Twórcy twórcom, czyli Share Week 2017

25

Od zawsze lubiłam czytać blogi. W podstawówce szukałam tych z opowieściami fan-fiction o Harrym Potterze i ze smutnymi wierszami. Stopniowo wyewoluowało to do śledzenia polskich szafiarek, które te 7 lat temu nie były jeszcze tak powszechnym zjawiskiem. Zaczynając prowadzenie kolejnego bloga – tego – tym bardziej już na bardziej poważnie, szybko przekonałam się, że jednymi z najbardziej wiernych czytelników są inni blogerzy.

W tym roku po raz pierwszy chciałabym wziąć udział w Share Weeku Andrzeja Tucholskiego. O całej akcji można poczytać tutaj. Prawdopodobnie nie pisałabym tego wpisu, gdyby nie Dorota – dzięki! Niech więc leci nitka polecajek. Chciałabym Wam polecić kilka dziewczyn:

⭐️ Lagom Life ⭐️

Blog myślostajlowy pisany przez bardzo ciekawą osobę, jaką jest Kalina – miłośniczka wszystkiego, co szwedzkie i wegańskiego jedzenia. Żeby było jeszcze bardziej nietuzinkowo, Kalina studiuje kognitywistykę w Toruniu. Na swoim blogu dzieli się życiem w stylu lagom, opowiadając o tym, jak to jest „odpowiednio, wystarczająco, w sam raz”. To wpisy, które zostawiam sobie na moment, w którym będę mieć siłę do myślenia. Lubię jej naturalność, wrażliwość i szczerość, a także to, że jej zdjęcia nigdy nie mają żadnych filtrów 😉 Ponadto Kalina potrafi sprawić, że przy jej zestawieniach jedzenia z każdego miesiąca pocieknie mi ślinka – mimo, że nie ma w nich żadnego, a to żadnego mięska!

 

⭐️ Joulenka ⭐️

Julia jest dla mnie jedną z moich ulubionych kobiet w Internecie. Podziwiam siłę, z jaką dąży do spełniania swoich marzeń, a niektóre są z pozoru „mało kobiece”, jak łaziki i inne kosmiczne sprawy 😉 Mimo, że nie umiem szyć, to z wielkim zaciekawieniem czytam każdy jej wpis, a gdy tylko wyskoczy mi na czytniku RSS klikam na link w uśmiechem. Joulenka ponadto robi piękne zdjęcia i jest dla mnie fotograficznym wzorem. Przyznam, że często oglądam jej tablicę na Instagramie i zadziwiam się, z jaką lekkością łączy różne tematy i kolory zdjęć – jej estetyka jest dla mnie wyjątkowa. Dodatkowo, Julia wszędzie promuje zdrowy rozsądek i ta życiowa filozofia bardzo do mnie przemawia.

 

⭐️ Haukotella ⭐️

Klaudia jest jedną z najbardziej kobiecych osób, jakie znam. Czaruje mnie swoją delikatnością i łagodnością. Niech jednak nie wyda Wam się, że to mimoza – Klaudia z wielką odwagą i zaangażowaniem od października prowadzi projekt 365 dni w spódnicy, który dodaje pewności siebie już ponad dwóch tysiącom kobiet. Ponadto, Haukotella ma zdolność komponowania różnych elementów ze sobą co doskonale widać na jej zdjęciach, jak i sesjach zdjęciowych, które stylizuje. Na jej blogu oprócz spódnic i sukienek znajdziecie sporą dawkę projektów zrób to sam(a) czy słodkich przepisów. Nie da się jej nie kochać 🙂

 

A jeśli jeszcze wam mało, to moje blogowe fajne babki to także:

  • Marysia – właścicielka manufaktury papeterii ślubnej,
  • Hania – szukająca pasji i prowadząca twórcze życie,
  • Angelika – niestrudzona podróżniczka,
  • Natalia – uważna studentka psychologii,
  • Aleksandra – kuchenna czarodziejka,
  • Martyna – gdynianka obecnie nadająca z Zurychu,
  • Olga – pisząca o codzienności i rozsądku,
  • Martyna – wiecznie schowana za aparatem,
  • Aneta – moja motywacja do rozwijania się,
  • Magdalena – chorująca na miłość do podróży,
  • Olga – miłośniczka makijażu,
  • Kaja – melancholiczka z kubkiem kawy,
  • Ola – pełna pomysłów i dzikości,
  • Monika – będąca wciąż „w drodze”.

