Ładne rzeczy! #37 i letnie myśli

157.jpg

Latem wszystko się rozpływa, a ładne rzeczy są tuż o krok od domu. Przekonałam się na nowo do krótkich spodenek i dekoltu Carmen, w którym czuję się jak Lana del Rey. Tygodnie leniwie mijają i łączą się w jedną przyjemną opowieść złożoną z nowych wyzwań w pracy i spotkań z różnymi przyjaznymi twarzami. Co jakiś czas powraca myśl o zaplanowaniu konkretnego urlopu, który póki co wychodzi we wrześniu.

Chciałam podzielić się z Wami kilkoma pięknymi rzeczami:

⚪ Wszystkim chyba już się opatrzyły grafiki z czarno-białymi mapami montowane na ścianach. Firma Pangea oferuje mapy wykonane z… drewna. A dokładniej, ze sklejki ciętej laserowo. Wszystko jest ręcznie sklejane i oprawiane w białą ramę i wygląda niesamowicie.

⚪ Hania Ananas i Dagmara jakiś czas temu rozpoczęły kreatywny projekt „we are mousse” skupiający w sobie zdjęcia, wnętrza, design, a wszystko to połączone w ciekawe opowieści. Bardzo kibicuję dziewczynom i zerkam z zazdrością, jakie to #ładnerzeczy robią 🙂 Zerknijcie do nich koniecznie – a oprócz bloga dziewczyny prowadzą Instagrama i kręcą vlogi na YouTube.

⚪ Pozowana, lecz wzruszająca sesja zdjęciowa nietuzinkowej pary.

⚪ Hipnotyzujące rysunki Milesa Johnstona.

 Kadry, których nie powstydziłby się Wes Anderson. Co jakiś czas trafiam na zdjęcia lub filmy inspirowane jego twórczością i za każdym razem tak samo cieszą oko. Ach, co za cuda!

⚪ To jest naprawdę piękna fasada przedszkola w Japonii! Zachwycam się tym prostym zabiegiem zastosowanym na elewacji – niewiele potrzeba, żeby uzyskać efekt wow.

źródło: http://www.contemporist.com

⚪ Z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia – czapki z głów za całkowitą transformację mieszkania w Madrycie. Zastana sytuacja pozostawiała do życzenia. Wprawdzie jeśli chodzi o wykorzystane materiały wykończeniowe, nie ma tu zbyt wielu ekscesów, ale szczegóły takie jak obrazy i rzeźby nadają wnętrzom charakteru. Podłoga w ciepłym i nasyconym odcieniu jest dobrze zrównoważona przez dużą ilość bieli.

źródło: www.desiretoinspire.net

⚪ Prace Justyny Wołodkiewicz łączące w sobie modelinę i kordonek. Prawdziwe mikrodzieło sztuki i czysta przyjemność dla naszych oczu.

⚪ Lizaki – Układ Słoneczny. Ale czad! (Za jedyne 30 dolców.)

źródło: http://www.colossalshop.com

⚪ Apartament z kilkoma zwrotami akcji. Moja ulubiona to chyba zamiana gabinetu na dodatkową sypialnię.

⚪ Pozostając na YouTube i krążąc wokoło filmików o wnętrzach, wkręciłam się w mini-serial o renowacji domu. Właściciele wiele rzeczy robią sami i są przesympatyczni 🙂

Szok, że już sierpień. Na szczęście studenci cieszą się wakacjami do końca września!

Do napisania,

hania

Ładne rzeczy! #37 i letnie myśli

Ładne rzeczy! #36 i w maju jak w raju

96.jpg

Witajcie w czerwcu z majem! Zestawienie pojawia się oczywiście z poślizgiem, ale chciałam podzielić się z Wami tym, co podobało mi się w maju. Złapałam się już na dobre w czerwcu, wypatruję z wyczekiwaniem wieczora 20. czerwca, kiedy zakończę semestr – a przynajmniej mam taką nadzieję :). Nie ukrywam, że działam już na oparach. Mam jednak dla Was parę piękności.

