Metoda małych kroków

3oks.jpg

Co się stanie, gdy każdego dnia zrobisz jedną małą, nawet niewiele znaczącą rzecz? Cóż, przekonajmy się!

Mało mi wrażeń. Z dużą ekscytacją, ale i lekkim przerażeniem zaczynam mój projekt 365 dni na tookapic. W dużym skrócie chodzi o to, aby przez rok codziennie robić zdjęcie i w miarę możliwości publikować je tego samego dnia. Ciekawe, czy mi się uda?

Gdy tylko zobaczyłam ten filmik, poczułam, że mocniej bije mi serce. 365 dni. Ile to jest czasu! Ile może się wtedy zmienić. Nie mówię że nie mam cykora, bo wręcz przeciwnie. To dość mocne postanowienie i trochę trzeba od siebie wymagać. Jestem bardzo ciekawa, jak mnie zmieni i ile się zmieni.

Nie mam wysokich wymagań, ciężko stawiać sobie za cel, żeby codziennie zrobić zwalające z nóg zdjęcie. Pewnie będą gorsze i lepsze, ale to nie jest ważne. Chcę zrobić z tego swoisty pamiętnik. Jakiś czas temu zaczęłam rozmyślać, że brakuje mi prowadzenia pamiętnika, kiedyś pisałam ich wiele. Teraz, gdy do nich zerkam, ich treści nie są zbyt lotne. Niedawno trafił mi w ręce pomysł pięcioletniego dziennika oparty na tym, że każdego dnia wpisujemy jedno, dwa zdania z tego, co się wydarzyło. Gdy pomyślę o tym, jak szybko zapominam, co działo się tydzień temu, a dwa tygodnie wydają się wiecznością, taka opcja jest bardzo kusząca. Podejmując się wyzwania chciałabym tą ulotność przekuć w zdjęcia. Obrazy mówią czasem więcej niż słowa.

Lubię powoli przeciekające przez palce wieczory. Lekki blask komputera, spokojną muzykę w słuchawkach. Lubię gorącą herbatę ze słoika i poświatę od lampek na oknie. Lubię chwilę, z którą słyszę cichy klik aparatu, który zamraża moment. Lubię brak presji. To, że zdjęcia mogą być nędzne, ale nasycone emocjami. Lubię do nich wracać. Lubię mieć te kilka, o których wciąż pamiętam.

Pod koniec roku chcę wydrukować te kilka, które będą mieć dla mnie największą wartość sentymentalną. Czasem myślę, że życie to taka makatka obrazów, które potem nieustannie przywołujemy. Łatwiej mi przypomnieć sobie kolory, światło, nasycenie, kształty niż zapachy. Wspomnienia częściej mają formę obrazów niż słów właśnie.

Instagram to chyba nie to, chociaż bardzo lubię to medium społecznościowe. Za mało w nim takiego „mięsa”.

Chcę się bawić. Próbować. Szukać wyrazu w ciemniejszych tonach. Odejść od rozbielonych zdjęć. Eksperymentować. Przyzwyczaić się do noszenia wszędzie aparatu, tak na serio. Chcę codziennie czuć to podekscytowanie, gdy się obudzę, zastanawiając się, jakie zdjęcie dziś zrobię. Dziś wyszło na dwie szklanki czekające na alternatywną kawę i zaparowane szkło aparatu dające niezwykły klimat.

Tak więc na blogu w prawej kolumnie pojawił się nowy odnośnik, do mojego profilu na tookapic. Obiecuję, nie zobaczycie tam raczej wystylizowanych zdjęć i sesji rodem z Instagrama. Będzie za to dużo zwykłego życia i takich małych pamiątek z codzienności. O to, że będziemy się wzajemnie motywować, przekonuje mnie fakt, że za to samo wyzwanie zabiera się Magdalena i Natalia – czekam na Wasz start, dziewczyny! Zobaczymy, jak może zadziałać konsekwencja. hania

Metoda małych kroków

17 uwag do wpisu “Metoda małych kroków

      1. Dla mnie prawdziwe zajęcie się fotografią to chociaż minimum zaangażowania, ja tylko czasem pstrykam fotki. Planuję kiedyś poczytać o balansacg bieli, trójpodziałach i faktycznie popróbować wyciągnąć coś chociażby z aparatu w telefonie. A póki co podziwiam, że ktoś umie np analogowe zdjęcia robić 😀

        Polubienie

  1. Ach, zabiera nie zabiera, jeszcze trochę mi zejdzie, zanim przyszykuję się do wyzwania, ale… podejmę, obiecuję (przede wszystkim samej sobie) ! 🙂 Mam nadzieję, że nowy aparat pojawi się do wakacji, magisterka w większości będzie już dawno za mną, a potem pójdzie już z górki. Za Ciebie w każdym razie mocno trzymam kciuki i będę obserwować postępy 🙂 !

    Polubienie

    1. Ja stwierdziłam, że nie odsuwam tego w czasie, bo nie wiadomo jak będzie i zaczynam od razu 🙂 Ale jasne, każdy ma inaczej, a co się odwlecze nie uciecze 😀 Miło mi bardzo, postaram się nie zawieść ❤

      Polubienie

  2. Rykoszetka pisze:

    Rzadko zdarza mi się dzień bez zrobienia jakiegokolwiek zdjęcia – ale często jest to łapanie chwili rozsyłane kilku znajomym na messengerze, więc zazwyczaj nie nadają się do pokazywania ich komuś więcej 😀 Kilkakrotnie rozmyślałam nad takim projektem (nawet konto na tookapic już dawno założyłam), ale chyba najbardziej mnie powstrzymuje to, że trzeba pamiętać o ich wrzucaniu tam 😀

    Polubione przez 1 osoba

      1. Rykoszetka pisze:

        Ja nie wiem, co ja mam w głowie. Uzupełniłam wczoraj parę zdjęć z tego miesiąca, po czym zapomniałam w ogóle, że tego dnia też by się przydało coś sfotografować 😦 Nad wyrobieniem nawyku będę musiała trochę popracować 😀 Trzymam za nas kciuki 😀

        Polubione przez 1 osoba

  3. Fajnie wyrobić sobie taki nawyk dokumentowania rzeczywistości. Cudownie się wraca do takich zdjęć, ale właśnie do takich „życiowych”, z mięsem 🙂 Ja staram się od jakiegoś czasu codziennie nagrywać krótkie, jednosekundowe ujęcia. Z systematycznością niestety bywa różnie :))

    Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s