Ładne rzeczy! #37 i letnie myśli

157.jpg

Latem wszystko się rozpływa, a ładne rzeczy są tuż o krok od domu. Przekonałam się na nowo do krótkich spodenek i dekoltu Carmen, w którym czuję się jak Lana del Rey. Tygodnie leniwie mijają i łączą się w jedną przyjemną opowieść złożoną z nowych wyzwań w pracy i spotkań z różnymi przyjaznymi twarzami. Co jakiś czas powraca myśl o zaplanowaniu konkretnego urlopu, który póki co wychodzi we wrześniu.

Chciałam podzielić się z Wami kilkoma pięknymi rzeczami:

⚪ Wszystkim chyba już się opatrzyły grafiki z czarno-białymi mapami montowane na ścianach. Firma Pangea oferuje mapy wykonane z… drewna. A dokładniej, ze sklejki ciętej laserowo. Wszystko jest ręcznie sklejane i oprawiane w białą ramę i wygląda niesamowicie.

⚪ Hania Ananas i Dagmara jakiś czas temu rozpoczęły kreatywny projekt „we are mousse” skupiający w sobie zdjęcia, wnętrza, design, a wszystko to połączone w ciekawe opowieści. Bardzo kibicuję dziewczynom i zerkam z zazdrością, jakie to #ładnerzeczy robią 🙂 Zerknijcie do nich koniecznie – a oprócz bloga dziewczyny prowadzą Instagrama i kręcą vlogi na YouTube.

⚪ Pozowana, lecz wzruszająca sesja zdjęciowa nietuzinkowej pary.

⚪ Hipnotyzujące rysunki Milesa Johnstona.

 Kadry, których nie powstydziłby się Wes Anderson. Co jakiś czas trafiam na zdjęcia lub filmy inspirowane jego twórczością i za każdym razem tak samo cieszą oko. Ach, co za cuda!

⚪ To jest naprawdę piękna fasada przedszkola w Japonii! Zachwycam się tym prostym zabiegiem zastosowanym na elewacji – niewiele potrzeba, żeby uzyskać efekt wow.

źródło: http://www.contemporist.com

⚪ Z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia – czapki z głów za całkowitą transformację mieszkania w Madrycie. Zastana sytuacja pozostawiała do życzenia. Wprawdzie jeśli chodzi o wykorzystane materiały wykończeniowe, nie ma tu zbyt wielu ekscesów, ale szczegóły takie jak obrazy i rzeźby nadają wnętrzom charakteru. Podłoga w ciepłym i nasyconym odcieniu jest dobrze zrównoważona przez dużą ilość bieli.

źródło: www.desiretoinspire.net

⚪ Prace Justyny Wołodkiewicz łączące w sobie modelinę i kordonek. Prawdziwe mikrodzieło sztuki i czysta przyjemność dla naszych oczu.

⚪ Lizaki – Układ Słoneczny. Ale czad! (Za jedyne 30 dolców.)

źródło: http://www.colossalshop.com

⚪ Apartament z kilkoma zwrotami akcji. Moja ulubiona to chyba zamiana gabinetu na dodatkową sypialnię.

⚪ Pozostając na YouTube i krążąc wokoło filmików o wnętrzach, wkręciłam się w mini-serial o renowacji domu. Właściciele wiele rzeczy robią sami i są przesympatyczni 🙂

Szok, że już sierpień. Na szczęście studenci cieszą się wakacjami do końca września!

Do napisania,

hania

Ładne rzeczy! #36 i w maju jak w raju

96.jpg

Witajcie w czerwcu z majem! Zestawienie pojawia się oczywiście z poślizgiem, ale chciałam podzielić się z Wami tym, co podobało mi się w maju. Złapałam się już na dobre w czerwcu, wypatruję z wyczekiwaniem wieczora 20. czerwca, kiedy zakończę semestr – a przynajmniej mam taką nadzieję :). Nie ukrywam, że działam już na oparach. Mam jednak dla Was parę piękności.

