Przyjemna powtarzalność

P1250512ed

Lato jest takie mieszane. Ma się na nie jakieś plany, a potem staje się gorąco i nic się nie chce. Następuje zacienianie pokoju roletami i rozkopywanie się z kołdry. Jak to się stało, że w sklepach powoli znikają już truskawki?

Są różowe zachody słońca i uciążliwy piach w bucie. Odgnieciona trawa na łydkach.

Nie umiem się skupić. Mam listę książek do przeczytania, a nie umiem już, jak kiedyś, po prostu usiąść i czytać, z pewną bezmyślnością. Bez sprawdzania telefonu, czy czegokolwiek innego.

Okazuje się, że przyjemnością może być włożenie wygodnych sandałów sportowych, które nie są trendy, zwyczajnych spodni i koszulki w paski. Okazuje się, że przyjemnością może być pomalowanie paznokci na kolor z pogranicza czerwieni i pomarańczu, a także odkrywanie nowych lodziarni w mieście, pierwsza przejażdżka jako dodatkowy pasażer na motocyklu, a szczególnie pierwsze 10 minut z duszą na ramieniu.

Zaskakujące, że praca za kogoś i na ostatnią chwilę nie jest aż tak nieprzyjemna. Dziwię się sama sobie, że jednak coś umiem i potrafię komuś pomóc, a wcześniej nie wierzyłam w moje umiejętności. Cieszy mnie dużo rzeczy.

W chwili, w której zdaje się, że świat się zatrzymuje, a ja wiem, że to tylko mgnienie, bo zaraz słońce zmieni swoje położenie, wpatruję się w gęste gałęzie drzew i słońce, które zmienia im kolory. Ciepło rozlewa się na powiekach, uśmiecham się. „Spójrz, jak pięknie świeci”, mówię. Ściółka jest mokra. Leśne dróżki też i dzięki temu mniej piachu wpada pod stopy. Można iść przed siebie, nie wiadomo dokąd, a jednak drogi wyglądają znajomo. Pół godziny od zabudowań, a przed nami przydrożne krzyże, pachnące łąki, zniszczone płoty i stary koń.

Lubię tę powtarzalność. Krajobraz, który ukaże się moim oczom po wyjściu z lasu, znów ta sama polana. Każdą porą roku wygląda inaczej. Zieleń koi oczy lekko szczypiące od siedzenia przy komputerze.

 

P1250520edP1250509ed

Nie potrzebuję w życiu fajerwerków. Nudne życie to dla mnie synonim spokoju i pewnego bezpieczeństwa. Pozornie, w tej nudzie można znaleźć sporo radości – w kopaniu piłki z czuba sandałami, przygotowaniu sobie czajniczka z zieloną herbatą i filiżanki na spodku, czy z tego, że czuję, że przyjemnie mija czas. Taki jest początek lipca i zwykłe życie.


W ramach akcji niegnuśnienia, w środę startuję z Bazgrowyzwaniem – szczegóły w wydarzeniu na Facebooku – zapraszam serdecznie! 🙂

hania

Miesiąc poniedziałków

czerwiec.jpg

Dni nie różnią się między sobą praktycznie niczym, znikło rozróżnienie – dni robocze i weekend, bo każdy dzień jest dniem roboczym i kończy się bolącymi plecami.

Szczegóły pozwalają mi rozróżnić dni. Znika roślinka postawiona na parapecie na klatce schodowej albo pada deszcz.

Wyjście na dwór budzi zmysły i wyostrza postrzeganie. Nie mam ochoty słuchać muzyki. Słucham deszczu, rozmów. „Na tor 502 przy peronie pierwszym w kierunku Gdańska wjedzie pociąg”, powtarzane kilkakrotnie. Narzekanie na terminy, miałkie „co słychać?”.

Klik start, hibernacja. Zagubienie w folderach. Od zadania do zadania.

Zaniechałam prowadzenia codziennika, w którym zapisywałam, co wydarzyło się danego dnia. Gdybym miała go dzisiaj uzupełnić, pewnie wpisałabym „projekty”.

Myślałam, że dam sobie radę bez Habitiki, ale ona bardziej mobilizuje mnie do pracy niż wpisywanie zadań do kalendarza.

Kawa, herbata, herbata, kawa, woda.

Rozrywka w postaci Snapchata i daily bloga Gonciarza.

Myślę o zdjęciach, chciałabym robić więcej zdjęć. Kręcić krótkie filmy z nietuzinkową muzyką. Myślę o lesie, plaży, morzu, spacerach, piknikach i lenistwie. Myślę o oswojeniu roweru i fotografii analogowej.

Robię, robię, robię.

 

Słów kilka o inspiracjach

inspiracja

Jak to jest z tymi inspiracjami? W przedostatnim wydaniu Ładnych rzeczy! wspominałam właśnie o inspiracjach, że drażni mnie to słowo, bo jest tak wszechobecne. Inspirujemy się wszystkim – książkami, muzyką, filmami, strojem, zdjęciami w Internecie, social media, sztuką, rozmowami z innymi ludźmi, czytanymi przez nas blogami. Myśląc inaczej – czy jest coś, czym nie da się zainspirować?

Czytaj dalej „Słów kilka o inspiracjach”