⚪ Przytulne – to pierwszy przymiotnik, jaki przychodzi mi na myśl – ilustracje Christine Almeda. Do obejrzenia na Behance, a także na Instagramie.

⚪ Projekt apartamentów na wynajem w lubelskim browarze autorstwa biura Projekt Praga. Podoba mi się efekt wstawienia drewnianej kostki do salonu, która stanowi najmocniejszy punkt całego pomieszczenia, a także bardzo surowa sypialnia. To dla mnie coś zupełnie nowego, bo nie wygląda jak typowe miejsce do odpoczynku po całym dniu 😉

apartamenty-perla-browar-projekt-praga-024.jpg
źródło

⚪ Dom z recyklingu, który sam w sobie jest znakiem zrównoważonego stylu życia. Mnogość materiałów i kolorów nie jest tu wadą, lecz największą zaletą. Spójrzcie, jak niezwykle wygląda ta podłoga!

źródło: www. desiretoinspire.net

⚪ Pozostając w temacie ilustracji, bardzo syntetyczne ilustracje Ivo van der Grift. Autor używa tylko dwóch kolorów, a efekt jest świetny! Prace zmuszają mózg do myślenia i są perełką dla oka. Zachęcam do obejrzenia wszystkich kolekcji z serii „Big City Lights”.

źródło

⚪ Hiszpański loft, pełen koloru i pięknych przedmiotów. Na tych zdjęciach widać, jak to mieszkanie tętni życiem! Podziwiam odwagę w doborze koloru podłogi – na takiej na pewno widać każdy brud 😉

⚪ Sesja narzeczeńska z kopułą Brunelleschiego w tle.

⚪ Niezwykłe wnętrze szkolnej stołówki zamienione na laboratorium i oddział sztuki. Bardzo dużo miejsca, a wszystko wypełnione pięknymi meblami. Do tego moja ukochana jodełka. Ciekawym zabiegiem jest przemalowanie schodów na soczysty żółty kolor który spotyka się z ciemnym granatem ściany. W jednej z naszych realizacji żółty jest w trakcie oficjalnego przejęcia przedpokoju – póki co pomalowane są dopiero ściany, i to jedną warstwą, do tego dojdzie żółty sufit i wykładzina. Nie mogę się doczekać efektu i jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się taki kolor w wydaniu totalnym.

źródło

⚪ Mieszkanie na szczycie wysokościowca z w Odessie. Urzekło mnie połączenie ciemnego orzecha z mięsistością zasłon w kolorze butelkowej zieleni. Gryzie mi się tylko ta dekoracja na ścianie z dwiema bardzo dekoracyjnymi lampami – trochę za dużo tego szaleństwa. W gabinecie znajduje się hamak ❤

źródło

⚪ Szwedzkie mieszkania, które przewijają się przez portal Alvhem, często mają dość dziwny układ, ale tak wąskiego mieszkania jeszcze nie widziałam. Gdy zobaczycie, jak jest urządzone w środku, nie uwierzycie, że to mieszkanie ma tylko 34 metry kwadratowe! No i piękna, granatowa kuchnia ❤

źródło

⚪ Moja niezwykle zdolna koleżanka Zuza Gadomska rozkręca się ze swoimi grafikami – można ją znaleźć na FB i obserwować, jakie tworzy cuda. Jestem zachwycona jedną z ostatnich jej prac – grafiką Unité d’Habitation. Spójrzcie tylko! Gdy przyjdzie mi do wyprowadzenia się z domu i meblowania mieszkania, na pewno się do niej zwrócę w celu kupienia plakatu ❤

⚪ A na koniec piosenka wprawiająca w wakacyjny nastrój i druga, sprawiająca, że zaczynam wierzyć, że ten semestr kiedyś musi minąć:

Pięknego czerwca! A Was co zachwyciło w maju? 🙂hania

Ładne rzeczy! #36 i w maju jak w raju

Ładne rzeczy! #35 i kwiecień-plecień

majowka2majowka3

Z lekkim pomajówkowym poślizgiem, ale tym razem naprawdę zaszalałam. Kwietniowe wydanie Ładnych rzeczy! jest bardzo puszyste. 🙂

Co działo się w kwietniu?