⚪ Przytulne – to pierwszy przymiotnik, jaki przychodzi mi na myśl – ilustracje Christine Almeda. Do obejrzenia na Behance, a także na Instagramie.

⚪ Projekt apartamentów na wynajem w lubelskim browarze autorstwa biura Projekt Praga. Podoba mi się efekt wstawienia drewnianej kostki do salonu, która stanowi najmocniejszy punkt całego pomieszczenia, a także bardzo surowa sypialnia. To dla mnie coś zupełnie nowego, bo nie wygląda jak typowe miejsce do odpoczynku po całym dniu 😉

apartamenty-perla-browar-projekt-praga-024.jpg
źródło

⚪ Dom z recyklingu, który sam w sobie jest znakiem zrównoważonego stylu życia. Mnogość materiałów i kolorów nie jest tu wadą, lecz największą zaletą. Spójrzcie, jak niezwykle wygląda ta podłoga!

źródło: www. desiretoinspire.net

⚪ Pozostając w temacie ilustracji, bardzo syntetyczne ilustracje Ivo van der Grift. Autor używa tylko dwóch kolorów, a efekt jest świetny! Prace zmuszają mózg do myślenia i są perełką dla oka. Zachęcam do obejrzenia wszystkich kolekcji z serii „Big City Lights”.

źródło

⚪ Hiszpański loft, pełen koloru i pięknych przedmiotów. Na tych zdjęciach widać, jak to mieszkanie tętni życiem! Podziwiam odwagę w doborze koloru podłogi – na takiej na pewno widać każdy brud 😉

⚪ Sesja narzeczeńska z kopułą Brunelleschiego w tle.

⚪ Niezwykłe wnętrze szkolnej stołówki zamienione na laboratorium i oddział sztuki. Bardzo dużo miejsca, a wszystko wypełnione pięknymi meblami. Do tego moja ukochana jodełka. Ciekawym zabiegiem jest przemalowanie schodów na soczysty żółty kolor który spotyka się z ciemnym granatem ściany. W jednej z naszych realizacji żółty jest w trakcie oficjalnego przejęcia przedpokoju – póki co pomalowane są dopiero ściany, i to jedną warstwą, do tego dojdzie żółty sufit i wykładzina. Nie mogę się doczekać efektu i jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się taki kolor w wydaniu totalnym.

źródło

⚪ Mieszkanie na szczycie wysokościowca z w Odessie. Urzekło mnie połączenie ciemnego orzecha z mięsistością zasłon w kolorze butelkowej zieleni. Gryzie mi się tylko ta dekoracja na ścianie z dwiema bardzo dekoracyjnymi lampami – trochę za dużo tego szaleństwa. W gabinecie znajduje się hamak ❤

źródło

⚪ Szwedzkie mieszkania, które przewijają się przez portal Alvhem, często mają dość dziwny układ, ale tak wąskiego mieszkania jeszcze nie widziałam. Gdy zobaczycie, jak jest urządzone w środku, nie uwierzycie, że to mieszkanie ma tylko 34 metry kwadratowe! No i piękna, granatowa kuchnia ❤

źródło

⚪ Moja niezwykle zdolna koleżanka Zuza Gadomska rozkręca się ze swoimi grafikami – można ją znaleźć na FB i obserwować, jakie tworzy cuda. Jestem zachwycona jedną z ostatnich jej prac – grafiką Unité d’Habitation. Spójrzcie tylko! Gdy przyjdzie mi do wyprowadzenia się z domu i meblowania mieszkania, na pewno się do niej zwrócę w celu kupienia plakatu ❤

⚪ A na koniec piosenka wprawiająca w wakacyjny nastrój i druga, sprawiająca, że zaczynam wierzyć, że ten semestr kiedyś musi minąć:

Pięknego czerwca! A Was co zachwyciło w maju? 🙂hania

Ładne rzeczy! #35 i kwiecień-plecień

majowka2majowka3

Z lekkim pomajówkowym poślizgiem, ale tym razem naprawdę zaszalałam. Kwietniowe wydanie Ładnych rzeczy! jest bardzo puszyste. 🙂

Co działo się w kwietniu?

