Ładne rzeczy! #35 i kwiecień-plecień

majowka2majowka3

Z lekkim pomajówkowym poślizgiem, ale tym razem naprawdę zaszalałam. Kwietniowe wydanie Ładnych rzeczy! jest bardzo puszyste. 🙂

Co działo się w kwietniu?

Brałam udział w fotograficznym wyzwaniu #huntingspring2017, którego efekty można znaleźć na moim Instagramie. Fakt, nie udało mi się wykonać wszystkich zdjęć z wyzwania, ale i tak jestem zadowolona z udziału. Dodatkowo kontynuuję wyzwanie na Tookapic i właściwie na nim jak na dłoni widać mój cały miesiąc… Pojawiłam się też gościnnie na blogu Okiem Sary.

Ponadto, w kwietniu Żona Modna zaprosiła mnie do pomocy za kulisami przy sesji zdjęciowej jej pomysłu. Spędziłam przemiłe niedzielne przedpołudnie w gdyńskiej kawiarni Corner Cafe, a całą sesję niebieską i zwiewną niecodzienną sesję ślubną można zobaczyć na blogu Marysi.

W kwietniu zajadałam się świąteczną warstwową sałatką z tuńczykiem i na Wielkanoc jadłam po raz pierwszy ciastka bez cukru, ulepszoną wersję jednego z moich nieśmiertelnych przepisów, w którym cukier i białą mąkę zastąpiła palatynoza i mąka wieloziarnista. Oto dowód!

Dzielnie spełniałam postanowienie o przekonaniu się do szminek i mam zamiar dalej eksplorować te rejony w maju. Gdyby nie promocje w Rossmanie pewnie nie zdecydowałabym się na kupienie tych kilku egzemplarzy, ostatecznie zakupy udały mi się w połowie – rozczarowałam się tylko pomadkami Creamy Colour z Lovely (ale nie płakałam zbyt mocno, bo były kupione w ramach próby), a wielkim hitem okazała się cielista Juicy Color z Wibo, podobnie jak pachnąca arbuzem pomadka Eveline Aqua Platinum. Jej, nie spodziewałam się, że na tym blogu pojawi się cokolwiek na temat makijażu. Cóż, a więc mam to już za sobą 😉

Koniec miesiąca to samotna podróż do Jagłowskiej do Augustowa, czyli mój pierwszy raz na wschodzie Polski i mam nadzieję nie ostatni. Zachwycająca natura, lasy, podmokłe tereny, mocne rozmowy i dużo alternatywnie parzonej kawy. Tylko pogoda mogłaby być lepsza, a ja mogłam nie przywieźć ze sobą osłabienia. Tak czy inaczej niesamowite, jak swobodnie można się czuć przy kimś, kogo widzi się po raz pierwszy w życiu ❤

majowka1

A już na deser, koniec majówki, koncert Lao Che w Operze Leśnej w Sopocie. Mama skomentowała to słowami: „o, ten zespół z czasów Twojej młodości”. Jak widać, już stare próchno ze mnie!

Po tym przydługim wstępie, czas spécialité de la maison!

⚪ Skończyliśmy z A. pierwszy i drugi sezon Peaky Blinders i im dłużej słucham piosenki „Red right hand” Nicka, tym bardziej nie mogę się doczekać jego październikowego koncertu w Polsce. Moje recenzje seriali nie są zbyt złożone, ale są trzy powody, dla których Peaky Blinders to dobre rozwiązanie na wieczór. No, może cztery.

Powód 1 – klimat. Czas po I wojnie światowej. Powód 2 – akcenty, w jakich aktorzy mówią po angielsku. Powód 3 – muzyka. Połączenie gangsterów, Nicka Cave i Arctic Monkeys – no cóż, to nie mogło pójść źle. Powód 4 – niesamowicie charyzmatyczny główny bohater, którego albo się kocha, albo nienawidzi. Myślę, że po dwóch sezonach jestem w stanie polecić serial ze spokojną głową, zatem oto trailer, jeśli jeszcze nie widzieliście:

⚪ Filmowo chcę jeszcze polecić „Minimalism – a documentary about important things”. Pamiętacie jak jakiś czas temu zachwycałam się podcastami duetu Joshua Fields Millburn i Ryan Nicodemus? To właśnie ci goście.

