Nie musi być idealnie, wystarczy, że jest dobrze

arch2

Ostatni wpis 16 dni temu. Długo. Oddałam projekt dyplomowy inżynierski, wróciłam do pracy i powoli przygotowuję się do egzaminów. W tej sesji czekają mnie dwa. Potem będą Święta, dużo wypoczywania, Sylwestrowy wyjazd, znów praca i pod koniec stycznia egzamin inżynierski. Chciałam napisać już w dwa dni temu, kiedy oddałam pracę, ale byłam kłębkiem przemyśleń i chyba trochę przytłoczyło mnie to wszystko, bo byłam trochę rozczarowana.

Fakt, mam całą listę rzeczy do zrobienia po tym magicznym 7-mym grudnia. Między innymi nauczenie się na zaliczenia. Jakoś tak ciężko się do tego wszystkiego zabrać, zaplanować spotkania, wziąć się do zadań, które wypisałam sobie w notesie. Czułam, że jakiś duży krok jest za mną, chociaż to tylko oddanie projektu, a nie ostateczna obrona. Świętowałam to wczesnym pójściem spać, żeby wyspać się do pracy. Jestem straszną nudziarą.

Mogłam zrobić to lepiej, zarywać nocki i nie spać. Mogłam poprawić wszystkie szczegóły, które i tak umknęłyby sprawdzającym. Jestem wymagająca, wobec siebie i wobec innych i czasem nie jestem z siebie wystarczająco zadowolona. Chciałabym, żeby było idealnie, a wystarczy, że jest dobrze. Chociaż pracowałam sumiennie przez całe dwa semestry – najpierw wymyślając całą ogólną koncepcję, a potem rozrysowując szczegóły.

Wszystko zaczęło się, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką i przeglądałam katalogi z domami upchnięte u Babci na półkach. Najbardziej jednak podobały mi się ze wszystkiego te trzy książki – „Architektura. Style i detale”, „Style w architekturze” i „Podręcznik projektowania architektoniczno-budowlanego”. Lubiłam wyobrażać sobie jak po rzutach budynków chodzą ludzie, jak korzystają z danej przestrzeni. Czy jest im wygodnie. Rysowałam rzuty mieszkań na kartkach w kratkę. Kiedy przyszło mi zastanawiać się nad kierunkiem studiów, szukałam różnych ofert w internecie i przy żadnej nie zabiło mi tak mocno serce, jak przy „architekturze i urbanistyce”. No i tak wyszło, że znalazłam się na tych studiach. Walczyłam ze ścisłymi przedmiotami, z których szło mi cienko tak jak w liceum w klasie z rozszerzeniem z matematyki, chemii i fizyki. Słuchałam z zaciekawieniem wykładów z historii, socjologii przestrzeni czy psychologii architektury.

Nie wiem, jak dużo się nauczyłam przez ten czas. W sumie to już 4,5 roku, licząc do tego mój urlop dziekański (o którym pisałam tutaj). Widzę coraz więcej rzeczy, których nie umiem. Nauczyłam się skromności, spokoju – wbrew pozorom – i zaczęłam dzielić sprawy na ważne i mniej ważne. Wciąż jednak ciężko zaspokoić mój głód, kiedy brakuje mi tak niewiele do piątki z projektu, w którym nie mam sobie nic do zarzucenia. Chyba jestem dla siebie zbyt surowa, powinnam częściej siebie doceniać. Świat nie jest sprawiedliwy i nigdy nie będzie, a takie rzeczy, jak oddanie dyplomu za rok-dwa będą mi się wydawać błahostką. Zresztą – w końcu: „Done is better than perfect”, nikt nigdy nie zbuduje tego hotelu, a cała praca to tylko teoretyczna zabawa przysparzająca sporo stresu. Chociaż 5 wygląda o wiele lepiej, 4,5 wcale nie jest złe.

Najbardziej koi głos Babci, która dzwoni, żeby powiedzieć, że jest ze mnie dumna. Ciekawe, jak to jest, gdy za jakiś czas obronię moją pracę magisterską, obudzę się następnego dnia i dojdzie do mnie, że to już koniec studiowania.

Muszę się lepiej zorganizować. Kiedy ja ostatnio ćwiczyłam…

Chętnie pokażę Wam, co zajmowało mnie przez ostatni czas. To hotel w Gdańsku-Jelitkowie składający się z dwóch części – mniejszej i większej, połączonej łącznikiem. W mniejszej-szarej znajduje się restauracja, na piętrze sale konferencyjne. W większej-białej części na parterze jest siłownia i kawiarnia, a na piętrach pokoje hotelowe. Wykorzystałam szarą blachę, wykusze, biały tynk i orzechowe drewno. Myślę, że wyszło całkiem spoko (chociaż już nie mogę na niego patrzeć :P). Edycja: Musiałam usunąć plansze, zgodnie z założeniem, że lepiej dmuchać na zimne, bo od Ev dowiedziałam się, że moja Alma Mater ma 6-miesięczne pierwszeństwo w publikacji dyplomu. Także zostawiam Wam tylko wizualizację.

W ramach dalszego relaksu jutro wybieram się na warsztaty poświęcone zmianie przestrzeni publicznej w Gdyni – Zmieniamy Abrahama. Potem mam w planie „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, jedzenie na mieście, wymyślanie okładki tomiku poezji i czytanie materiałów z prawa budowlanego. Soboto, niedzielo – nadchodzę!