Dziękuję, że robicie mój Internet lepszym! ❤hania

Siedem myśli na drugie urodziny

p1270039

Dziś mijają dwa lata tego bloga. Kiedy go zakładałam, miałam gdzieś w zakątku głowy myśl, że pewnie będzie to krótkotrwałe hobby. No cóż, niekoniecznie. Blog to taka moja mała roślinka, którą mogę sobie w spokoju pielęgnować, kiedy mam na to ochotę i niesie to ze sobą wiele zalet. Bo przez te 2 lata pisania bloga, przekonałam się, że…

Po pierwsze,

O wiele bardziej cenię sobie jakość niż ilość. Stety-niestety, nie jestem jedną z tych osób działających jak fabryka postów. W końcu nawet witamina C w dużych ilościach szkodzi. Chciałabym, żeby każdy mój post coś wnosił i mam cichą nadzieję, że moje pragnienie się spełnia. Sama też jestem bardziej wybiórcza. Przy okazji – czy macie jakieś Wasze ulubione blogi, które uwielbiacie czytać? Chętnie odświeżyłabym moją tablicę na Feedly.

Po drugie,

Z jakością idzie też autentyczność i szczerość. Chyba nie mam już siły na idealny świat, w którym wszystko jest zawsze białe, jasne i nieskazitelne, a bohaterowie codzienności nie popełniają błędów. W moim świecie jest normalnie i zwyczajnie. Bywam zmęczona, denerwuję się o szczegóły i kłócę się z rodzeństwem, które bardzo kocham. Staram się jednak nie przytłoczyć szarością i bawię się z samą sobą w grę – szukanie dobrych stron, szczęśliwych momentów. Uczę się dostrzegania tych małych błysków słońca.

Po trzecie,

Dobrze mieć takiego swojego „konika” i hobby, bo tak traktuję blogowanie. Wiecie jak to jest, mieć takie „swoje rzeczy”. Cieszę się, że blog jest takim zapisem myśli, pomysłów z danej chwili. Dzięki niemu widzę namacalnie, jakie zmiany zachodzą we mnie, ale i w postrzeganiu przeze mnie świata. Pisanie to dobry relaks i prawdziwa myślodsiewnia.

Po czwarte,

Nabieram sporego dystansu do świata internetowego. Uczę się selekcjonować informacje, unikam natłoku wiadomości, coraz bardziej cenię sobie czas spędzony poza komputerem, którego używam do pracy, do nauki i w celach rekreacyjnych. Powoli zwracam się w stronę rozrywek z dala od ekranu.

Po piąte,

Zadziwiam się, jak spora jest liczba osób, które tak po prostu są mi życzliwe, nawet nie znając mnie osobiście. Dziękuję Wam za to, że jesteście, nawet, jeśli się nie ujawniacie się zbyt często – lub wcale. Gdyby nie Wy, pisanie nie miałoby sensu. Można się nigdy nie spotkać w rzeczywistości, ale wciąż czuć pewien rodzaj więzi z ludźmi poznanymi w internecie. I to jest naprawdę niezwykłe. Można też spotkać ludzi znanych z ekranu i przekonać się, że świetnie się z nimi rozumiemy.

Po szóste,

Na samym początku, najbardziej wstydziłam się tego, że będę musiała się „przyznać” do mojego bloga. Nie jest to łatwe, bo trzeba liczyć się ze świadomością, że każdy może na niego wejść i go poczytać. Pozwala to też odpuszczać sobie niektóre informacje i rozsądnie dobierać treści, pozostając przy tym szczerą. Szczerze mówiąc, wciąż jakoś nie umiem nazwać siebie „blogerką”, jakoś czuję, że nie dorastam do tego słowa. Co by nie mówić, coś tam jednak robię, więc wiecie…

Po siódme,

Blogowanie niesie za sobą wiele nowych pomysłów. Zachęca mnie do podejmowania się wyzwań – fotograficznych i nie tylko. Napędza do działania, uczenia się, poznawania nowych rzeczy i dobrej, porządnej inspiracji innymi. To jest super! Warto blogować i bardzo do tego zachęcam.

Na drugie urodziny bloga życzę sobie i Wam jak najwięcej mądrych przemyśleń, wartościowych treści, pięknych, cieszących oko zdjęć i ciekawych komentarzy. Dziękuję, że jesteście!