Brałam udział w fotograficznym wyzwaniu #huntingspring2017, którego efekty można znaleźć na moim Instagramie. Fakt, nie udało mi się wykonać wszystkich zdjęć z wyzwania, ale i tak jestem zadowolona z udziału. Dodatkowo kontynuuję wyzwanie na Tookapic i właściwie na nim jak na dłoni widać mój cały miesiąc… Pojawiłam się też gościnnie na blogu Okiem Sary.

Ponadto, w kwietniu Żona Modna zaprosiła mnie do pomocy za kulisami przy sesji zdjęciowej jej pomysłu. Spędziłam przemiłe niedzielne przedpołudnie w gdyńskiej kawiarni Corner Cafe, a całą sesję niebieską i zwiewną niecodzienną sesję ślubną można zobaczyć na blogu Marysi.

W kwietniu zajadałam się świąteczną warstwową sałatką z tuńczykiem i na Wielkanoc jadłam po raz pierwszy ciastka bez cukru, ulepszoną wersję jednego z moich nieśmiertelnych przepisów, w którym cukier i białą mąkę zastąpiła palatynoza i mąka wieloziarnista. Oto dowód!

Dzielnie spełniałam postanowienie o przekonaniu się do szminek i mam zamiar dalej eksplorować te rejony w maju. Gdyby nie promocje w Rossmanie pewnie nie zdecydowałabym się na kupienie tych kilku egzemplarzy, ostatecznie zakupy udały mi się w połowie – rozczarowałam się tylko pomadkami Creamy Colour z Lovely (ale nie płakałam zbyt mocno, bo były kupione w ramach próby), a wielkim hitem okazała się cielista Juicy Color z Wibo, podobnie jak pachnąca arbuzem pomadka Eveline Aqua Platinum. Jej, nie spodziewałam się, że na tym blogu pojawi się cokolwiek na temat makijażu. Cóż, a więc mam to już za sobą 😉

Koniec miesiąca to samotna podróż do Jagłowskiej do Augustowa, czyli mój pierwszy raz na wschodzie Polski i mam nadzieję nie ostatni. Zachwycająca natura, lasy, podmokłe tereny, mocne rozmowy i dużo alternatywnie parzonej kawy. Tylko pogoda mogłaby być lepsza, a ja mogłam nie przywieźć ze sobą osłabienia. Tak czy inaczej niesamowite, jak swobodnie można się czuć przy kimś, kogo widzi się po raz pierwszy w życiu ❤

majowka1

A już na deser, koniec majówki, koncert Lao Che w Operze Leśnej w Sopocie. Mama skomentowała to słowami: „o, ten zespół z czasów Twojej młodości”. Jak widać, już stare próchno ze mnie!

Po tym przydługim wstępie, czas spécialité de la maison!

⚪ Skończyliśmy z A. pierwszy i drugi sezon Peaky Blinders i im dłużej słucham piosenki „Red right hand” Nicka, tym bardziej nie mogę się doczekać jego październikowego koncertu w Polsce. Moje recenzje seriali nie są zbyt złożone, ale są trzy powody, dla których Peaky Blinders to dobre rozwiązanie na wieczór. No, może cztery.

Powód 1 – klimat. Czas po I wojnie światowej. Powód 2 – akcenty, w jakich aktorzy mówią po angielsku. Powód 3 – muzyka. Połączenie gangsterów, Nicka Cave i Arctic Monkeys – no cóż, to nie mogło pójść źle. Powód 4 – niesamowicie charyzmatyczny główny bohater, którego albo się kocha, albo nienawidzi. Myślę, że po dwóch sezonach jestem w stanie polecić serial ze spokojną głową, zatem oto trailer, jeśli jeszcze nie widzieliście:

⚪ Filmowo chcę jeszcze polecić „Minimalism – a documentary about important things”. Pamiętacie jak jakiś czas temu zachwycałam się podcastami duetu Joshua Fields Millburn i Ryan Nicodemus? To właśnie ci goście.