Brałam udział w fotograficznym wyzwaniu #huntingspring2017, którego efekty można znaleźć na moim Instagramie. Fakt, nie udało mi się wykonać wszystkich zdjęć z wyzwania, ale i tak jestem zadowolona z udziału. Dodatkowo kontynuuję wyzwanie na Tookapic i właściwie na nim jak na dłoni widać mój cały miesiąc… Pojawiłam się też gościnnie na blogu Okiem Sary.

Ponadto, w kwietniu Żona Modna zaprosiła mnie do pomocy za kulisami przy sesji zdjęciowej jej pomysłu. Spędziłam przemiłe niedzielne przedpołudnie w gdyńskiej kawiarni Corner Cafe, a całą sesję niebieską i zwiewną niecodzienną sesję ślubną można zobaczyć na blogu Marysi.

W kwietniu zajadałam się świąteczną warstwową sałatką z tuńczykiem i na Wielkanoc jadłam po raz pierwszy ciastka bez cukru, ulepszoną wersję jednego z moich nieśmiertelnych przepisów, w którym cukier i białą mąkę zastąpiła palatynoza i mąka wieloziarnista. Oto dowód!

Dzielnie spełniałam postanowienie o przekonaniu się do szminek i mam zamiar dalej eksplorować te rejony w maju. Gdyby nie promocje w Rossmanie pewnie nie zdecydowałabym się na kupienie tych kilku egzemplarzy, ostatecznie zakupy udały mi się w połowie – rozczarowałam się tylko pomadkami Creamy Colour z Lovely (ale nie płakałam zbyt mocno, bo były kupione w ramach próby), a wielkim hitem okazała się cielista Juicy Color z Wibo, podobnie jak pachnąca arbuzem pomadka Eveline Aqua Platinum. Jej, nie spodziewałam się, że na tym blogu pojawi się cokolwiek na temat makijażu. Cóż, a więc mam to już za sobą 😉

Koniec miesiąca to samotna podróż do Jagłowskiej do Augustowa, czyli mój pierwszy raz na wschodzie Polski i mam nadzieję nie ostatni. Zachwycająca natura, lasy, podmokłe tereny, mocne rozmowy i dużo alternatywnie parzonej kawy. Tylko pogoda mogłaby być lepsza, a ja mogłam nie przywieźć ze sobą osłabienia. Tak czy inaczej niesamowite, jak swobodnie można się czuć przy kimś, kogo widzi się po raz pierwszy w życiu ❤

majowka1

A już na deser, koniec majówki, koncert Lao Che w Operze Leśnej w Sopocie. Mama skomentowała to słowami: „o, ten zespół z czasów Twojej młodości”. Jak widać, już stare próchno ze mnie!

Po tym przydługim wstępie, czas spécialité de la maison!

⚪ Skończyliśmy z A. pierwszy i drugi sezon Peaky Blinders i im dłużej słucham piosenki „Red right hand” Nicka, tym bardziej nie mogę się doczekać jego październikowego koncertu w Polsce. Moje recenzje seriali nie są zbyt złożone, ale są trzy powody, dla których Peaky Blinders to dobre rozwiązanie na wieczór. No, może cztery.