Chociaż nie jestem już tak mega wkręcona w całą ideę pozbywania się wszystkiego, a temat trochę się przykurzył w Internecie – jeszcze jakiś czas temu był na to wielki szał – to wciąż podtrzymuję twierdzenia, którymi dzielą się z nami chłopcy. Pytać siebie, czy dana rzecz wnosi jakąś wartość w nasze życie. Pamiętać, by używać przedmiotów i kochać ludzi, nie zaś odwrotnie, bo to nigdy nie kończy się dobrze. Film jest dostępny na Netfliksie, a dla zupełnie zielonych w temacie polecam ich całą serię podcastów. Poniżej trailer:

⚪ Ostatnio szukałam jakiś ciekawych kanałów na YouTube odnośnie projektowania wnętrz i nie jest łatwo znaleźć cokolwiek, co nie jest po prostu dekorowaniem. Moją uwagę przykuła seria Apartment Therapy, w której porównuje się takie same mieszkania (na przykład znajdujące się nad sobą) i rozwiązania, jakie zostały w nich zastosowane. Ubolewam, że filmików z tej serii jest tylko sześć.

⚪ Pastelowy, paryski apartament, którego wnętrze możecie podejrzeć tutaj – do czego bardzo zachęcam. Na zdjęciach w Elle Decoration wygląda zupełnie inaczej dzięki świetle o cieplej barwie i nie wydaje się już taki chłodny. Porównajcie sobie!

Zdaję sobie sprawę, że istotne jest oświetlenie i ustawienie prawidłowego balansu bieli, ale rzucając okiem można poczuć, że mieszkanie jest chłodne i nieprzytulne. Wnikliwy obserwator dostrzeże jednak ocieplenie przez drewno, różne rodzaje tkanin, pudrowy róż czy ozdobę z pomponów na ścianie. Moja największa miłość z całej realizacji to lastryko w części kąpielowej i w kuchni. Ach, jak ono wygląda!

Źródło zdjęcia: www.baptistelegue.com

⚪Dom wybudowany w pięć dni i przy użyciu cegieł pochodzących z recyklingu. Czytając to zdanie, pewnie wyobrażacie sobie coś wyglądającego jak slums – i tu się mocno zdziwicie!

⚪Bardzo proste i efektowne zdjęcia Palomy Rincón, w których pierwszą rolę gra kolor i faktura.

⚪ Skandynawskie wnętrza nie przestają mnie zachwycać, szczególnie, jeśli są podane w tak ciekawy i niesztampowy sposób, przełamane kolorowymi i ciepłymi akcentami. Ta kuchnia z jadalnią i częścią do odpoczynku? Marzenie. Jednym słowem: mieszkałabym!

⚪ Od jakiegoś czasu „chodzą” za mną szklane przesuwne drzwi. Potrafią nadać całemu wnętrzu charakterku, co doskonale widać na zdjęciach w tym wpisie. Oprócz tego zwróćcie uwagę na uroczą miętową kuchnię. Szkoda tylko, że tak mało blatów, ale za to jest na czym oko zawiesić – mozaika nad blatem, kulka na lodówce i miodowe akcenty.

Źródło zdjęcia: lamaisondannag.blogspot.com

⚪ Kamienno-drewniana niewielka kaplica w Austrii.

⚪ Jedna z największych bolączek ścisłego centrum Gdyni, czyli opuszczony bank przy ul. 10 Lutego, po czternastu latach posuchy ma wreszcie szansę na nowo rozkwitnąć. Jestem bardzo tym podekscytowana, bo wnętrza są piękne. W tym miejscu ma powstać luksusowy hotel, ale biada inwestorowi, jeśli będzie coś kręcił i kombinował z konserwatorem zabytków! Wstyd przyznać, że środek budynku zobaczyłam dopiero na filmie.

⚪ 30-metrowy apartament na wynajem dostępny na Airbnb, który przykuł moją uwagę dzięki ścianie z półeczkami i łóżku na podwyższeniu. W takim układzie każdy przedmiot staje się pewnego rodzaju rzeźbą. Musicie też zobaczyć pastelowy reling na ubrania!

Źródło zdjęcia: boligmagasinet.dk

⚪ Pozostając w temacie koloru we wnętrzach, w kwietniu zachwycałam się tajwańskim mieszkaniem, z którego roztacza się niesamowity widok. Wnętrze kupiło mnie odważnym zastosowaniem niebieskiego w kuchni i części dziennej. Dzięki przestronności nie ma uczucia przytłoczenia kolorem, a dodatkowo nie wygląda on cukierkowo dzięki wykorzystaniu betonu. Polecam!