Chociaż nie jestem już tak mega wkręcona w całą ideę pozbywania się wszystkiego, a temat trochę się przykurzył w Internecie – jeszcze jakiś czas temu był na to wielki szał – to wciąż podtrzymuję twierdzenia, którymi dzielą się z nami chłopcy. Pytać siebie, czy dana rzecz wnosi jakąś wartość w nasze życie. Pamiętać, by używać przedmiotów i kochać ludzi, nie zaś odwrotnie, bo to nigdy nie kończy się dobrze. Film jest dostępny na Netfliksie, a dla zupełnie zielonych w temacie polecam ich całą serię podcastów. Poniżej trailer:

⚪ Ostatnio szukałam jakiś ciekawych kanałów na YouTube odnośnie projektowania wnętrz i nie jest łatwo znaleźć cokolwiek, co nie jest po prostu dekorowaniem. Moją uwagę przykuła seria Apartment Therapy, w której porównuje się takie same mieszkania (na przykład znajdujące się nad sobą) i rozwiązania, jakie zostały w nich zastosowane. Ubolewam, że filmików z tej serii jest tylko sześć.

⚪ Pastelowy, paryski apartament, którego wnętrze możecie podejrzeć tutaj – do czego bardzo zachęcam. Na zdjęciach w Elle Decoration wygląda zupełnie inaczej dzięki świetle o cieplej barwie i nie wydaje się już taki chłodny. Porównajcie sobie!

Zdaję sobie sprawę, że istotne jest oświetlenie i ustawienie prawidłowego balansu bieli, ale rzucając okiem można poczuć, że mieszkanie jest chłodne i nieprzytulne. Wnikliwy obserwator dostrzeże jednak ocieplenie przez drewno, różne rodzaje tkanin, pudrowy róż czy ozdobę z pomponów na ścianie. Moja największa miłość z całej realizacji to lastryko w części kąpielowej i w kuchni. Ach, jak ono wygląda!

Źródło zdjęcia: www.baptistelegue.com

⚪Dom wybudowany w pięć dni i przy użyciu cegieł pochodzących z recyklingu. Czytając to zdanie, pewnie wyobrażacie sobie coś wyglądającego jak slums – i tu się mocno zdziwicie!

⚪Bardzo proste i efektowne zdjęcia Palomy Rincón, w których pierwszą rolę gra kolor i faktura.

⚪ Skandynawskie wnętrza nie przestają mnie zachwycać, szczególnie, jeśli są podane w tak ciekawy i niesztampowy sposób, przełamane kolorowymi i ciepłymi akcentami. Ta kuchnia z jadalnią i częścią do odpoczynku? Marzenie. Jednym słowem: mieszkałabym!

⚪ Od jakiegoś czasu „chodzą” za mną szklane przesuwne drzwi. Potrafią nadać całemu wnętrzu charakterku, co doskonale widać na zdjęciach w tym wpisie. Oprócz tego zwróćcie uwagę na uroczą miętową kuchnię. Szkoda tylko, że tak mało blatów, ale za to jest na czym oko zawiesić – mozaika nad blatem, kulka na lodówce i miodowe akcenty.

Źródło zdjęcia: lamaisondannag.blogspot.com

⚪ Kamienno-drewniana niewielka kaplica w Austrii.

⚪ Jedna z największych bolączek ścisłego centrum Gdyni, czyli opuszczony bank przy ul. 10 Lutego, po czternastu latach posuchy ma wreszcie szansę na nowo rozkwitnąć. Jestem bardzo tym podekscytowana, bo wnętrza są piękne. W tym miejscu ma powstać luksusowy hotel, ale biada inwestorowi, jeśli będzie coś kręcił i kombinował z konserwatorem zabytków! Wstyd przyznać, że środek budynku zobaczyłam dopiero na filmie.

