Wakacje morskiej dziewczynki

Nadzwyczajnie gładko skończył się semestr. Tak gładko, że nawet nie zdążyłam odczuć gorącego oddechu sesji na sobie. Wygląda na to, że po raz pierwszy w mojej studenckiej karierze szykuje mi się wolny wrzesień – niesamowite! Co zrobić z taką ilością wolnego czasu? Oczywiście nie mam na myśli akcji z cyklu „leżeć i pachnieć”, bo jak Pan Bóg przykazał, osiem godzin dziennie, od poniedziałku do piątku próbuję czynić świat troszkę lepszym wykonując mniejsze i większe zadania przy świecącym ekranie.

Zastanawiałam się, jak błyskotliwie zacząć ten wpis, bo tak długiej przerwie. Wiem, już pewnie się przyzwyczailiście do mojej nieregularności. Chciałoby się pisać, ale brakuje pomysłów. Dlatego ostatnio chodzi mi po głowie temat inspiracji.

117.jpg

Inspiracja jest wtedy, kiedy jest już bardzo późny wieczór, czytam bardzo mądrą i ciekawą książkę „Getting things done”, ale nie mogąc się skupić wskakuję w dżinsy i adidasy i idę się przewietrzyć. Czuję, jak z każdym krokiem, który przynosi mnie bliżej morza, w mojej głowie zaczynają układać się całe zdania.

Czas zacząć trzymiesięczny semestr 1,5 na kierunku Moim Własnym. W planie mam zajęcia praktyczne z organizowania siebie, w tym – udoskonalanie szafy, systemów organizacji na co dzień, lekcje analogowego fotografowania i pisania – na kartce i papierze, uwierzycie w to? Nie zabraknie też zajęć kuchennych z przygotowywania warzywnych posiłków i wychowania fizycznego. Pierwsze zajęcia, jakie rozpoczęłam, to lekcje prostego chodzenia, które polegają na noszeniu pajączka co najmniej godzinę dziennie. Widać już pierwsze efekty, zaczęłam się momentalnie poprawiać, gdy czuję, że mój kręgosłup cierpi.

Zajęcia uzupełnione będą o pielęgnację skóry i twarzy. Nie ma to tamto, 24 lata na karku wymagają codziennego nawilżania twarzy, jeśli nie chcę pewnego dnia obudzić się ze strasznymi zmarszczkami. Jeśli lepiej mnie znacie, a mam nadzieję, że już tak jest, to wiecie, że z zabiegami nie jest mi po drodze. Ale droga może składać się z małych kroczków i wciąż prowadzić do przodu. Jestem pod wrażeniem jak z czasem obieram się z warstw „jak to, przecież nigdy tego nie założę!”, „nie ma szans, żebym to sobie kupiła” czy „w życiu tego nie zrobię”.

131.jpg

Nabieram oddechu i cieszę swoje oczy tym tak cudownie powtarzalnym schematem: pomarańcz, żółć i róż rozlewa się po niebie i morzu, a potem powoli przechodzi w głęboki błękit. Miarowy szum wody i stłumione rozmowy przechadzających się. Może to zbyt egzaltowane, może przesadzam, ale może gdyby nie morze… Jedną z pierwszych moich internetowych alter-ego było Merfille*, które pamięta tylko jedna osoba oprócz mnie. Cóż innego mogła wymyślić niebieskooka nastolatka, która czuje się bardzo nadmorsko? Minęło parę lat i śmiałam się z tego pseudonimu, a teraz czuję, że może jednak nie był aż tak naiwny, jak kiedyś mi się wydawało.

Przede mną dobry czas, nie mogę go zmarnować. Czas nakreślony konkretnymi ramami i rytmem dnia. Tak, jak wyglądają nasze dni, wygląda nasze życie. Ach, i jeszcze jedno. Mam bardzo silne postanowienie na ten wakacyjny czas – więcej bycia offline. Niedawny tytuł newslettera Anety – „Bycie online nie może być Twoim priorytetem” dał mi bardzo dużo do myślenia. Jestem trochę przyklejona do komputera i do telefonu, dlatego cele takie jak niedziela bez komputera czy niesiedzenie przy komputerze po powrocie z pracy wydają się naiwne i mało ambitne, ale mam zamiar je wdrożyć. Nieźle, że pisze to osoba, która wprost uwielbia media społecznościowe i siedzenie przy komputerze jako tako. Tak, czas wyczyścić listę subskrypcji na YouTube i obserwowanych blogów na Feedly.

Niech powrócą analogowe rozrywki z nastoletnich lat – rysowanie, pisanie wierszy, śpiewanie, czy granie na gitarze. Ten semestr będzie właśnie o tym – o powrocie do małej morskiej dziewczynki. Może wszystkie teksty powinny powstawać przy szumie fal?

*fr. mer – morze, fille – dziewczynka

Do napisania,

hania

Wakacje morskiej dziewczynki

Obserwacje: Anna

Przyznaję, że nie lubię opuszczać mojej strefy komfortu. Jest mi w niej całkiem ciepło i wygodnie. Przyznam, że trochę się zestresowałam, gdy napisała do mnie Anna, czy chciałabym zrobić jej trochę fotek. I muszę przyznać, ale mój stres był zupełnie irracjonalny, bo to było przemiłe popołudnie, z którego wynikło kilka naprawdę udanych według mnie ujęć. Przyznam, że mam coś z tym morzem – trudno, jestem powtarzalna, ale to tak prosty i wdzięczny motyw. Nigdy nie byłam miłośniczką czarno-białych zdjęć, ale tym razem do niektórych kadrów wręcz idealnie pasowała mi taka kolorystyka.