Powód 1 – klimat. Czas po I wojnie światowej. Powód 2 – akcenty, w jakich aktorzy mówią po angielsku. Powód 3 – muzyka. Połączenie gangsterów, Nicka Cave i Arctic Monkeys – no cóż, to nie mogło pójść źle. Powód 4 – niesamowicie charyzmatyczny główny bohater, którego albo się kocha, albo nienawidzi. Myślę, że po dwóch sezonach jestem w stanie polecić serial ze spokojną głową, zatem oto trailer, jeśli jeszcze nie widzieliście:

⚪ Filmowo chcę jeszcze polecić „Minimalism – a documentary about important things”. Pamiętacie jak jakiś czas temu zachwycałam się podcastami duetu Joshua Fields Millburn i Ryan Nicodemus? To właśnie ci goście.

Chociaż nie jestem już tak mega wkręcona w całą ideę pozbywania się wszystkiego, a temat trochę się przykurzył w Internecie – jeszcze jakiś czas temu był na to wielki szał – to wciąż podtrzymuję twierdzenia, którymi dzielą się z nami chłopcy. Pytać siebie, czy dana rzecz wnosi jakąś wartość w nasze życie. Pamiętać, by używać przedmiotów i kochać ludzi, nie zaś odwrotnie, bo to nigdy nie kończy się dobrze. Film jest dostępny na Netfliksie, a dla zupełnie zielonych w temacie polecam ich całą serię podcastów. Poniżej trailer:

⚪ Ostatnio szukałam jakiś ciekawych kanałów na YouTube odnośnie projektowania wnętrz i nie jest łatwo znaleźć cokolwiek, co nie jest po prostu dekorowaniem. Moją uwagę przykuła seria Apartment Therapy, w której porównuje się takie same mieszkania (na przykład znajdujące się nad sobą) i rozwiązania, jakie zostały w nich zastosowane. Ubolewam, że filmików z tej serii jest tylko sześć.

⚪ Pastelowy, paryski apartament, którego wnętrze możecie podejrzeć tutaj – do czego bardzo zachęcam. Na zdjęciach w Elle Decoration wygląda zupełnie inaczej dzięki świetle o cieplej barwie i nie wydaje się już taki chłodny. Porównajcie sobie!

Zdaję sobie sprawę, że istotne jest oświetlenie i ustawienie prawidłowego balansu bieli, ale rzucając okiem można poczuć, że mieszkanie jest chłodne i nieprzytulne. Wnikliwy obserwator dostrzeże jednak ocieplenie przez drewno, różne rodzaje tkanin, pudrowy róż czy ozdobę z pomponów na ścianie. Moja największa miłość z całej realizacji to lastryko w części kąpielowej i w kuchni. Ach, jak ono wygląda!

Źródło zdjęcia: www.baptistelegue.com

⚪Dom wybudowany w pięć dni i przy użyciu cegieł pochodzących z recyklingu. Czytając to zdanie, pewnie wyobrażacie sobie coś wyglądającego jak slums – i tu się mocno zdziwicie!

⚪Bardzo proste i efektowne zdjęcia Palomy Rincón, w których pierwszą rolę gra kolor i faktura.

⚪ Skandynawskie wnętrza nie przestają mnie zachwycać, szczególnie, jeśli są podane w tak ciekawy i niesztampowy sposób, przełamane kolorowymi i ciepłymi akcentami. Ta kuchnia z jadalnią i częścią do odpoczynku? Marzenie. Jednym słowem: mieszkałabym!

⚪ Od jakiegoś czasu „chodzą” za mną szklane przesuwne drzwi. Potrafią nadać całemu wnętrzu charakterku, co doskonale widać na zdjęciach w tym wpisie. Oprócz tego zwróćcie uwagę na uroczą miętową kuchnię. Szkoda tylko, że tak mało blatów, ale za to jest na czym oko zawiesić – mozaika nad blatem, kulka na lodówce i miodowe akcenty.

Źródło zdjęcia: lamaisondannag.blogspot.com

⚪ Kamienno-drewniana niewielka kaplica w Austrii.