A na koniec zdmuchuję wirtualną świeczkę na wirtualnym torcie.hania

Blogłoszenia i parę myśli

p1050361.jpg

Jest jeden wpis, który często do mnie wraca, napisała go Joulenka już jakiś czas temu. Jego tytuł brzmi: „Czy na pewno wciąż jesteś początkujący?” (tak, to jest ten moment, w którym klikamy i czytamy :)).

Wiecie, lubię robić zdjęcia. Robię je już od wielu lat, jeden aparat wpadł razem ze mną do morza, drugi zmoczył się podczas deszczu na obozie harcerskim i wychodziły z niego zaparowane zdjęcia. Robiłam sobie selfie z rączki zanim było to popularne, dodawałam zdjęcia na fotobloga z artystycznymi opisami i na tumblra. Brałam (i biorę!) ze sobą aparat w wiele miejsc, i gdy ktoś się pytał, czy biorę aparat, dla mnie było to zawsze pytanie retoryczne.

Jestem dość niecierpliwa, i nie za bardzo chciałam uczyć się reguł fotografowania – ustawienia manualne brzmiały dla mnie zawsze jak wyrok i większość cykałam na automacie. Teraz jest nieco inaczej, widzę dużą różnicę między zdjęciami, które ustawia mi aparat, a które ustawiam ja, chociażby po części. Jakoś łatwiej przychodziły mi do załapania wszystkie te bardziej artystyczne sprawy – kompozycja, symetria, itd.

Cykałam zdjęcia i cykałam, i wciąż nie byłam z siebie zadowolona. Cośtam wyszło, coś się udało. Słyszałam wiele miłych słów i pochwał i wciąż nie byłam zadowolona. Fakt, nie wszystko wychodzi tak, jak bym chciała. Fakt, robi się ok 200 zdjęć i wychodzi 10. Jednakże co by nie powiedzieć, niektóre naprawdę są ekstra i bardzo mi się podobają, a każdy stos nieudanych lub średnio-udanych zdjęć przybliża mnie to tych bardziej udanych.

Ostatnio mocnym pytaniem, które za mną chodzi, jest: „czy to wnosi wartość w moje życie”.

Wyprowadziłam się z 3 tumblrów, żeby przypinać to, co cieszy oko i daje natchnienie na pintereście po to, żeby zebrać zdjęcia, z którymi wiąże się najwięcej dobrych emocji i zwyczajne zadowolenie na flickrze. Nie wiem jeszcze, co z tego wyjdzie, ale na razie całkiem podoba mi się ta zabawa.

Można znaleźć mnie tutaj.

 

Macie konto na flickrze? Dodajmy się, będę Was obserwować! 🙂 W menu społecznościowym pojawiły się dwie kuleczki, to link do zdjęć.

Chciałabym jeszcze więcej focić, więcej odkrywać i uczyć się o kolorach, kompozycji i zwyczajnej przyjemności patrzenia na ładne. Mam nadzieję, że teraz będę mieć dobrą motywację. Wciąż szukam jakiegoś stylu, bo w końcu jestem ciągle w budowie, pamiętacie?

I jeszcze jedna rzecz. W menu można znaleźć nową podstronę – Tudu, tudu 🙂 Nie jestem pewna, jak to będzie ewoluować, ale na razie wypisuję sobie książki, które chcę przeczytać, więc jeśli macie coś dobrego do polecenia, to bardzo chętnie przyjmuję wszystkie sugestie! Możliwe, że z czasem oprócz książek znajdą się tam też inne sprawki.

Do napisania!

Hania

A jak tam Twój blog?

P1200768

Czasami sobie myślę, że jestem najbardziej nieobowiązkowym blogerem na świecie. Miotam się między zapiskami myśli, które uważam za ciekawe do podzielenia się i rozprawkami na różne tematy, z dobraniem szczegółów i przykładów. Wydaje mi się, że jestem trochę niespójna, a jednocześnie nie mogę powstrzymać się od pisania o tym, co aktualnie siedzi mi w głowie. Tak samo, jak nie mogę się zmusić do pisania, kiedy zupełnie nie mam do tego nastroju, mam inne sprawy na głowie, albo zwyczajnie nie czuję klimatu. Czytaj dalej „A jak tam Twój blog?”