⚪ 30-metrowy apartament na wynajem dostępny na Airbnb, który przykuł moją uwagę dzięki ścianie z półeczkami i łóżku na podwyższeniu. W takim układzie każdy przedmiot staje się pewnego rodzaju rzeźbą. Musicie też zobaczyć pastelowy reling na ubrania!

Źródło zdjęcia: boligmagasinet.dk

⚪ Pozostając w temacie koloru we wnętrzach, w kwietniu zachwycałam się tajwańskim mieszkaniem, z którego roztacza się niesamowity widok. Wnętrze kupiło mnie odważnym zastosowaniem niebieskiego w kuchni i części dziennej. Dzięki przestronności nie ma uczucia przytłoczenia kolorem, a dodatkowo nie wygląda on cukierkowo dzięki wykorzystaniu betonu. Polecam!

⚪ Biuro firmy Cisco w San Jose. Wnętrza, w których nie można się nudzić. Największy hit to geometryczna, drewniana kratownica na suficie.

⚪ Mieszanka kolorów, tkanin, nowoczesności i kontrastów w hotelu w Mediolanie.

⚪ Jedna z rzeczy, która kiedyś mi się marzy. Porcelanowy czajnik projektu Marii Jeglińskiej.

⚪ Bardzo wartościowy wpis na blogu Julii, z którego dowiemy się, jak śmiecić mniej podczas grillowania. Warte zapamiętania i stosowania podczas letnich uczt na powietrzu.

⚪ Wracamy do wnętrz, a wśród nich dom z bardzo nietypową podłogą.

Źródło zdjęcia www.rochowski.net

⚪ Zestaw planetarnych pinesek w przeuroczym małym pudełeczku.

⚪ Jestem pewna, że takiej „półki” na książki jeszcze nie widzieliście.

⚪ Podążając tropem niebieskiego w różnych odcieniach we wnętrzu i łączenia go z drewnem, natrafiłam na dwupoziomowe francuskie mieszkanie. W tym wpisie można zobaczyć zdjęcia przed i po remoncie. Turkusowa szafa w sypialni rodziców to największa perełka tego projektu.

Muzycznie zapętlałam nową płytę Eda Sheerana, The Lumineers i zespół Oh Wonder. Polecam, jeśli nie znacie.

Muszę przyznać, że mimo, że na wyjeździe zrobiłam wiele zdjęć, nie jestem z nich zadowolona. Nie są dobre. Większość jest przepalona albo nieostra.

Tak to jest, jak chce się robić zdjęcia na dwa aparaty i nie skupia się na jednym tak do końca. Mam nauczkę i wiem już, że tak się nie da. No i zakochałam się w lustrzance… Nie mogę się doczekać, aż kupię sobie swoją!

majowka4
Zdjęcie zrobiła mi Jagłowska

No nic, zawijam się w szalik i lecę. Strasznie długi wyszedł ten wpis! Kwiecień był całkiem w dechę, ciekawe, co przyniesie mi maj. Marzy mi się dużo spódnic i sukienek na co dzień, słońce, spacery i realizacja dobrych pomysłów i projektów. A u Was co pięknego, ciekawego w kwietniu?hania

 

 

PS Nawet nie przepraszam, że dawno nie było wpisu, bo nie mam już słów na to, jaka jestem niepoprawna!

 

Ładne rzeczy! #34 i mój marzec

zielono8.jpg

I po marcu! Wkraczamy w kwiecień. Pogoda rozpieszcza, dzisiaj pierwszy raz wyszłam z domu bez płaszcza i kurtki, a okulary przeciwsłoneczne znowu stają się nieodłącznym rekwizytem. Nie jestem pewna, czy to już czas na schowanie do szafy wszystkich grubych swetrów, ale wyciągnęłam już cienkie kwiatowe bluzki. W końcu kwiecień-plecień 🙂

W marcu wreszcie zabrałam się za różne badania, które już od długiego czasu przepisywałam z tygodnia na tydzień. Nie ma co, powinnam się ogarnąć i porządnie zadbać o moje zdrowie. Strasznie spychałam ten temat na dalszy plan. Przy okazji, kiedy Wy ostatnio robiliście badania krwi i moczu? Może to dobry pomysł na wiosnę?

