Pożegnać się z „kiedyś”

Wstyd mi to przyznać, ale raz na jakiś czas staję się prawdziwą królewną marudą. Kumulacja tej kreacji najczęściej przypada na miesiąc poniedziałków, który tym razem zaczął się z wyprzedzeniem. Przypominam sobie o tamtym wpisie i mam wrażenie, jakby to było ledwo co. Ledwo co zaczynałam I semestr studiów magisterskich, a tu coraz mocniej czuję na… Czytaj dalej Pożegnać się z „kiedyś”

Budzę się ze snu zimowego

Słońce dobrze na mnie działa. Odkrywam w sobie nowe, nieznane mi wcześniej rzeczy i cieszę się każdym promieniem słońca. Jestem w stanie nawet postarać się polubić wczesne wstawanie, mimo, że jestem strasznym śpiochem i nocnym markiem, w zamian za ciepło rozlewające się po pokoju po wschodzie słońca. Bawię się w łapanie blasków. Gdy patrzę na… Czytaj dalej Budzę się ze snu zimowego

Deadline na życie

Jakiś czas temu, na jednym ze spotkań BEST-u, organizacji studenckiej, do której należę, pojawiło się streszczenie pewnej prezentacji z TED-a na temat prokrastynacji. Nie mam żadnej misji motywowania czy mobilizowania do nieodkładania spraw na ostatnią chwilę, ale z tamtego dnia zapamiętałam jedną rzecz. W naszym życiu można wyodrębnić dwa rodzaje zadań: te, które mają narzucony… Czytaj dalej Deadline na życie