⚪ Biuro firmy Cisco w San Jose. Wnętrza, w których nie można się nudzić. Największy hit to geometryczna, drewniana kratownica na suficie.

⚪ Mieszanka kolorów, tkanin, nowoczesności i kontrastów w hotelu w Mediolanie.

⚪ Jedna z rzeczy, która kiedyś mi się marzy. Porcelanowy czajnik projektu Marii Jeglińskiej.

⚪ Bardzo wartościowy wpis na blogu Julii, z którego dowiemy się, jak śmiecić mniej podczas grillowania. Warte zapamiętania i stosowania podczas letnich uczt na powietrzu.

⚪ Wracamy do wnętrz, a wśród nich dom z bardzo nietypową podłogą.

Źródło zdjęcia www.rochowski.net

⚪ Zestaw planetarnych pinesek w przeuroczym małym pudełeczku.

⚪ Jestem pewna, że takiej „półki” na książki jeszcze nie widzieliście.

⚪ Podążając tropem niebieskiego w różnych odcieniach we wnętrzu i łączenia go z drewnem, natrafiłam na dwupoziomowe francuskie mieszkanie. W tym wpisie można zobaczyć zdjęcia przed i po remoncie. Turkusowa szafa w sypialni rodziców to największa perełka tego projektu.

Muzycznie zapętlałam nową płytę Eda Sheerana, The Lumineers i zespół Oh Wonder. Polecam, jeśli nie znacie.

Muszę przyznać, że mimo, że na wyjeździe zrobiłam wiele zdjęć, nie jestem z nich zadowolona. Nie są dobre. Większość jest przepalona albo nieostra.

Tak to jest, jak chce się robić zdjęcia na dwa aparaty i nie skupia się na jednym tak do końca. Mam nauczkę i wiem już, że tak się nie da. No i zakochałam się w lustrzance… Nie mogę się doczekać, aż kupię sobie swoją!

majowka4
Zdjęcie zrobiła mi Jagłowska

No nic, zawijam się w szalik i lecę. Strasznie długi wyszedł ten wpis! Kwiecień był całkiem w dechę, ciekawe, co przyniesie mi maj. Marzy mi się dużo spódnic i sukienek na co dzień, słońce, spacery i realizacja dobrych pomysłów i projektów. A u Was co pięknego, ciekawego w kwietniu?hania

 

 

PS Nawet nie przepraszam, że dawno nie było wpisu, bo nie mam już słów na to, jaka jestem niepoprawna!

 

Ładne rzeczy! #28

W zakładkach nazbierała się porządna dawka dobra. Czas się nim z Wami podzielić.

Muszę, po prostu muszę to zrobić – lody z banana. Wykonanie jest banalne!

Niezniszczalny plecak. W dodatku szary, od jakiegoś czasu to mój ulubiony kolor.

Polski alfabet – pięknie wydana książka o niebanalnym wnętrzu.

Trendy w projektowaniu logo na rok 2016 – długi, ale bardzo ciekawy artykuł z wieloma przykładami. Warto spojrzeć!

Pastelowe Helsinki – pierwsza i druga część projektu fotograficznego.

Praktyczne zajęcia z projektowania w skali 1:1 – odtwarzanie planów znanych budynków. Kredą, na podwórzu uniwersytetu.

 

Praktyczne siedziska – kiedy są potrzebne, można je zdjąć z ściany, a jak zawadzają, zrobić z nich ciekawą ozdobę 🙂

Escherpark – estetyczne szwajcarskie osiedle z drewnianymi fasadami – takie podobają mi się najbardziej.

Czekolada z solą morską z różnych części świata w pięknych, akwarelowych opakowaniach.

Mini-domki na roślinach.

Kawowy budzik – idealny dla każdego, kto nie wyobraża sobie poranka bez tego napoju.

Piękne zdjęcia z naturą w tle.

Do poczytania: o gromadzeniu rzeczy (ang.), o minimalizmie inaczej, o trzynastolatkach teraz (ang.).

Niezwykła instalacja artystki Hitomi Sato.

I to już tyle, co Wam się najbardziej podobało? 🙂

hania