Na początku miesiąca odbyło się trójmiejskie spotkanie projektu 365 dni w spódnicy i z tej okazji miałam szansę po raz pierwszy zawitać w gdańskiej Sztuce Wyboru. To naprawdę niesamowite miejsce, w którym można i napić się kawy, i obejrzeć różne książki, a także nacieszyć oczy różnościami w sklepie na piętrze.

Nie ukrywam, że miałam mały zastój blogowy, ale w ciągu intensywnych dni nie przychodziło mi do głowy nic, o czym mogłabym napisać, a myślałam tylko o tym, żeby się wyspać. Schowałam już do szafy gruby płaszcz i odkryłam zalety najzwyklejszej maści z witaminą A, która skutecznie usuwa wszelkie przebarwienia i trądzikowe sprawki. Polecam!

zielono6

Musiałam też na parę dni przenieść się do mieszkania mojej cioci-babci, bo do mojej siostry przyjechała Niemka na wymianę. Niezwykłe, ile rzeczy można zgromadzić w niewielkim mieszkanku, na przykład w samej łazience wisiało siedem szlafroków. Zdążyłam się też przekonać, że WhatsApp to także spoko narzędzie na ludzi 80+.

Udało mi się uruchomić aparat analogowy – Konicę Minoltę, dokupić do niej film i baterie. Mam jeszcze w środku film czarno-biały, ale tak szybko nie chcę go zużyć, wychodzi na to, że fotografia analogowa to dosyć drogie hobby 😉 Wyczekuję fotospaceru.

Hitem marca był serial dokumentalny dostępny na Netfliksie – Abstract, The Art of Design. Połknęłam odcinki niemal natychmiastowo, odpuściłam tylko jeden, o projektancie samochodów. Serial jest świetnie nakręcony i zmontowany, ale największym smaczkiem są historie twórców. Fakt, może pokazują mało „mięsa” i niepowodzeń, ale i tak sprawiły, że serce zabiło mi mocniej kilka razy. Najbardziej podobał mi się odcinek o Pauli Scher (typografka) i Christophu Niemannie (ilustrator). Miałam dość wygórowane oczekiwania w stosunku do odcinka o projektantce wnętrz Ilse Crawford i troszkę się zawiodłam, bo nie dowiedziałam się zbyt wielu nowych rzeczy. Ale polecam całą serię każdemu, kto jest zafascynowany designem i tworzeniem.

Trailer:

Skończyłam też ostatni sezon Suits, a teraz oglądam Peaky Blinders, i póki co klimat jest świetny. Ogólnie jeśli chodzi o seriale to przestawiłam się na oglądanie bez napisów i różnica jest kolosalna. Chociaż muszę się bardziej skupić, to warto.

Marzec to także 31 wykonanych zdjęć na Tookapic, na każdy dzień projektu. Odpuściłam trochę z moim postanowieniem, że każde zdjęcie zrobię aparatem. Stwierdziłam, że czemu by nie skorzystać także z telefonowego, skoro jest całkiem niezły. Dodatkowo na dniach wyszła aplikacja Tookapic na telefon! Od niedawna mam nowy sprzęt i jestem w szoku, jeśli chodzi o jakość zdjęć, istnieje nawet opcja ustawień manualnych. Wszystko byłoby idealnie, gdybym miała pokrowiec z Pusheenem, ale niedługo powinien przyjść jako prezent od A.