⚪ Jedna z największych bolączek ścisłego centrum Gdyni, czyli opuszczony bank przy ul. 10 Lutego, po czternastu latach posuchy ma wreszcie szansę na nowo rozkwitnąć. Jestem bardzo tym podekscytowana, bo wnętrza są piękne. W tym miejscu ma powstać luksusowy hotel, ale biada inwestorowi, jeśli będzie coś kręcił i kombinował z konserwatorem zabytków! Wstyd przyznać, że środek budynku zobaczyłam dopiero na filmie.

⚪ 30-metrowy apartament na wynajem dostępny na Airbnb, który przykuł moją uwagę dzięki ścianie z półeczkami i łóżku na podwyższeniu. W takim układzie każdy przedmiot staje się pewnego rodzaju rzeźbą. Musicie też zobaczyć pastelowy reling na ubrania!

Źródło zdjęcia: boligmagasinet.dk

⚪ Pozostając w temacie koloru we wnętrzach, w kwietniu zachwycałam się tajwańskim mieszkaniem, z którego roztacza się niesamowity widok. Wnętrze kupiło mnie odważnym zastosowaniem niebieskiego w kuchni i części dziennej. Dzięki przestronności nie ma uczucia przytłoczenia kolorem, a dodatkowo nie wygląda on cukierkowo dzięki wykorzystaniu betonu. Polecam!

⚪ Biuro firmy Cisco w San Jose. Wnętrza, w których nie można się nudzić. Największy hit to geometryczna, drewniana kratownica na suficie.

⚪ Mieszanka kolorów, tkanin, nowoczesności i kontrastów w hotelu w Mediolanie.

⚪ Jedna z rzeczy, która kiedyś mi się marzy. Porcelanowy czajnik projektu Marii Jeglińskiej.

⚪ Bardzo wartościowy wpis na blogu Julii, z którego dowiemy się, jak śmiecić mniej podczas grillowania. Warte zapamiętania i stosowania podczas letnich uczt na powietrzu.

⚪ Wracamy do wnętrz, a wśród nich dom z bardzo nietypową podłogą.

Źródło zdjęcia www.rochowski.net

⚪ Zestaw planetarnych pinesek w przeuroczym małym pudełeczku.

⚪ Jestem pewna, że takiej „półki” na książki jeszcze nie widzieliście.

⚪ Podążając tropem niebieskiego w różnych odcieniach we wnętrzu i łączenia go z drewnem, natrafiłam na dwupoziomowe francuskie mieszkanie. W tym wpisie można zobaczyć zdjęcia przed i po remoncie. Turkusowa szafa w sypialni rodziców to największa perełka tego projektu.

Muzycznie zapętlałam nową płytę Eda Sheerana, The Lumineers i zespół Oh Wonder. Polecam, jeśli nie znacie.

Muszę przyznać, że mimo, że na wyjeździe zrobiłam wiele zdjęć, nie jestem z nich zadowolona. Nie są dobre. Większość jest przepalona albo nieostra.

Tak to jest, jak chce się robić zdjęcia na dwa aparaty i nie skupia się na jednym tak do końca. Mam nauczkę i wiem już, że tak się nie da. No i zakochałam się w lustrzance… Nie mogę się doczekać, aż kupię sobie swoją!

majowka4
Zdjęcie zrobiła mi Jagłowska

No nic, zawijam się w szalik i lecę. Strasznie długi wyszedł ten wpis! Kwiecień był całkiem w dechę, ciekawe, co przyniesie mi maj. Marzy mi się dużo spódnic i sukienek na co dzień, słońce, spacery i realizacja dobrych pomysłów i projektów. A u Was co pięknego, ciekawego w kwietniu?hania

 

 

PS Nawet nie przepraszam, że dawno nie było wpisu, bo nie mam już słów na to, jaka jestem niepoprawna!