Po przejrzeniu 500 zdjęć z wypadu wybrałam około 100 dobrych. Z tego wyszło niemal 50 najlepszych, więc i tak dwa razy za dużo, niż planowałam. Dobra modelka! 😉 Łapię się na próbach uchwycenia jak najbardziej naturalnych uśmiechów, gestów, póz. Och, jak uwielbiam tą bezpretensjonalność! Jestem dla siebie surowa, ale nie ukrywam, że czuję, jak stawiam małe kroczki naprzód. Mam nadzieję, że to lato będzie obfitowało w dobre kadry. Nie będę już przedłużać, zobaczcie zdjęcia.

10.jpg21.jpg7.jpg39.jpg35.jpg31.jpg25.jpg22.jpg17.jpg27.jpg45.jpg46.jpg

Aniu – dziękuję, że nie miałaś nic przeciwko umieszczeniu Ciebie na blogu. Do napisania! Mam nadzieję, niebawem w dłuższej formie 😉

hania

Obserwacje: Anna

Ładne rzeczy! #36 i w maju jak w raju

96.jpg

Witajcie w czerwcu z majem! Zestawienie pojawia się oczywiście z poślizgiem, ale chciałam podzielić się z Wami tym, co podobało mi się w maju. Złapałam się już na dobre w czerwcu, wypatruję z wyczekiwaniem wieczora 20. czerwca, kiedy zakończę semestr – a przynajmniej mam taką nadzieję :). Nie ukrywam, że działam już na oparach. Mam jednak dla Was parę piękności.

⚪ Przytulne – to pierwszy przymiotnik, jaki przychodzi mi na myśl – ilustracje Christine Almeda. Do obejrzenia na Behance, a także na Instagramie.

⚪ Projekt apartamentów na wynajem w lubelskim browarze autorstwa biura Projekt Praga. Podoba mi się efekt wstawienia drewnianej kostki do salonu, która stanowi najmocniejszy punkt całego pomieszczenia, a także bardzo surowa sypialnia. To dla mnie coś zupełnie nowego, bo nie wygląda jak typowe miejsce do odpoczynku po całym dniu 😉

apartamenty-perla-browar-projekt-praga-024.jpg
źródło

⚪ Dom z recyklingu, który sam w sobie jest znakiem zrównoważonego stylu życia. Mnogość materiałów i kolorów nie jest tu wadą, lecz największą zaletą. Spójrzcie, jak niezwykle wygląda ta podłoga!

źródło: www. desiretoinspire.net

⚪ Pozostając w temacie ilustracji, bardzo syntetyczne ilustracje Ivo van der Grift. Autor używa tylko dwóch kolorów, a efekt jest świetny! Prace zmuszają mózg do myślenia i są perełką dla oka. Zachęcam do obejrzenia wszystkich kolekcji z serii „Big City Lights”.

źródło

⚪ Hiszpański loft, pełen koloru i pięknych przedmiotów. Na tych zdjęciach widać, jak to mieszkanie tętni życiem! Podziwiam odwagę w doborze koloru podłogi – na takiej na pewno widać każdy brud 😉

⚪ Sesja narzeczeńska z kopułą Brunelleschiego w tle.

⚪ Niezwykłe wnętrze szkolnej stołówki zamienione na laboratorium i oddział sztuki. Bardzo dużo miejsca, a wszystko wypełnione pięknymi meblami. Do tego moja ukochana jodełka. Ciekawym zabiegiem jest przemalowanie schodów na soczysty żółty kolor który spotyka się z ciemnym granatem ściany. W jednej z naszych realizacji żółty jest w trakcie oficjalnego przejęcia przedpokoju – póki co pomalowane są dopiero ściany, i to jedną warstwą, do tego dojdzie żółty sufit i wykładzina. Nie mogę się doczekać efektu i jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się taki kolor w wydaniu totalnym.

źródło

⚪ Mieszkanie na szczycie wysokościowca z w Odessie. Urzekło mnie połączenie ciemnego orzecha z mięsistością zasłon w kolorze butelkowej zieleni. Gryzie mi się tylko ta dekoracja na ścianie z dwiema bardzo dekoracyjnymi lampami – trochę za dużo tego szaleństwa. W gabinecie znajduje się hamak ❤

źródło

⚪ Szwedzkie mieszkania, które przewijają się przez portal Alvhem, często mają dość dziwny układ, ale tak wąskiego mieszkania jeszcze nie widziałam. Gdy zobaczycie, jak jest urządzone w środku, nie uwierzycie, że to mieszkanie ma tylko 34 metry kwadratowe! No i piękna, granatowa kuchnia ❤

źródło

⚪ Moja niezwykle zdolna koleżanka Zuza Gadomska rozkręca się ze swoimi grafikami – można ją znaleźć na FB i obserwować, jakie tworzy cuda. Jestem zachwycona jedną z ostatnich jej prac – grafiką Unité d’Habitation. Spójrzcie tylko! Gdy przyjdzie mi do wyprowadzenia się z domu i meblowania mieszkania, na pewno się do niej zwrócę w celu kupienia plakatu ❤

⚪ A na koniec piosenka wprawiająca w wakacyjny nastrój i druga, sprawiająca, że zaczynam wierzyć, że ten semestr kiedyś musi minąć:

Pięknego czerwca! A Was co zachwyciło w maju? 🙂hania

Ładne rzeczy! #36 i w maju jak w raju