Ale zaraz, zaraz. Czy nie pisałam niedawno, że marzec to miesiąc bez zakupów? Jesteście ciekawi, jak mi poszło? A więc nie kupując i tak wydałam ponad 450 złotych. Odpuściłam wszystkie pierdółki, ubrania i kosmetyki (oprócz dezodorantu, który się skończył). Kupowanie jedzenia nie zaliczam do grzeszków, podobnie jak wyjść na miasto ani prezentów. Prawie połowa kwoty nie-zakupów to wydatki związane z lekarzami i badaniami. Zgrzeszyłam tylko raz, kupując gadżety do aparatu analogowego, ale uważam to za uzasadniony zakup, o wiele bardziej niż szminka z Golden Rose albo kolejna sukienka Marie Zelie. Nie wiem, czy wygrałam ten konkurs, ale i tak jestem z siebie zadowolona. Finał w Wielkanoc 🙂

Marzec przyniósł też wiele radości do mojego zawodowego życia, bo zaczęła z nami pracować najlepsza moja koleżanka ze studiów. O wiele lepiej wymyśla się wszystko w trio. Ponadto, dzięki niej wprowadziłam do mojego jadłospisu płatki jaglane, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Czy może być coś lepszego od posiłku, który szybko się przygotowuje, jest smaczny, można się nim najeść, a także jest tani?

View this post on Instagram

@lemanann dba o moje zdrowie 🍓

A post shared by Hanna Perdeusz (Kozicka) (@haniako_) on

Linki! Mało spędzałam czasu na szukaniu ciekawostek, ale jest parę rzeczy, którymi chcę się z Wami podzielić.

  • przesympatyczna Fran, młoda ilustratorka pochodząca z Chile i mieszkająca w Hastings, której świetnie się słucha. Szczególnie ciekawie słuchało mi się odcinka na temat zarabiania na ilustracjach.
  • nowe single Alt-J – 3WW i In Cold Blood. Nie ukrywam, że mam wysokie oczekiwania wobec nowego albumu. Pierwszy z nich kojarzy mi się z albumami The Doors, drugi z The Black Keys.
  • chłonę drewniane inspiracje. Bardzo miły dla oka zbiór The Local Project do zaobserwowania na Instagramie.
  • ilustracje pokazujące codzienną miłość i chwytające za serce, prosto z Korei.
  • wiosenne wyzwanie u Anety, czyli #huntingspring2017. Będzie dużo wiosny na zdjęciach 🙂 Może zdecydujecie się jeszcze dołączyć?
  • Logobook, czyli całe mnóstwo logo w różnych kształtach i motywach.
  • ostatnio znowu sporo pinuję na Pintereście – zapraszam.

Kwietniu, nadchodzę! A co u Was najlepszego w marcu?

Do napisania,hania

Ładne rzeczy! #33 i mój luty

11

Luty w pigłuce

Szybko się zaczął i szybko minął. Krótszy miesiąc, więc zwięzłe podsumowanie.

W lutym zaaplikowałam na studia magisterskie, dostałam się na nie i zaczęłam pierwszy semestr, zrobiłam spory porządek na komputerze, spotkałam z Teresą w celu porozmawiania nad organizacją Trójmiejskiego spotkania 365 dni w spódnicy i cieszyłam się widokiem zimowego morza w Sopocie.

Odświeżyłam mój wizerunek i zmieniłam oprawki na okrągłe. Zjadłam rekordową ilość pizzy i wypiłam rekordową liczbę gęstych czekolad w Cafe Anioł. Obchodziliśmy też 10 urodziny drużyny harcerskiej, w której niegdyś byłam. Dostałam też drugi płaszcz idealny, szary (a jakże by inaczej) i kupiłam sukienkę, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia.

Walentynki spędziłam grając na komputerze w LEGO Harry Potter, jedząc makaron z własnoręcznie przygotowanymi krewetkami i pijąc średnie wino. Idealnie.

