Próba podsumowania roku – 2017

274.jpg

Koniec roku obfituje w różnego rodzaju podsumowania. Nie planowałam takiego wpisu na blogu, ale przypomniałam sobie, że w poprzednich latach (2015 i 2016) popełniłam takie, a może być to dobra okazja do bardziej pozytywnego podejścia niż w poprzednich postach, chociaż w dość chaotycznej formie.

Rok 2017 rozpoczęłam na południu Polski spędzając Sylwestra i Nowy Rok u przyjaciółki w Krakowie. To był naprawdę udany wyjazd, chociaż krótki, perspektywa wyrwania się z miejsca zawsze trochę odświeża umysł i pozwoliła chociaż na chwilę oderwać się o myśli o egzaminie inżynierskim. Zimą bawiłam się świetnie na balu z pracy mojego A., do dziś wspominam klimat lat 80., jeżdżące na wrotkach hostessy, zabawę w kasyno i swing na parkiecie. W lutym dzięki spódnicowej grupie zostałam właścicielką wymarzonego przeze mnie beżowego płaszcza. Właściwie to grupa była dla mnie dość ważna w tym roku – chociaż nie pojawiło się na niej zbyt wiele moich zdjęć, to moja szafa się powiększyła jeśli chodzi o spódnice i sukienki, a także wzrosła moja świadomość tego, w czym wyglądam lepiej, a w czym niekoniecznie. Ciekawym doświadczeniem było też spotkanie dziewczyn na żywo, niestety Trójmiejskie spotkanie odbyło się tylko raz. Zimą skończyłam studia inżynierskie i tytułem inżyniera architekta i zaczęłam II stopień studiów, tym razem decydując się na kontynuację w języku angielskim. W lutym z siostrą przemalowałyśmy pokój i wprowadziłyśmy małe zmiany, co pozwoliło nam poczuć się o wiele lepiej w tych kątach, a ja przekonałam się, jak wielka jest moc chłodnego odcienia kontrastująca z ciepłymi meblami. Zaczęłam także projekt 365 na Tookapic, który niestety przerwałam, ale udało mi się robić zdjęcia ponad 300 dni ciągiem. To było ciekawe wyzwanie, chciałabym je kiedyś ponowić, ale w bardziej zdecydowanej formie, bo wiem, że wiele zdjęć było zrobionych byle jak. Ale dużo się o sobie nauczyłam i lepiej poznałam aparat.

W marcu pracę w moim biurze zaczęła jedna z bliskich mi osób i trochę postawiło to na głowie mój biurowy świat. Zaczęłam codziennie jeść płatki jaglane z jabłkiem i pić o wiele więcej herbaty. Nowa grupa na uczelni zaowocowała nowymi znajomościami i wyzwaniami. Na początku kwietnia brałam udział od zaplecza w stylizowanej sesji zdjęciowej organizowanej przez Marysię. Zabrałam się też poważniej za moje zdrowie i dzięki temu dowiedziałam się, że moje problemy endokrynologiczne są bardziej skomplikowane, niż twierdzili poprzedni lekarze. Jestem wdzięczna, że udało mi się znaleźć dobre mi miejsce i chociaż świat trochę stanął na głowie, a lista leków do brania na co dzień jest dość długa, to nareszcie czuję, że wszystko zaczyna działać, jak powinno. Niemniej jednak był to dla mnie dość duży szok i nowa sytuacja była dość stresująca.

haniako2
Najbardziej polubione zdjęcia Instagrama to osiemnaste urodziny mojej siostry i cudowny tort wykonany przez Zosię. Jak zawsze, było dużo kaw i herbat, a także zapoznawcza kawa z przesłodkim ciastem z żoną przyjaciela. Byłam wdzięczna za grille, odrobinę śniegu i nawet te długie wieczory na Politechnice. Okazało się, że całkiem pasują mi mocne skręty przy buzi i wygląd pudla, oraz to, że robienie tortu wcale nie jest takie straszne.