 

Ładne rzeczy! #35 i kwiecień-plecień

Ładne rzeczy! #34 i mój marzec

zielono8.jpg

I po marcu! Wkraczamy w kwiecień. Pogoda rozpieszcza, dzisiaj pierwszy raz wyszłam z domu bez płaszcza i kurtki, a okulary przeciwsłoneczne znowu stają się nieodłącznym rekwizytem. Nie jestem pewna, czy to już czas na schowanie do szafy wszystkich grubych swetrów, ale wyciągnęłam już cienkie kwiatowe bluzki. W końcu kwiecień-plecień 🙂

W marcu wreszcie zabrałam się za różne badania, które już od długiego czasu przepisywałam z tygodnia na tydzień. Nie ma co, powinnam się ogarnąć i porządnie zadbać o moje zdrowie. Strasznie spychałam ten temat na dalszy plan. Przy okazji, kiedy Wy ostatnio robiliście badania krwi i moczu? Może to dobry pomysł na wiosnę?

Na początku miesiąca odbyło się trójmiejskie spotkanie projektu 365 dni w spódnicy i z tej okazji miałam szansę po raz pierwszy zawitać w gdańskiej Sztuce Wyboru. To naprawdę niesamowite miejsce, w którym można i napić się kawy, i obejrzeć różne książki, a także nacieszyć oczy różnościami w sklepie na piętrze.

Nie ukrywam, że miałam mały zastój blogowy, ale w ciągu intensywnych dni nie przychodziło mi do głowy nic, o czym mogłabym napisać, a myślałam tylko o tym, żeby się wyspać. Schowałam już do szafy gruby płaszcz i odkryłam zalety najzwyklejszej maści z witaminą A, która skutecznie usuwa wszelkie przebarwienia i trądzikowe sprawki. Polecam!

zielono6

Musiałam też na parę dni przenieść się do mieszkania mojej cioci-babci, bo do mojej siostry przyjechała Niemka na wymianę. Niezwykłe, ile rzeczy można zgromadzić w niewielkim mieszkanku, na przykład w samej łazience wisiało siedem szlafroków. Zdążyłam się też przekonać, że WhatsApp to także spoko narzędzie na ludzi 80+.

Udało mi się uruchomić aparat analogowy – Konicę Minoltę, dokupić do niej film i baterie. Mam jeszcze w środku film czarno-biały, ale tak szybko nie chcę go zużyć, wychodzi na to, że fotografia analogowa to dosyć drogie hobby 😉 Wyczekuję fotospaceru.

Hitem marca był serial dokumentalny dostępny na Netfliksie – Abstract, The Art of Design. Połknęłam odcinki niemal natychmiastowo, odpuściłam tylko jeden, o projektancie samochodów. Serial jest świetnie nakręcony i zmontowany, ale największym smaczkiem są historie twórców. Fakt, może pokazują mało „mięsa” i niepowodzeń, ale i tak sprawiły, że serce zabiło mi mocniej kilka razy. Najbardziej podobał mi się odcinek o Pauli Scher (typografka) i Christophu Niemannie (ilustrator). Miałam dość wygórowane oczekiwania w stosunku do odcinka o projektantce wnętrz Ilse Crawford i troszkę się zawiodłam, bo nie dowiedziałam się zbyt wielu nowych rzeczy. Ale polecam całą serię każdemu, kto jest zafascynowany designem i tworzeniem.

Trailer:

Skończyłam też ostatni sezon Suits, a teraz oglądam Peaky Blinders, i póki co klimat jest świetny. Ogólnie jeśli chodzi o seriale to przestawiłam się na oglądanie bez napisów i różnica jest kolosalna. Chociaż muszę się bardziej skupić, to warto.