Dziękuję za Twój czas. Miłego weekendu!

hania

12 uwag do wpisu “Nie musi być idealnie, wystarczy, że jest dobrze

  1. Plansze masz naprawdę piękne. Czasem ocena zależy od tego na kogo się trafi i wcale nie chodzi o niesprawiedliwe ocenianie, a o zwracanie uwagi na co innego. Zawartości na planszach i rzeczy, które mogą zaważyć na ocenie było stanowczo za dużo a bawienie się w detale to wyścig z czasem, bez mety. Zawsze coś jeszcze będzie. Będziesz otwierać ten rzut nieskończoność razy, bo tu źle podpisałaś schody, tu zabrakło oznaczenia drzwi a tu wymiar jest do góry nogami. W pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć „dość” i zamknąć projekt, jeśli się chce w ogóle z nim zdążyć. Myślę, że jeśli sama jesteś zadowolona ze swojego projektu to to jest najważniejsze. A naprawdę, masz świetny projekt :).
    Te kilkanaście ectsów zawsze boli, ale takie jest życie. Raz się uda, raz nie, cały świat jest jedną wielką loterią.

    Lubię to

    • Dziękuję bardzo za miłe słowa – cieszę się, że podoba Ci się, co wymyśliłam. Starałam się to jakoś ogarnąć w miarę kompozycyjnie, żeby nie mieć do siebie zarzutu, że nie jest tak, jakbym chciała. Dzięki za wiadomość, lepiej dmuchać na zimne z tą Politechniką. Masz rację, można to poprawiać w nieskończoność, ale czy to w ogóle ma sens? Tak naprawdę mając niecałe 3h na sporą grupkę studentów nie da się docenić całości i sprawdzić, więc ważne jest pierwsze wrażenie i wyłapanie ewentualnie jakiś szczegółów, które rzucą się w oczy. W tym chyba ważniejsza jest rola promotora, który widzi, jak się pracowało przez cały semestr i tak naprawdę zna projekt. Chociaż i tak nic nie rozbawiło mnie tak, jak promotor, który na 2 tygodnie przed oddaniem pyta się „a co to jest w ogóle, hotel czy akademik”? XD

      Lubię to

  2. Cześć Haniu.. czytam Twój tekst i myślę o tym jak lubie pracę nad jakims projektem i jaka pustkę czuję, gdy dany projekt się skończy. Rzeczywistość domaga się uwagi, a ja ciągle jestem sercem i głową w czymś, co przeciez już skonczyłam…

    Lubię to

  3. Zawsze można zrobić coś lepiej. Ale nie ma sensu analizować wszystkiego w nieskończoność. Wolałabym zobaczyć kilka świetnych, choć nieidealnych budowli niż jedną doskonałą 😛 Zwłaszcza, że niedoskonałości sprawiają, że rzeczy nabierają uroku.

    Lubię to

  4. Kurcze, a już cieszyłam się, że zobaczę Twoją pracę dyplomową. No nic, może po 6 miesiącach 🙂
    Gratuluję raz jeszcze z całego serduszka, 4,5 nie brzmi tak dumnie jak 5, ale hej, od kiedy definują nas jakieś liczby? Studia nauczyły mnie, że oceny zupełnie nic nie znaczą. Wszystko to, co zostaje i się liczy jest w Twojej głowie. A o tym, że jest tam wiele dobrego zupełnie nie mam wątpliwości. 🙂
    Jak podobał Ci się film „Fantastyczne zwierzęta…”?

    Lubię to

    • Przykro mi 😦 Ale myślę, że za jakiś czas edytuję ten wpis, w końcu czas tak szybko płynie. No właśnie tego bardzo mi brakuje, jest zawsze taki brak, niedosyt. Ale trudno, dokładnie, liczby nas przecież nie definiują i naprawdę oceny nie mają większego znaczenia 🙂 Dziękuję <3.
      Powiem szczerze, szału nie było, ale bardzo przyjemna, dość przewidywalna historia. Taka w sam raz na wieczór, gdy nie chce się za wiele myśleć. A Ty już oglądałaś? Jak wrażenia? 🙂

      Lubię to

  5. Gratulacje z okazji oddania pracy, zresztą już Ci składałam przez Instagram 🙂 Jak już odkopiesz się ze wszystkiego, pora umówić się na tą kawę, a w moim przypadku raczej herbatę 😉

    Tymczasem odpoczywaj! Pamiętam, że po oddaniu mojej inżynierki, cały grudzień był najszczęśliwszym grudniem mojego życia. Co prawda też miałam egzaminy i takie tam, ale ta ulga po oddaniu projektu… bezcenna. By the way, hotel boski, podziwiam, że takie rzeczy ogarniasz, chyba nawet w Simsach nie byłabym w stanie przygotować czegoś takiego.

    Pozdrowionka,
    Hania

    Lubię to

    • Hanko ❤ Pamiętam o Tobie, mam Cię na mojej wirtualnej liście rzeczy-do-zrobienia. Oj, to nie brzmi najlepiej. Ludzi-do-spotkania 😀 Mam nadzieję, że mój grudzień też będzie spoko, póki co nie narzekam. Planowałam latanie za prezentami, ale jednak trochę odpuszczam. Cieszę się, że wypoczywałabyś w moim hotelu 😀

      Polubione przez 1 osoba

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s