 

Wspominam ciepło majówkę spędzoną na wschodzie Polski u Oli. Kawa nad jeziorem jeszcze nigdy nie smakowała tak dobrze. Odetchnęłam podczas wakacji, ciesząc się wolnymi popołudniami po pracy i spacerami, chociaż nie byłam na żadnym urlopie, życie w Gdyni ma w sobie coś z pobytu w kurorcie. Dodając do tego wszystkie spotkania z bliskimi i długie letnie wieczory, już powoli zaczynam tęsknić za ciepłymi miesiącami. Odważyłam się też na zrobienie sesji zdjęciowej Ani, podczas której powstało parę naprawdę dobrych zdjęć. W okresie letnim odwiedziliśmy też króciutko Poznań, przejazdem z powrotu z jednego z czterech wesel. Ostrów Tumski zrobił na mnie wielkie wrażenie. Lipiec był też czasem odkurzenia starszych znajomości, których mi brakowało, ale i poznawaniem nowych, bardzo zdolnych ludzi. Chętnie nosiłam lnianą niebieską spódnicę, jak i tę białą w czarne paski i zrobiłam sobie samej prezenty w postaci kolczyków w odcieniu różowego złota i pasującego do nich zegarka. Największym jednak prezentem i też najbardziej przeze mnie wyczekanym był nowy aparat, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Było mi także bardzo miło zrobić okładkę do tomiku poezji Kaliny. Wkręciłam się też bardziej w makijaż i obchodziłam rocznicę pracy. Bycie łajzą przy spacerowaniu przyniosło mi zwichniętą kostkę.

Jesienią przekonałam się, że wegańskie jedzenie potrafi być bardzo smaczne i sycące, a jesienny ślub niemniej urokliwy niż ten letni. Udzieliła mi się ekscytacja z remontowania i urządzania własnego mieszkania i wzruszyło mnie zaproszenie na pierwszą kawę w nowych ścianach – i to trzy razy. Wkręciłam się w Netliksa i straciłam sporo wieczorów na kolejne odcinki. Zorganizowałyśmy wieczór panieński na działce w bardzo kameralnym gronie, ze strzelaniem z wiatrówki do balonów (trafiłam chyba dwa razy). Odbyło się wiele planszówkowych spotkań w różnych konfiguracjach. Duże wrażenie zrobiły też na mnie koncerty, w których wzięłam udział, chociaż było ich tak niewiele. Jesienią odwiedziłyśmy także Polskę centralną na Łódź Design Festival i także byłam bardzo wdzięczna za ten czas. Rozpoczęły się pewne nowe projekty i pomysły, zakończyły się też inne przygody. Były też dwa dni oddechu w jesiennej Warszawie i deszczowy spacer po Łazienkach. Pojawił się pomysł na pracę magisterską i zaczęłam coś przy niej dłubać. Zorientowałam się, że nie jestem już młoda i zaczęły dokuczać mi bóle pleców. Zdarzyły się też bolesne dni na początku listopada i pożegnanie bliskiej mi osoby.

Do końca roku zdążyłam przeżyć Boże Narodzenie zupełnie nie czując świątecznego klimatu i dwa razy upiec tort, który zachwycił jedzących. Zdążyłam też przekonać się, że nic na siłę. To był niezły rok, ale też bardzo wytężony, chociaż wiem, że nie dałam z siebie 100% i byłam tą osobą, która wiecznie nie ma czasu. W nowym roku chciałabym jeszcze bardziej skupić się na sobie i jeszcze lepiej o siebie zadbać. 2018 – bądź dla nas dobry!

hania

Próba podsumowania roku – 2017

11 uwag do wpisu “Próba podsumowania roku – 2017

  1. Bardzo przyjemnie się czytało, lubię Twój styl pisania. Faktycznie miałaś dość obfity w wydarzenia rok. Podobnie jak dla Ciebie – 2017 i dla mnie pod względem zdrowotnym nie był łaskawy, ale będzie lepiej – musi być. Sama też zbieram się do napisania podsumowania i zbieram, ale idzie opornie. Ale w końcu się pojawi wpis 🙂

    Polubienie

  2. eV pisze:

    Masz wspaniałe podejście do życia, wiesz co zrobić aby zapewnić sobie dobry nastrój, aby się odstresować. Życzę dużo szczęścia w nowym roku i powodzenia z magisterka!

    Polubienie

  3. MarekJ pisze:

    Miło, że Poznański Ostrów Tumski zrobił na Tobie takie wrażenie. Aczkolwiek mamy jeszcze kilka innych zakamarków do pokazania na następne odwiedziny😉
    Miłego roku.

    Polubienie

Porozmawiajmy! :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s