Marzec to także 31 wykonanych zdjęć na Tookapic, na każdy dzień projektu. Odpuściłam trochę z moim postanowieniem, że każde zdjęcie zrobię aparatem. Stwierdziłam, że czemu by nie skorzystać także z telefonowego, skoro jest całkiem niezły. Dodatkowo na dniach wyszła aplikacja Tookapic na telefon! Od niedawna mam nowy sprzęt i jestem w szoku, jeśli chodzi o jakość zdjęć, istnieje nawet opcja ustawień manualnych. Wszystko byłoby idealnie, gdybym miała pokrowiec z Pusheenem, ale niedługo powinien przyjść jako prezent od A.

Ale zaraz, zaraz. Czy nie pisałam niedawno, że marzec to miesiąc bez zakupów? Jesteście ciekawi, jak mi poszło? A więc nie kupując i tak wydałam ponad 450 złotych. Odpuściłam wszystkie pierdółki, ubrania i kosmetyki (oprócz dezodorantu, który się skończył). Kupowanie jedzenia nie zaliczam do grzeszków, podobnie jak wyjść na miasto ani prezentów. Prawie połowa kwoty nie-zakupów to wydatki związane z lekarzami i badaniami. Zgrzeszyłam tylko raz, kupując gadżety do aparatu analogowego, ale uważam to za uzasadniony zakup, o wiele bardziej niż szminka z Golden Rose albo kolejna sukienka Marie Zelie. Nie wiem, czy wygrałam ten konkurs, ale i tak jestem z siebie zadowolona. Finał w Wielkanoc 🙂

Marzec przyniósł też wiele radości do mojego zawodowego życia, bo zaczęła z nami pracować najlepsza moja koleżanka ze studiów. O wiele lepiej wymyśla się wszystko w trio. Ponadto, dzięki niej wprowadziłam do mojego jadłospisu płatki jaglane, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Czy może być coś lepszego od posiłku, który szybko się przygotowuje, jest smaczny, można się nim najeść, a także jest tani?

View this post on Instagram

@lemanann dba o moje zdrowie 🍓

A post shared by Hania Kozicka (@haniako_) on

Linki! Mało spędzałam czasu na szukaniu ciekawostek, ale jest parę rzeczy, którymi chcę się z Wami podzielić.

  • przesympatyczna Fran, młoda ilustratorka pochodząca z Chile i mieszkająca w Hastings, której świetnie się słucha. Szczególnie ciekawie słuchało mi się odcinka na temat zarabiania na ilustracjach.
  • nowe single Alt-J – 3WW i In Cold Blood. Nie ukrywam, że mam wysokie oczekiwania wobec nowego albumu. Pierwszy z nich kojarzy mi się z albumami The Doors, drugi z The Black Keys.
  • chłonę drewniane inspiracje. Bardzo miły dla oka zbiór The Local Project do zaobserwowania na Instagramie.
  • ilustracje pokazujące codzienną miłość i chwytające za serce, prosto z Korei.
  • wiosenne wyzwanie u Anety, czyli #huntingspring2017. Będzie dużo wiosny na zdjęciach 🙂 Może zdecydujecie się jeszcze dołączyć?
  • Logobook, czyli całe mnóstwo logo w różnych kształtach i motywach.
  • ostatnio znowu sporo pinuję na Pintereście – zapraszam.

Kwietniu, nadchodzę! A co u Was najlepszego w marcu?

Do napisania,hania

Ładne rzeczy! #34 i mój marzec

Twórcy twórcom, czyli Share Week 2017

25

Od zawsze lubiłam czytać blogi. W podstawówce szukałam tych z opowieściami fan-fiction o Harrym Potterze i ze smutnymi wierszami. Stopniowo wyewoluowało to do śledzenia polskich szafiarek, które te 7 lat temu nie były jeszcze tak powszechnym zjawiskiem. Zaczynając prowadzenie kolejnego bloga – tego – tym bardziej już na bardziej poważnie, szybko przekonałam się, że jednymi z najbardziej wiernych czytelników są inni blogerzy.

