

      Lubię to

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s