Wreszcie – zrobiłyśmy z siostrą gruntowne malowanie pokoju, dorobiłam się lustra i pozbyłyśmy się jasnozielonej rolety. Lustro to staroć od dziadków, którego z chęcią się pozbyli, a mi wpadło w oko już dawno temu. Przy okazji pozbyłam się kolejnych niepotrzebnych rzeczy, na przykład zaschniętych farb. Siostra niemal nie dostała zawału po pierwszych pociągnięciach wałka – farba „Okruch lodu” wyglądała jak ciemnoszary. Na szczęście po wyschnięciu zmieniła się na taką, jakiej oczekiwałam. Zależnie od światła, ściany wyglądają na białe, jasnoszare lub szaroniebieskie. Bardzo mi pasuje ten kolor.

Lutowe ładne rzeczy

🌿 22 lutego minęły dwa lata, z tej okazji spisałam kilka przemyśleń na ten temat – Siedem myśli na drugie urodziny.

🌿 Marysia pokazała mi dwie strony, których raczej nie powinnam przeglądać, szczególnie biorąc pod uwagę, że planuję ograniczyć kupowanie w najbliższym czasie… Yestersen i Patyna to internetowe sklepy ze starociami, które niczym nie przypominają zagraconych i ciemnych sklepików. Kupiłabym z chęcią niemal wszystkie przestawione tam przedmioty. Można się dosłownie zagubić w bogactwie kategorii i kolorów. Ach!

🌿 Kanał Houzz, na którym znajduje się sporo krótkich filmów na temat wybranych domów i ich właścicieli. Obejrzałam prawie wszystkie odcinki, a z nich najbardziej zapamiętałam dom na planie okręgu wybudowany w latach 60. i parkę uroczych hipsterów.

🌿 Pogłębiając ostrą fazę na szukanie pomysłów w stylu Adama Słodowego, czyli zrób to sam, natrafiłam na bloga HomeMade Modern. Można na nim znaleźć pomysły na własnoręczne zrobienie sofy, stolika, wieszaka na ubrania czy nawet… schodów! Prawdziwy szał!

🌿 Wystartowałam z moim projektem 365 dni na Tookapic. Okej, zdjęcia nie są może wybitne, ale podoba mi się to bardzo.

🌿 Ania pisze o tym, jak znaleźć pasję, robi naturalne fotografie, które cieszą oczy i prowadzi pięknego wizualnie bloga. Musicie koniecznie zajrzeć.

🌿 Zainspirowana Olgą i Aleksandrą, które zdecydowały się na styczeń bez zakupów, razem z Teresą podejmujemy podobne wyzwanie, tylko że wielkopostne. Nie chodzi nam o rezygnację z koniecznych zakupów, ale ze wszystkich zachcianek i rzeczy, bez których świat się nie zawali.

🌿 Skandynawskich wnętrz nigdy za mało, ale to chyba pierwsze, w którym widzę taki ciemnoczerwony fotel. Wygląda tu świetnie i bardzo mi pasuje do błękitów. Sami zobaczcie:

🌿 Śliczne produkty szwedzkiej marki A2. Waza z lustrem, to jest naprawdę hit!

🌿 „Wiesz no, nic ważnego, mam takiego bloga. Ale nie czytaj go proszę”, pisze Joulenka. Wszystkim, którzy czują się zagubieni w związku z tym, że ludzie nie rozumieją, polecam jej wpis – Gdy ktoś nie akceptuje Twoich pasji.

🌿 Gdy byłam na przełomie gimnazjum i liceum, uwielbiałam zespół Death Cab for Cutie. Niedawno zabrnęłam w ich rewiry podczas zagubienia się na YouTube i dowiedziałam się, że niedawno (rok temu) wydali nową płytę, która bardzo przypadła mi do gustu.

🌿 W lutym, szukając jakiś pomocy do obsługi lustrzanki analogowej, którą znalazłam w piwnicy i mam szczery zamiar uruchomić, natrafiłam na kanał Plant Based Traveler. Przesympatyczna para kręci świetne filmy, bardzo podoba mi się ich styl. Mają w sobie coś z filmów Andersona w sposobie montażu.

Wpisy, które mogliście przegapić:

Marcu, bądź super! Co dla Was było najciekawsze, najbardziej inspirujące w lutym?hania