W tym roku po raz pierwszy chciałabym wziąć udział w Share Weeku Andrzeja Tucholskiego. O całej akcji można poczytać tutaj. Prawdopodobnie nie pisałabym tego wpisu, gdyby nie Dorota – dzięki! Niech więc leci nitka polecajek. Chciałabym Wam polecić kilka dziewczyn:

⭐️ Lagom Life ⭐️

Blog myślostajlowy pisany przez bardzo ciekawą osobę, jaką jest Kalina – miłośniczka wszystkiego, co szwedzkie i wegańskiego jedzenia. Żeby było jeszcze bardziej nietuzinkowo, Kalina studiuje kognitywistykę w Toruniu. Na swoim blogu dzieli się życiem w stylu lagom, opowiadając o tym, jak to jest „odpowiednio, wystarczająco, w sam raz”. To wpisy, które zostawiam sobie na moment, w którym będę mieć siłę do myślenia. Lubię jej naturalność, wrażliwość i szczerość, a także to, że jej zdjęcia nigdy nie mają żadnych filtrów 😉 Ponadto Kalina potrafi sprawić, że przy jej zestawieniach jedzenia z każdego miesiąca pocieknie mi ślinka – mimo, że nie ma w nich żadnego, a to żadnego mięska!

 

⭐️ Joulenka ⭐️

Julia jest dla mnie jedną z moich ulubionych kobiet w Internecie. Podziwiam siłę, z jaką dąży do spełniania swoich marzeń, a niektóre są z pozoru „mało kobiece”, jak łaziki i inne kosmiczne sprawy 😉 Mimo, że nie umiem szyć, to z wielkim zaciekawieniem czytam każdy jej wpis, a gdy tylko wyskoczy mi na czytniku RSS klikam na link w uśmiechem. Joulenka ponadto robi piękne zdjęcia i jest dla mnie fotograficznym wzorem. Przyznam, że często oglądam jej tablicę na Instagramie i zadziwiam się, z jaką lekkością łączy różne tematy i kolory zdjęć – jej estetyka jest dla mnie wyjątkowa. Dodatkowo, Julia wszędzie promuje zdrowy rozsądek i ta życiowa filozofia bardzo do mnie przemawia.

 

⭐️ Haukotella ⭐️

Klaudia jest jedną z najbardziej kobiecych osób, jakie znam. Czaruje mnie swoją delikatnością i łagodnością. Niech jednak nie wyda Wam się, że to mimoza – Klaudia z wielką odwagą i zaangażowaniem od października prowadzi projekt 365 dni w spódnicy, który dodaje pewności siebie już ponad dwóch tysiącom kobiet. Ponadto, Haukotella ma zdolność komponowania różnych elementów ze sobą co doskonale widać na jej zdjęciach, jak i sesjach zdjęciowych, które stylizuje. Na jej blogu oprócz spódnic i sukienek znajdziecie sporą dawkę projektów zrób to sam(a) czy słodkich przepisów. Nie da się jej nie kochać 🙂

 

A jeśli jeszcze wam mało, to moje blogowe fajne babki to także:

  • Marysia – właścicielka manufaktury papeterii ślubnej,
  • Hania – szukająca pasji i prowadząca twórcze życie,
  • Angelika – niestrudzona podróżniczka,
  • Natalia – uważna studentka psychologii,
  • Aleksandra – kuchenna czarodziejka,
  • Martyna – gdynianka obecnie nadająca z Zurychu,
  • Olga – pisząca o codzienności i rozsądku,
  • Martyna – wiecznie schowana za aparatem,
  • Aneta – moja motywacja do rozwijania się,
  • Magdalena – chorująca na miłość do podróży,
  • Olga – miłośniczka makijażu,
  • Kaja – melancholiczka z kubkiem kawy,
  • Ola – pełna pomysłów i dzikości,
  • Monika – będąca wciąż „w drodze”.

Dziękuję, że robicie mój Internet lepszym! ❤hania

Twórcy twórcom, czyli Share Week 2017